środa, 4 lutego 2015

SEKS W SPINKACH I SZPILKACH - odc. 3

   Widziałam kiedyś komiks, z którego wynikało, że wiek kobiety można poznać po wielkości dekoltu. Im dekolt okazalszy - tym kobieta ma być starsza. To płytkie, można nawet rzecz "seksistowskie!" podsumowanie stosunku kobiet do metryki...ale coraz częściej zaczynam myśleć, że może być prawdziwe.
   Oczywiście, powiecie teraz, że mnóstwo nastolatek nosi okazałe dekolty, eksponując często dość mizerne biusty. Matki oburzą się, że przecież notorycznie wygłaszają wobec córek umoralniające mowy na temat skromności w ubiorze, jednocześnie jednoznacznie zakazując im noszenia skromniuteńkich bluzeczek, od których można dostać zapalenia płuc. Owszem, zgadzam się, że nastolatki powinny być z tej klasyfikacji wyłączone. Z jednego według mnie powodu: do około 20. roku życia istoty płci żeńskiej nie powinny być uznane za kobiety w ścisłym tego słowa znaczeniu. Trzeba czegoś więcej niż podpasek i tamponów, by stać się świadomą siebie kobietą. Myślę, że dopiero mając lat dwadzieścia (lub więcej) zaczynamy wsłuchiwać się w siebie i swoje ciało, a nie w głosy z telewizji i "świata". Między pierwszym okresem, a pierwszym "świadomym" seksem znajdujemy się w stanie dziewczęco-dziecinnym. Korespondujemy ze światem za pomocą stroju, makijażu, często prowokującego zachowania czy odwrotnie - ostentacyjnie udając outsidera. 
W wieku 17 lat paliłam papierosy jak mały smok, zrobiłam sobie kolczyk w nosie (serio!), farbowałam (na różne kolory!) włosy, które czasem dla żartu sama przycinałam i ubierałam się na czarno. Nie miałam w szafie ani jednej spódnicy. Dziś myślę sobie, że to były formy odnalezienia mojego własnego ja - Ani bez kompleksów, akceptującej swoje emocje, charakter i ciało. Nie twierdzę, że teraz jestem ideałem, ale coraz dalej mi do tamtej zagubionej nastolatki. 
   Często dopiero po 20. urodzinach (nawet jeżeli już dawno nie jesteśmy dziewicami!) osiągamy orgazm i mamy naprawdę udany seks. Wtedy stajemy się kobietami już naprawdę. 
   Seksowne stroje zostawiamy na wieczór z Ukochanym, a nagość eksponujemy w zaciszu domowym. Bo cóż złego jest w chodzeniu po domu w negliżu?
   Z kolei po 40. czy 50. roku życia kobiety stają się nagle... Zupełnie bezpruderyjne. Kiedy wiosną lub latem poruszam się po mieście, mam okazję oglądać tyle damskich biustów, ile uświadczyłabym tylko na plaży w gorący dzień. Więcej - niekoniecznie są to piersi, które miałabym ochotę kontemplować ze względu na ich walory estetyczne. Należą do kobiet, które mogłyby być moimi babciami i prababciami.
   Czy to oznacza, że im kobieta starsza, tym mniej czuje się atrakcyjna i próbując odnaleźć swoją seksualność powraca do praktyk z nastoletnich lat? Dziś tego nie wiem. Być może jednak na 60. urodziny sprawię sobie diamentowy kolczyk do nosa i przezroczystą, jedwabną koszulkę, którą będę w wiosenny dzień zakładać bez stanika?

12 komentarzy:

  1. też kiedyś ubierałam sie na czarno:)) swoją drogą fajny kolor;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nadal lubię ubierać się na czarno, choć już dawno nie mam naście lat :p

      Usuń
  2. oj tak zdecydowanie seksowne stroje itp zostawiam dla swojego ukochanego :) a negliż we własnym domu to nic złego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nigdy nie nosiłam bluzek z dekoltem. :p

    OdpowiedzUsuń
  4. często te starsze panie z dużym dekoltem emanują pewnością siebie, a przy tym nie przejmują się tym, co myślą inni. nie wiem, jak dla mnie niech noszą, co chcą. co mi do tego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest tak scena u Kundery - na basenie, gdzie najbardziej wstydliwe są młode, piękne dziewczyny. Kobiety dojrzałe, których ciało przeszło różne zdarzenia (i rozmiary ;-)) zachowują się - może jeszcze nie ekshibicjonistycznie, ale zupełnie obojętnie. Nie wstydzą się swego - mało już estetycznego ciała, bo po prostu jest to ICH ciało, którym nic nie zamierzają osiągnąć. Myślę sobie, że mając ileś tam lat po prostu cieszymy się swoim ciałem, a mając lat 20 + czy jeszcze 30+ chcemy nim "handlować" :-). Oczywiście nikt nie mówi o "twardej prostytucji". W pewnym wieku ciało staje się naprawdę MOJE i DLA MNIE :-) Wtedy właśnie nosimy mini, dekolty itp - bo robimy to dla siebie bez względu an odczucia estetyczne innych :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W której książce? Chciałabym przeczytać:). Dzięki za to spojrzenie - jest istotne dla mnie.

      Usuń
  6. Aaa pisałam i mi wcieło komentarz :-\
    Tak wiec chciałam powiedzieć,że ja z racji posiadania właśnie 'mizernego biustu' nigdy bluzek z dużym dekoldem nie nosiłam,nie nosze i raczej doktora Szczyta nie będzie dane mi odwiedzić więc nosić też nie będę:p
    Ale rzeczywiście jest coś w tym ,że z wiekiem panie stają się bardziej pewne siebie i bez skrępowania eksponując swoje 'wdzięki' :-)
    I jako mama córek również jestem za tym ,żeby młode kobietki do 20 roku życia były traktowane jak dziewczyny nie kobiety.Co więcej chętnie przesunęła bym wiek pełnoletności właśnie z 18 na 20lat :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy temat poruszyłaś i ciekawe masz przemyślenia. Nie wiem tylko, czy warto tak generalizować... Różnie to jest z tymi kobietkami, najbardziej to chyba zależy od kręgu kulturowego, w którym żyją.

    Nie sprowadzałabym też aż tak bardzo bycia kobietą do kontekstów seksu (orgazm, pierwszy raz, itd). Wydaje mi się, że to nie dla każdej kobiety jest aż tak istotne, a przynajmniej dla mnie nigdy nie było. Może dlatego, że postrzegam siebie w pierwszej kolejności przez pryzmat bycia człowiekiem, a nie płci.

    Jeszcze jedna rzecz... Jeśli jestem w miejscu, gdzie takie rzeczy są akceptowane (np plaża, kurort itd) to zupełnie nie robi mi różnicy, czy z gołym biustem paraduje osiemnastolatka czy sześćdziesięciolatka. Nie mam prawa oceniać ich walorów estetycznych bo to nie moja sprawa, kiedyś tez będę stara i zapewne wg dzisiejszych kanonów, nie będę wyglądać ładnie. Są ważniejsze sprawy na świecie niż to. Upraszczając totalnie - brzydal ma takie same prawa jak ten kto jest piękny.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny tekst! Mam takie same spostrzeżenia dotyczące starszych kobiet, które chyba w pogodni za utratą urody rozpaczliwie próbują ją przywrócić eksponując to i owo:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na szczęście z wiekiem poza tym, że przybywa nam zmarszczek przybywa nam też rozumu, zrozumienia, ale też i własnej samoakceptacji. Nie obchodzi nas już tak bardzo co sądzą o nas inni, czy wszystkim się podobamy, Myślę, że to ten mechanizm pozwala babkom w "pewnym", dla Ciebie starszym wieku, nie być już pełną kompleksów i zahamowań dwudziestolatką :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Spinki i Szpilki | blog lifestylowy | blog modowy | blog kosmetyczny | blog kulinarny

Follow