sobota, 21 lutego 2015

Seks w Spinkach i Szpilkach - odc. 4

   Jako dziewica naturalnie lgnęłam do seksualnie bardziej doświadczonych koleżanek. Zawsze najbardziej wierzyłam w wiedzę popartą praktyką. Choć dawne przyjaźnie rozluźniły się w którymś momencie czasoprzestrzeni, wspomnienia pozostały. Całe mnóstwo.
   Kiedyś zapytałam jedną z koleżanek (która od kilku tygodni absolutnie nie była dziewicą), ile "TO" właściwie trwa - na co ona z dumą odpowiedziała: "Pobiliśmy rekord. 30 minut!". Ona czekała na moją entuzjastyczną pochwałę/ ogromne zdziwienie/ gratulacje, kiedy ja z całych sił próbowałam ukryć rozczarowanie powoli, ale nieubłaganie, rysujące się na mojej twarzy. Jak to? Tak krótko? Przecież w każdym, absolutnie w każdym filmie (fabularnym i dla młodzieży), wszelkie sceny erotyczne trwają nieskończenie długo. Jako naiwna nastolatka sądziłam, że seks uprawia się godzinami (na szczęście w dorosłym życiu okazało się, że może tak być;)) .
   Popkultura karmi nas mitami, które później burzą nasze poczucie pewności siebie w kontekście seksu. Przykłady mogłabym wykładać wręcz pęczkami. Przede wszystkim wspólne szczytowanie - w filmach jest właściwie normą, a czasopisma kobiece prześcigają się w złotych radach na ich temat. W rzeczywistości bywa różnie - granatowo i podłużnie; częstokroć lepiej niżby sobie wyobraził niejeden reżyser, ale niekoniecznie jednocześnie. Wspomniane gazety rozwodzą się też godzinami n temat tego jak, gdzie i czym powinna się masturbować kobieta. Zupełnie pominięty jest aspekt męskiej masturbacji, która istnieje (naprawdę!) i w bliższej relacji, choćby poprzez nieskrępowane rozmowy z partnerem, okazuje się być czymś więcej niż mitem (bo, oczywiście, 98 % to robi, a 2% się przyznaje).
   W jednym z odcinków polskiej edycji "Project Runway" Joanna Przetakiewicz zapytała Jakuba (Zwycięzcę programu), czy przykleił materiał bluzki do piersi modelki. Kiedy on to potwierdził, właścicielka marki La Mania powiedziała, że trzeba było to wyjaśnić, ponieważ inaczej mnóstwo młodych projektantów będzie godzinami kroić kilometry materiału, wierząc, że ów może się tak idealnie ułożyć na dekolcie. A nie może - trzeba go przykleić. Tak samo jest w seksie - pewne tematy trzeba odmitologizować i podejść do nich swobodnie i z fantazją, a nie wpadać w coraz większą frustrację, bo w kosmopolitycznym magazynie ktoś napisał, że standardem udanego seksu są choćby czekoladowe stringi (które w rzeczywistości mogą uwierać, przyklejać się i denerwować wszystkie zainteresowane strony), a zwykły, głośny orgazm to nuda. Jak myślicie?

6 komentarzy:

  1. nawet nie wiesz, jaki był dysonans między moim wyobrażeniem na temat seksu wyrobionym właśnie przez popkulturę, a rzeczywistością, kiedy do seksu doszło... filmowy seks jest czasem do bólu nierealny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe ale zawsze mozna sie zblizyc do tego pokazywanego w tv :) dodaje do obserwowanych. Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Myślę, że u mnie jest znacznie lepiej niż w TV, ale inaczej niżby sobie mógł to wyobrażać przeciętny reżyser czy takiż widz:).

      Usuń
  2. tak sobie myślę, że problem jaki opisałaś dotyczy nie tylko kwestii seksu, lecz i innych aspektów naszego życia :) nasze społeczeństwo ma wielki problem z mówieniem o ważnych kwestiach, dużo wolimy przemilczeć, a potem głupoty wychodzą ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest wielka różnica pomiędzy filmami , a realem :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Spinki i Szpilki | blog lifestylowy | blog modowy | blog kosmetyczny | blog kulinarny

Follow