środa, 20 maja 2015

MOJE TELEFONICZNE ZWIĄZKI

   Wiecie, że miałam w swoim krótkim życiu więcej telefonów niż chłopaków? To zadziwiające, jak bardzo stabilne stały się związki międzyludzkie w porównaniu do relacji z technologią. Co ze sztuczną inteligencją, która miała opanować świat? Zepsuje się po dwóch latach?
   Do tej pory tyle mniej więcej trwał każdy z moich telefonicznych związków. Pierwszy był platoniczny. Jako dziecko wzdychałam do ceglastego Alcatela mojego ojca (później należał do mamy). To był piękny (choć zupełnie niepraktyczny) model z antenką. 
   Właściwie nie pamiętam mojego pierwszego, całkowicie własnego telefonu. Na pewno miałam Nokię 3210 - fioletową. Niesamowite, jak bardzo działały na wyobraźnię te wymienne obudowy i ściągane (z tylnej okładki Twista - kto pamięta tę gazetę?) za kosmiczne pieniądze dzwonki. Ponadto stare Nokie były niezniszczalne - krążyły legendy o tych, które wielokrotnie nurkowały w sedesie, spadały z 10.piętra albo zostały wyciągnięte z rozgrzanego piekarnika i nawet się nie wyłączyły.
   Następnie związałam się z Samsungiem, którego kupiłam we Włoszech za moje ciężko zarobione na toskańskim polu pomidorowym pieniądze. Ów telefon był piękny, a jego główną zaletę stanowiła przesuwana klawiatura. Niestety, Samsung nie posłużył mi długo - może w Polsce było mu za zimno?
    (fot. Anna Dziadosz) Na zdjęciu widzicie mojego aktualnego kompana i telefonicznego partnera - Nokię BL-5CB

    ... Kompletnie nie pamiętam, co się działo później. Poznałam wtedy mojego męża (6 lat temu) i zupełnie, ale to zupełnie nie pamiętam, bym miała wtedy jakikolwiek telefon. Pamiętam jedynie używanego Iphone'a 3 GS, którego dostałam od teściowej. Ona wcześniej miała go jakieś 4 lata, a ja kolejne 3 - staruszek służył mi znakomicie, uzależniając tym samym od smartfonów i całodobowego dostępu do mejla. Niestety po w sumie 7-letniej eksploatacji jego bateria spuchła jak purchawka, a on sam cicho zgasł. Była to dla mnie ogromna strata. Ajfon (jak wszystko, co bardzo stare) przyzwyczaił mnie do swojej zawodności na tyle, że w ostatnich dniach jego baterii, kupiłam sobie Nokię BL-5CB (co ze starymi, łatwo zapamiętywalnym nazwami?). Ten mały, zgrabny i tani (90 zł!) telefonik służy mi do teraz. Mam go w sumie ze dwa lata. Bateria trzyma naprawdę długo, nawet kilka dni (szok!). Ta Nokia nie ma ani aparatu z biliardem pikseli, ani dostępu do Internetu, ale nigdy się nie psuje i ma latarkę, która wiele razy pomogła odnaleźć mi klucze w torebce. 
   W międzyczasie nawiązałam romans z kolejnym używanym ajfonem (też 3G), którego odkupiłam od koleżanki z poprzedniej pracy. Niestety - telefon rozleciał się po pół roku (dałam się zrobić w konia za 200 zł?), a niewiele później (paradoks!) okazało się, że owa praca była podobnym bublem.
   I znów Nokia BL-5CB, jak stary przyjaciel, wróciła do mnie. Nie zmienia to jednak faktu, że potrzebuję nowego, kolorowego, dotykowego telefonu z dostępem do Internetu i aparatem, który umożliwi mi prowadzenie Instagrama oraz FB Spinek i Szpilek. Czy możecie mi coś doradzić?

   PS.: Zupełnie zapomniałam o ponad dwuletnim związku z maleńką Motorolą C370. To ona towarzyszyła moim randkom z M.:). To był tak maleńki telefonik, że nie mogę uwierzyć, że od niego nie oślepłam. 

   Jak wygląda Wasz historia telefonicznych związków?

7 komentarzy:

  1. Nokie te 'stare" są najlepsze i niezniszczalne :)
    Mój pierwszy telefon to była odkupiona od siostry motorola. Wielka ,ciężka i jeszcze za czasów kiedy sms kosztował złotówkę :)Później przewijały się różne telefony ale największą miłością pałałam do dwóch i szczerze opłakiwałam ich koniec.
    Nokię xpressmusic ( czy jak się to tam pisze). Cienka,czerwona z dodatkowym głośnikiem. Wiele godzin słuchaliśmy na niej muzyki w pracy. Utopiła się w kibelku pewnego dnia ,ale po reanimacji powróciła do pewnej sprawności i służyła mi do całkowitego rozlecenia się :)
    Drugą i ostatnią jak dotąd miłością był Sony Xperia mini pro 10 .To już był mój mały komputer.Wszystko na nim robiłam ,w dodatku miał mnóstwo funkcji dzięki którym mogłam bunkrować przed niepowołanymi osobnikami wiadomości sms ,co by nikt nie odczytał i mogłam blokować niechciane połączenia. W dodatku zdjęcia robił cudowne:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli chodzi o smartfony to ja lubię Samsungi - jak dla mnie ta firma to faworyt. Żadnych problemów przez kilka różnych modeli i lat. Później Sony Ericsson a obecnie po prostu Sony.
    Nie wyobrażam sobie życia bez smartfona - Facebook, instagram, maile na bieżaco..

    OdpowiedzUsuń
  3. iphone 3GS miał swoją premierę w drugim kwartale 2009, więc na pewno nie mógł mieć 7 lat, biorąc poprawkę na to, że od dwóch lat używasz tej nokii, czyli w sumie 9, no way. pierwsza generacja iphonów pojawiła się w 2007 roku u nas...

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm. Moja teściowa kupiła go w Stanach, ale mogło podkoloryzować jego wiek (typowe dla niej). Ja miałam go 3 lata, a ona...nie wiem teraz;). Dzięki za uwagę!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawne nokie były najlepsze! spadały na płytki, beton i nic im się nie działo. Teraźniejsze telefony są po w większości tandetne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zaczynałam od siemensa! Oooo to były czasy :D Później samsung.. i samsung aż do teraz :) chwilowo była też nokia e51 ale to żadna zdrada :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Spinki i Szpilki | blog lifestylowy | blog modowy | blog kosmetyczny | blog kulinarny

Follow