sobota, 22 sierpnia 2015

ŻYCIE SYRENKI

   W te wakacje jak rybka albo syrenka niestrudzenie poszukiwałam wody - choć nie byłam na jednym, zorganizowanym i zaplanowanym wyjeździe urlopowym, to udało mi zawitać zarówno nad jezioro jak i kochaną Wisłę, która nawet przy niewielkiej dawce wyobraźni może spokojnie uchodzić za morze - te osoby, które obserwują mnie na Instagramie wiedzą, jak uwielbiam dokumentować te wszystkie wyprawy.

(fot. Spinki i Szpilki- zdjęcia z Instagrama @spinkiiszpilki) Wakacyjne źródła wody:).
   Na zdjęciach widzicie różne perspektywy Wisły oraz kilka mazurskich jezior - sama nie wiem, gdzie było piękniej. Oczywiście fala upałów w Warszawie sprawiła, że z rozmarzeniem i potem na czole patrzyłam później na te fotografie i żałowałam, że nie mogę zanurzyć się w którymkolwiek z widocznych akwenów.
(fot. Spinki i Szpilki)
    Jako osoba zupełnie totalnie bladej karnacji od dziecka jestem skazana na kremy do opalania. Mnogość moich znamion, pieprzyków i piegów zmusiła mnie nawet do obłożenia ciała ochronną mazią na włoskiej plaży, przez co przechodzący obok ludzie zaśmiewali się i mówili: "żebyś się za bardzo nie spaliła!". To było ładnych parę lat temu, ale i w tym roku miałam ze sobą w każdym miejscu całą baterię kosmetyków chroniących przed szkodliwym promieniowaniem słońca. 
   Na pewno w tym temacie mogę Wam polecić produkty Lirene - wszystkie tubki ze zdjęcia sprawdziły się znakomicie. Oczywiście mimo ostrożności nie obyło się bez balsamu po przedawkowaniu słońca (ładna nazwa, prawda?). To skuteczny kosmetyk, który po kilku aplikacjach daje efekt ulgi i minimalizuje oparzenia, łagodzi zaczerwienienia i redukuje również możliwość łuszczenia się skory. Jeżeli ktoś oczekuje efektu "WOW! Oparzenia znikają natychmiast!", to się przeliczy - produkt Lirene nie działa widowiskowo szybko, ale skutecznie, po każdej aplikacji coraz bardziej usuwając wszystkie objawy poparzenia. Na pewno jeszcze nie raz zagości w mojej kosmetyczce.
   Pomimo upałów jak co roku nie opaliłam się, ale nabrałam energii na kolejne, jesienne miesiące, a Wy? Co robiliście w wakacje?

13 komentarzy:

  1. Litene ma fajne kosmetyki! :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. w tym roku używałam Sorayi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja z Lirene tylko używałam kremu do twarzy z filtrem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja natomiast postawilam na Nivea sun :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam i lubię - zwłaszcza taki spray do opalania, w formie dezodorantu. Rewelacja.

      Usuń
  5. Ja po mimo, że nie mam jasnej karnacji smaruję się wysokimi filtrami. Później te osoby, co się śmiały będą miały problemy ze zmarszczkami i innymi dolegliwościami skórnymi, a my będziemy się mogły cieszyć jeszcze długo zdrową i piękną skórą, więc tym się nie przejmuj :)
    http://my-natalias-place.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. W te wakacje było naprawdę gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam te produkty Lirene, bardzo fajne są!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Sam jestem blady jak ściana i to uwielbiam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to być z siebie zadowolonym - zresztą - blada skóra później się starzeje;).

      Usuń
  9. Bardzo lubię te kosmetyki od Lirene :) Szczególnie ten łagodzący po opalaniu i ten ze złotym brokatem przedłużający opaleniznę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Spinki i Szpilki | blog lifestylowy | blog modowy | blog kosmetyczny | blog kulinarny

Follow