poniedziałek, 23 listopada 2015

TOO FACED CHOCOLATE BAR - CO TO?

    Jeżeli nie rozumiecie fenomenu marki Too Faced, idźcie do drogerii i poproście o tester jej tuszu, cieni, bronzera albo szminki, po czym na spokojnie użyjcie produktu. Sama nie rozumiałam, o co chodzi i czemu tak wielkie emocje wzbudza (na pierwszy rzut oka zwykła) choćby paleta Chocolate Bar. W końcu ani kształt (wieloma tabliczkami czekolady można malować oczy), ani kolory nie stanowią wielkiej innowacji.
   (fot. Spinki i Szpilki) zdjęcie zrobiłam aparatem OLYMPUS PEN LITE E-PL 7
     Dopiero gdy stałam się właścicielka takowej - zrozumiałam. Chocolate Bar jest jedną z najlepszych paletek z cieniami, jakie miałam (a miałam wiele jako blogerka;)). Pomijam już jej dopracowana oprawę (kosmetyk ma nie tylko kształt i zapach czekolady, ale również ją samą w swoim składzie pod postacią kakao) - skupię się jedynie na cieniach.

  (fot. Spinki i Szpilki) zdjęcie zrobiłam aparatem OLYMPUS PEN LITE E-PL 7
     Jak widzicie moja jest mocno eksploatowana;). Co zabawne - najczęściej używam cienia o nazwie marzipan, a w rzeczywistości nie lubię marcepanu;). Kolory są bardzo uniwersalne - można nimi robić bezpieczny makijaż w brązach i beżach, ale również dodać fioletu albo wiśni (na zdjęciu nie widać tego, ale mam na myśli cherry cordial) i stworzyć cudny, wieczorowy look. Jest również gęste złoto oraz trufle, które można polać karmelem i uzyskać nieco odważniejszy, ale wciąż odpowiedni na co dzień, makijaż. Możliwości jest wiele.
 (fot. Spinki i Szpilki) zdjęcie zrobiłam aparatem OLYMPUS PEN LITE E-PL 7 - podkład: bareMinerals, tusz: Too Faced, bronzer: Too Faced
      Według mnie cienie kiepsko nakładają się na mokro, ale cudnie zarówno palcami jak i pędzlami. Mają kremową konsystencję, która ładnie układa się na powiecie. Nie osypują się nawet po całym dniu. 
 (fot. Spinki i Szpilki) zdjęcie zrobiłam aparatem OLYMPUS PEN LITE E-PL 7
      Wbrew pozorom metalowa kasetka, w której zamknięte są cienie, jest dość solidna. Jak widzicie moja nie jest przeze mnie traktowana z pietyzmem - noszę ją wśród kilku innych w kosmetyczce, czasem biorę to torebki (jest taka ładna;)), albo wrzucam do szuflady biurka, które się i tak nie domyka. I co? Tylko kilka rysek;).
   Oczywiście ja ubolewam nad jednym - że cieni nie da się wymieniać i kiedy się skończą, pusta czekolada zalegnie gdzieś w czeluściach moich rzeczy, bo przecież szkoda mi jej będzie wyrzucić;).
   Kto się skusił na tę czekoladę?;)

9 komentarzy:

  1. Marzy mi się ta paleta. Wysoka cena sprawia, że żałuję jej sobie. Ciesz się nią choć Ty :) Buziak Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  2. kiedyś sobie tę paletkę sprawię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam tą paletę dostać na święta, ale nadal się waham :c Nie wiem, czy jest mi potrzebna, bo rzadko wykonuję makijaż oka :c

    OdpowiedzUsuń
  4. Marzy mi się ta paletka :D Ale mam już tyle cieni, że pewnie nigdy nie zużyję :D

    OdpowiedzUsuń
  5. W okresie zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia takie posty są... kuszące... Co tu dużo pisać! Czekoladka wygląda słodko! Wygląda tak, że pragnie się ją mieć u siebie i wiedząc już, że kolory są nie wymienialne, też nad tym ubolewam... Chociaż później można się nim trochę DIY pobawić i coś jeszcze z nią wykombinować ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy macałam ją w Sephorze, odniosłam wrażenie, że cienie są słabo napigmentowane, jakby suche. Być może to kwestia tego, że testery nie są zbyt świeże i wiele już przeszły... A tak pięknie wyglądają te paletki.

    OdpowiedzUsuń
  7. te paletki śnią mi się po nocach :D marzę o nich od dawna

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Spinki i Szpilki | blog lifestylowy | blog modowy | blog kosmetyczny | blog kulinarny

Follow