czwartek, 28 stycznia 2016

CZEGO BOJĄ SIĘ DOROŚLI?

   Co jakiś czas na mojej tablicy na Facebooku zauważam posty znajomych, którzy dzielą się aktualnym napadem paniki w związku z nadchodzącą wizytą rodziców. Ich działania polegają na jednoczesnym denerwowaniu się i/ lub kompulsywnym sprzątaniu lub bałaganieniu. Choć żyją samodzielnie od wielu lat i potrafią zrobić suflet czekoladowy, pranie oraz salto, to przejmują się wizytą rodziców bardziej niż wypełnieniem PIT-a albo tajemniczym pismem z ZUS-u.

   Sama nie jestem lepsza. Przed ostatnią wizytą mojej matki praktycznie wylizałam mieszkanie - umyłam okna, lustra, szafy, odkurzyłam wszystko po sto razy, a i tak wydawało mi się, że jest źle: brzydko i brudno, a z każdego kąta wychodzą pajęczyny. To tym bardziej zabawne, że moja mama nie sprawdza, czy mam kolorystycznie ułożone skarpetki w szufladzie,ani kiedy ostatnio odkurzałam. Skąd zatem stres?
   Z kolei wizyta u mamy kojarzy mi się z jakimś pysznym (zamówionym wcześniej) obiadkiem i... niebezpieczeństwem potencjalnego opieprzu. Może rodzicielka przypomni sobie nagle, że nie widziała mnie w sweterku, którego nie noszę, bo wypaliłam w nim dziurę żelazkiem (nikt tego nie wie) albo, że chciałaby mnie ujrzeć w kolczykach, które dostałam na komunię. I zgubiłam, ale nigdy się nie przyznałam. Co najgorsze - może sobie też przypomnieć, że nie widziała mojej pracy magisterskiej (bo jej nie ma), ani prawa jazdy (kolejny brak).

   Jedna z moich ulubionych wykładowczyń ze studiów napisała: "Jeśli jednego popołudnia zamierzasz połączyć kompetencje sprzątacza, cukiernika, planisty, logistyka, dekoratora wnętrz, architekta krajobrazu, administratora sieci, parkingowego i animatora kultury, to niechybny znak, że na weekend przyjeżdża Mama z Siostrą.". Moja przyjaciółka zapobiegawczo jeździ często do rodziców, by oni za nią za bardzo nie zatęsknili i nie zapragnęli jej niespodziewanie odwiedzić. Inna każdą wizytę planuje dokładnie co do minuty - jak międzynarodową konferencje na temat pokoju na świecie. Kolejna znajoma ma dodatkową bolączkę - dzieci, które za punkt honoru stawiają sobie skompromitowanie rodziców w oczach dziadków ("babciu, mama powiedziała, że gotujesz tłustą zupę, nie zjem?"), więc przed odwiedzeniem rodziców albo teściów znękana matka zastanawia się, co mówiła przy dzieciach.

   A jak jest u Was?;)

10 komentarzy:

  1. Przecież to tylko rodzice. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz o czymś takim słyszę. Sprzątanie, to normalka, ale żeby tak się gorączkować?:D Łee, szkoda nerwów;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może jeszcze tego nie zauważam, ale czy wizyta rodziców jest aż tak straszna? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja mama zawsze powtarza, że u mnie tak czysto i, że za każdym razem jak dzwoni to ja sprzątam i chyba nic innego nie robię. Co przyjazdu mamy mojego narzeczonego to wtedy staram się zajrzeć w każdy kąt, ale tylko by się upewnić czy na pewno wszędzie jest tak jak powinno. Paranoi nie mam, a z resztą synek i tak nie dałby mi tyle czasu bym mogła wylizać podłogi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś w tym jest:) Wizyty u mojej mamy zawsze są przyjemne, nie boję się opieprzu bo tu już naprawdę za "duża" jestem, mamy relacje przyjacielskie.Ale kiedy to mama się do mnie wybiera ( bądź któraś z sióstr) to też pucuję mieszkanie bardziej niż na święta , jest ten stres gdzies w sobie mimo,że wiem,że mama czy siostra przecież nie powie - ale masz brudno, ściągnęła byś tę pajęczynę za narożnikiem czy zaglądała na górę mebli gdzie zwykle kurzu nie wycieramy codziennie :) Myślę,że to troszkę tak w nas siedzi na zasadzie ,że chcieli byśmy żeby mama widziała w nas dobrą gospodynię, która dba o soje gniazdko .

    OdpowiedzUsuń
  6. Ludzie się denerwują przed wizytami? O.O O.O O.O

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie rodzice nie odwiedzają, ale jeśli kiedyś zaczną (jak już będę miała własny dom), to pewnie też będę skakała z kąta w kąt, żeby mieszkanie lśniło

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja przed każdą czyjąś wizytą sprzątam, ale moje dziecko i tak potrafi to w 5 minut zniweczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Alez sie usmialam z tego co powiedziala wykladowczyni :))) Chyba sprzedam dalej :) A U mnie nest odwrotnie, to moi tesciowie sprzataja na nasz przyjazd bo ja slyne z obsesji na punkcie czystosci mieszkania :)))
    Ana
    www.champagnegirlsabouttown.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja raczej zawsze mam porządek ;) gruntownie sprzątam raz w tygodniu i przed przyjazdem kogokolwiek sprzątam tak samo, nigdy do przesady ;) raczej martwię sie tym czy to co zazwyczaj super mi wychodzi w kuchni i tym razem wyjdzie jak powinno ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Spinki i Szpilki | blog lifestylowy | blog modowy | blog kosmetyczny | blog kulinarny

Follow