sobota, 9 kwietnia 2016

SERIALE ORAZ SENS I BEZSENS ICH OGLĄDANIA
CZEKOLADKI, SOBOTNI BAJZEL

   Zastanawiałam się, o czym napisać dziś dla Was, po czym odkryłam, że tłem dla moich myśli jest szumiący serial, który zresztą odpaliłam na aplikacji na telefonie. Czy to już uzależnienie?
   Pamiętam, kiedy w Polsce zaczęto emitować Modę na Sukces - oglądam ją z pasją nawet w trakcie mojego krótkiego pobytu we Włoszech, gdzie po maturze zarobiłam kokosy na przerzucaniu pomidorów na kombajnie. W Polsce nadawano jej odcinki ze sporym opóźnieniem, w Internecie nikt jeszcze nie oglądał seriali, zatem dzięki włoskiej telewizji dowiedziałam się, co się wydarzy za kilka miesięcy w tej fabule pełnej nadprzyrodzonych zjawisk. Wtedy to było nowe, ciekawe, egzotyczne i wtórność intelektualna tegoż tworu nikogo nie raziła.
   Dziś w Polsce ogląda się seriale, których kompletnie nie ogarniam, nawet nie wiem, co jest modne. Czasem coś mi wpadnie w ucho, ale rodzime konstrukcje serialowe mamy tak koszmarne, że aż trudno w to uwierzyć, a by nadążyć za zagranicznymi serialami musiałabym rzucić , założyć kablówkę i życie temu poświęcić.
   (fot. Spinki i Szpilki)
   Co do polskich seriali - jestem wielbicielką naszych rodzimych produkcji, ale (niestety!) tych sprzed lat: Domu (po nim długo nie ma nic); Daleko od szosy, Polskich Dróg, Alternatyw 4, Zmienników, Drogi (z Wiesławem Gołasem, znacie?) i wymieniać mogłabym jeszcze długo, ale wśród tego grona nie znajdzie się nic nakręconego niedawno. Ostatnio co prawda oglądałam Męskie-żeńskie (z Krystyną Jandą i Marią Seweryn), ale odcinki nadawano w TVP o różnych porach i godzinach, a wtedy jeszcze chodziłam chyba do liceum i nie miałam stałego łącza internetowego, a poza tym nie wiem, czy istniała wtedy opcja oglądania telewizji poprzez Internet. Z kolei bardzo zabawny serial Ja to mam szczęście! z fenomenalną Kingą Preis oraz Jackiem Braciakiem został wyparty przez miałką Rodzinkę.pl. Wybaczcie, ale to ostanie jest dla mnie największą szmirą polskiej kinematografii.
   Zagraniczny serial? Oczywiście Seks w wielkim mieście!, stare Z archiwum X (tych nowszych sezonów włącznie z ostatnim nie da się oglądać), Przyjaciele (nic na to nie poradzę), Chłopaki z Baraków (!!!), Alf, pierwsze sezony Dr House... sporo tego, ale gdy ktoś zaczyna mówić o wczorajszym odcinku czegoś tam o wampirach, detektywach czy dziewczynach, to ja naprawdę nie wiem, o co chodzi. A tak naprawdę chętnie obejrzałabym jakiś nowy serial, bo ileż można oglądać powtórki "Seksu w wielkim mieście"?
    Problem jednak polega na tym, że dziś mało kto patrzy na fabułę jako wartość ponadczasową - liczy się oglądalność, na każdej stacji. Niewiele kto myśli o misji, edukacji czy jakości. Ponadto denerwuje mnie, że w tym naszym szybkim i przegadanym życiu oraz równoległej modzie na slow life nie ma chwili oddechu w serialu. Weźmy na przykład Singielkę (nadawaną na TVN), którą ciurkiem obejrzałam na playerze. Tam po rozstaniu płacze się jeden dzień, zakochuje się następnego dnia, a decyzje o ślubie podejmuje się po tygodniu znajomości. I mówię tu o czasie serialowym - nie rzeczywistym, w którym wszystko to dzieje się w dwóch odcinkach. Sławę mąż zostawił po chyba dwudziestu latach (nie pamiętam dokładnie), a ona rozpacza dosłownie godzinkę, po czym wstaje i idzie szukać pracy. A przecież tak to nie działa. 

   A jednak jest coś uzależniającego w KAŻDYM serialu, bo Singielkę obejrzałam całą, wszystkie odcinki, choć niewiele wniosła do mojego życia. Z tego powodu boję się zaczynać jakikolwiek serial, nawet jeden odcinek, bo później wsiąkam i zaczynam cały maraton oraz nerwowo wyczekuję na nowy odcinek, gdy tylko skończą mi się archiwalne. A to jeszcze większa strata czasu niż przeglądanie zdjęć znajomych na FB czy czytanie niusów na Pudelku.
 (fot. Spinki i Szpilki)
   Sobota minęła mi bardzo szybko. Kto śledzi mnie na Facebooku i Instagramie, ten wie, że dziś:
Mój dzień upływa na niemocy twórczej oraz pod hasztagiem ‪#‎SobotniBajzel‬.
Rozłożyłam sobie niezbędne mi dziś przedmioty: wodę, bo bez wody nie ma życia; czekoladki Chocolissimo, które dostałam od marki Dove (żeby mi się przyjemniej testowało nowy żel pod prysznic z piwonią), książkę znak.com.pl - księgarnia internetowa o Elżbiecie II (taki pudelek o Windsorach, lubię); perfumy od Atelier Cologne (zapach: Sud Magnolia) z wygrawerowanymi moimi inicjałami; puder transparentny ARTDECO Polska, który sobie wczoraj kupiłam (bo blogerki też kupują kosmetyki, serio); ostatnie ciastka z czekoladą (to znak, że muszę iść do sklepu), nowe gumki invisibobble, bo każdy włos leci mi w inną stronę, szpanerski błyszczyk od Dior, pilniczek, żeby pamiętać o hybrydzie z tego jednego jedynego paznokcia, z którego jej nie zdrapałam oraz kalendarz, w którym czają się pospisywane i grożące mi już palcem zadania na dziś.
I gdzie to weekendowe słońce, się pytam?

   Ktoś wie, gdzie to słońce?

10 komentarzy:

  1. Ja często sięgam po seriale myśląc że przecież trwają krócej niż film- a jak się wszystko zsumuje to jednak wychodzi na jaw prawda. :D

    A co do polskich seriali to jedynie pamiętam, jak w podstawówce oglądałam z babcią Klan. A jak wracałam ze szkoły i jadłam obiad to leciała Pierwsza miłość- jak tylko raz miałam lekcje dłużej to jaki to był ból bo nie można było obejrzeć odcinka! ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie ostatnio wciągnął sex w Wielkim mieście :) Mam zamiar ściągnąć sobie całość ! A mój ulubiony serial to przyjaciele ! Ja to nie rozumiem szału na ,,seriale" typu - Dlaczego Ja ? Pamiętnik z Wakacji.... nie będę tego komentować

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ mamy dobre polskie seriale. Tyle że może mamy inny gust, bo ja oglądam głównie sensacyjne: Pitbull, Czas honoru, Paradoks, Wataha, Pakt, starsza Ekstradycja.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w ogóle nie oglądam seriali. Nie, żebym uważała, że są złe - po prostu brak mi czasu. Prawie w ogóle nie oglądam telewizji, jednak znajduję czas na filmy (takie "nie w odcinkach"). Widziałam pojedyncze odcinki kilku popularnych seriali, kiedy znajomi próbowali mnie nimi zainteresować, ale niestety nie urzekły mnie one i nie zainteresowały na tyle, żeby zacząć je oglądać. Po prostu były nie w moim guście. Pewnie gdzieś jest jakiś serial, który przypadłby mi do gustu, ale nie mam kiedy go szukać. ;-) Wolę oglądać filmy,czytać książki i zaglądać na blogi w wolnym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam telewizora ( można? można :P ) więc seriale oglądam na playerze. Mam dwa - wspomnianą Singielkę i Na Wspólnej. Dobrze czasem popatrzeć na coś przerysowanego co odbija od rzeczywistości ;)

    ps. teksty babci i Sławy z Singielki to nie raz dobry kabaret :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tez nie mam telewizora :) Zadrza MA sie obejrzec cos w Internecie ale musi byc naprawde znakomite. Ostatnio Wojna I Pokoj produkcji BBC a wczesniej dlugo dlugo nic- niestety pierwszej serii True Detective na razie nie przebilo nic :)
    Ana
    www.champagnegirlsabouttown.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojeju ja jestem totalnie serialomaniaczką i oglądałam i oglądam ich multum. Polskich nie lubię, więc jacyś Lekarze osławieni czy Przepis na życie to dla mnie wyspa nieznana. Za to zagraniczne? Jak najbardziej! Gotowe na wszystko, Przyjaciele, Jak poznałem Waszą matkę, dr House, Seks w wielkim mieście, Plotkara, 90210 - nowa wersja. To tylko przykłady ulubionych! :D Ja tam lubię dla rozrywki i relaksu się trochę odmóżczyć i nie widze w tym nic złego. :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Alternatywy 4 to ja miałam nawet na DVD :) całą kolekcję :D boskie
    Zmiennicy też świetni

    OdpowiedzUsuń
  9. Polecam serial Dziewczyny, coś jak Seks w wielkim mieście ale dzieje się teraz

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Spinki i Szpilki | blog lifestylowy | blog modowy | blog kosmetyczny | blog kulinarny

Follow