sobota, 16 lipca 2016

MISSLYN SUMMER POP ART
LET ME BE YOUR PEACH BABE!

Patrząc na popularność aplikacji Prisma śmiem twierdzić, że chociaż być może wiedza o historii sztuki nie jest konikiem większości świata, ale już sama jej ciekawość jest ogromna. Skąd niby fascynacja aplikacją, która nasze dowolne zdjęcie zmodyfikuje tak, by wyglądało jak dzieło jednego z wielkich twórców malarstwa? Mnie osobiście nie kręci ta zabawa, ponieważ w gimnazjum na plastyce robiliśmy z naszym nauczycielem dokładnie to samo - ucząc się zasad impresjonizmu, kubizmu, kapizmu czy pointylizmu siedzieliśmy na skwerku przed szkołą i próbowaliśmy w danym stylu tworzyć pejzaże i martwe natury. Kiedyś nawet ów nauczyciel przygotował dla nas prezentację ze swoim obrazem (chyba był na nim dom albo drzewo), który od realizmu ewoluował przez większość współczesnych kierunków malarskich aż do czarnego kwadratu na białym tle, co w jeszcze analogowych czasach było naprawdę ciekawe. Kto by pomyślał, że kilka lat później taką żmudną pracę da się wykonać w kilka sekund?
MISSLYN SUMMER POP ART
   (fot.: Spinki i Szpilki)
POP-ART to bardzo wdzięczny prąd w sztuce i dlatego co jakiś czas w drogeriach pojawiają się nowe edycje kosmetyków do makijażu inspirowane nim. Tym razem marka Misslyn pokusiła się o swoją interpretację sztuki popularnej i wypuściła SUMMER POP ART, czyli kolekcję trzech pomadek, dwóch róży oraz tyluż bronzerów, których design jest mocno komiksowy.
   (fot.: Spinki i Szpilki)
Szminki są zamknięte w papierowych opakowaniach - dzięki temu są lekkie, dość oryginalne i tanie (cena za sztukę: 28,99 zł). Jeśli chodzi o trwałość, to szału nie ma - szybciutko schodzą z ust, zatem po pierwszy posiłku lub pocałunku trzeba szybciutko uzupełnić kolor na ustach.
(fot.: Spinki i Szpilki)
Natomiast ich kolory są świetne! Ja mam brokatowy, cukierkowy róż o nazwie: POP IT UP, który pachnie jak guma do żucia, ale na ustach prezentuje się ładnie. Zresztą - same oceńcie.
(fot.: Spinki i Szpilki)
Nie zrobiłam zdjęć różu, ponieważ nie udało mi się uchwycić jego koloru na zdjęciu, ale muszę Wam powiedzieć, że malowałam się dziś dość mechanicznie i do ostatniego pociągnięcia pędzla byłam pewna, że nakładam sobie róż The Balm, co uważam, iż jest wielkim i zasłużonym komplementem dla produktu Misslyn (24,99 zł), ponieważ nie tylko opakowaniem przypomina droższego kolegę, lecz jeszcze jakością (i, niestety, podobnie się lekko kruszy w opakowaniu). Mój kolor to LET ME BE YOUR PEACH BABE - jest on lekko rdzawą, ciepłą czerwienią.
Cała kolekcja jest śliczna, słodka i tania, a czego więcej oczekiwać latem? Dostępna w drogeriach Hebe.
PS.: Jak myślicie, którym nurtem w malarstwie powinni zacząć się inspirować producenci kosmetyków, by półki sklepowe stały się bardziej różnorodne?

6 komentarzy:

  1. lubię takie elementy na kosmetykach i mocne żywe kolory ich samych :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś tak średnio się zachęciłam, pomadka przeciętna, to sobie Lovely za dychę kupię ;)
    Chcę kosmetyki zainspirowane eeee średniowieczem hahhah :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyglądają ślicznie, ale szkoda że się kruszy w opakowaniu, nie lubię tego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ten róż tylko w drugim - różowym kolorze i po kilku godzinach całkowicie znika z policzków.... :( także jestem bardzo zawiedziona. Ostatnio była promocja w hebe -40% na misslyn

    OdpowiedzUsuń
  5. ale słodka kolekcja, uwielbiam design w stylu pop-art :D rozejrzę się za tymi pięknotkami :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Spinki i Szpilki | blog lifestylowy | blog modowy | blog kosmetyczny | blog kulinarny

Follow