sobota, 24 września 2016

DLACZEGO POWINNO SIĘ JEŚĆ JAJKA OD SZCZĘŚLIWYCH KUREK?

   Nigdy nie byłam fanatyczną obrończynią praw zwierząt (mogłabym mieć futro i noszę głównie skórzane buty), nie wklejam na swoją tablicę na FB zdjęć maltretowanych psów, nie udzielam się w żadnym schronisku ani nie sprawdzam, które kosmetyki są testowane na zwierzętach. Natomiast staram się pewnymi drobnymi, mało medialnymi gestami ulepszać świat, a jednym z nich jest kupowanie wyłącznie jajek od szczęśliwych kurek.
   Oczywiście mnóstwo osób wierzy w teorie spiskowe, wedle których albo nie istnieją takie jajka albo to przepłacone, naszprycowane chemią wydmuszki klasy "3", ale ja równie często słyszę, że czyjaś siostra, przyjaciółka albo babcia znalazła portfel, który okazał się należeć do zamożnego Araba, a owa kobieta została przez niego ostrzeżona przed wychodzeniem z domu 11 września (WTC), 11 marca (zamach w Madrycie), 14 lipca (zamach w Nicei) czy 13 listopada (zamach w Paryżu).

   Jak wygląda klasyfikacja chowu kur?
0 – ekologiczny
1  – wolny wybieg
2 – ściółkowy
3 -  klatkowy

   W skrócie wygląda to tak, że jajka z trójką na początku pochodzą z chowu klatkowego, który polega na tym, że kury poupychane są na siłę w klatkach, często są im przycinane dzioby i pazury, a głowy nie mieszczą się w drucianym pudełku, więc są zagięte. Te kury nie tylko nie widują słońca, ale nie mogą się nawet obrócić! Są tak wyniszczone, że oprócz pokarmu otrzymują również zastrzyki z antybiotykami. Chów ściółkowy jest niby bardziej ekologiczny, bo zamiast w małej klatce kury trzymane są w sporym budynku - nadal ciasno im jak w obozie koncentracyjnym, ale przynajmniej mogą się trochę ruszać (przód-tył). Osobiście uważam, że to również bestialski sposób pozyskiwania jaj. Dopuszczalny jest chów z wolnego wybiegu, gdzie kury mają właśnie miejsce na wybieganie się, są na świeżym powietrzu, a nie tylko w budynkach albo klatkach, jedynie na noc są zaganiane do kurnika i dokarmia się je ziarnem. Natomiast szczęśliwe kurki to te z chowu ekologicznego - one robią to, co chcą. Jedzą, grzebią, biegają i wracają do kurnika, kiedy im się żywnie podoba, a ponadto znoszą tyle jajek, ile mogą - nie są do niczego przymuszane.
   (Wystawa Kur Ozdobnych - fotka: ja)
   Od lat konsekwentnie, niezależnie od stanu portfela, nie kupuję innych jajek niż te z chowu ekologicznego, a w ostateczności - z wolnego wybiegu (ale tylko jeśli zerówek nie ma w sklepie). Nie wynika to z mojego snobizmu, bo do tego posta wiedziało o tym raptem parę osób. Nie cierpię również na nadmiar gotówki. Trudno mi jednoznacznie podać powód, dlaczego powinno się jeść jajka od szczęśliwych kurek, ale spróbuję:
    
   - WARUNKI, w jakich trzymane są kury, zwłaszcza te z chowu klatkowego. Kiedyś na wakacje jechaliśmy za ciężarówką z takimi kurami - oskubanymi, poranionymi, nieszczęśliwymi. Dla mnie zjedzenie od nich jajka jest jak od poturbowanej i zgwałconej kobiety wymagać zrobienia obiadu, czyli stanowi dla mnie absurd. Tak, ma dla mnie znaczenie, skąd biorę jajka, a popyt i podaż to siostry bliźniaczki, bez jednej nie ma drugiej. Korzystając z usług prostytutki mimo woli popiera się prostytucję - kupując jajka z trójką lub dwójką na początku wpiera się maltretowanie kur.
   - ZDROWIE. Wiecie, że kury z chowu klatkowego produkują więcej hormonu stresu i przekazują go w jajkach? Oszczędzając złotówkę fundujecie sobie dawkę nadprogramowego stresu, brawo! 
   - SMAK. Serio, jajka od szczęśliwych kur są smaczniejsze. Kiedyś nie spojrzałam na skorupkę (zwykle wszystkie oglądam i sprawdzam numerki) i dałam się zwieść biało-zielonej wytłoczce na jajka, która dała mi złudzenie bio-eko. Zjadłam jajko, poczułam się bardzo źle i okazało się, że to była "trójka". Jajka z chowu klatkowego i ściółkowego smakują trochę jak obrazek jajka, a nie żywe jajo. Mam koleżankę, która twierdzi, że jest w stanie zawsze rozpoznać pochodzenie jajka po smaku i ja jej wierzę.

   Oczywiście, że możecie stwierdzić, że to dla Was nie ma znaczenia i wolicie tradycyjnie płacić za jajko z chowu klatkowego 50 gr, zamiast 1,50 zł (ceny warszawskie) za jajko od szczęśliwej kurki. Możecie mieć w nosie jakość życia kur czy smak oraz jakość Waszego jedzenia i ja Wam tego nie zabronię, ale źle bym się czuła, gdybym nie podzieliła się z Wami moimi poglądami. Może nie są jakoś niesamowicie wyrafinowane i to jedno jajko od szczęśliwej kurki nie zbawi świata, ale już tysiąc ma szansę być zauważonym. Przeczytałam gdzieś, że "gdy robisz coś złego, to pomnóż to przez tysiąc - i tak zamiast jednej przyklejonej do ławki gumy do żucia widzisz tysiąc obślinionych gum, którymi wytapetowane jest otoczenie; jedna pusta butelka na ziemi nie robi większej różnicy, ale już przez morze tysiąca plastikowych butelek całkowicie zasłoniłoby krajobraz". Zawsze gdy ktoś mówi, że "jeden głos nic nie znaczy", myślę sobie, że to moje jajko jednak jest ważne.
   
   Dla Was ma znaczenie pochodzenie jajka, które jecie?

7 komentarzy:

  1. Ja kupuję tanie jajka. Nie wierzę w żywność eko. Kiedyś mój kolega pracował w sklepie ze zdrową żywnością i uświadomił mnie, że wiele z tych produktów wcale nie jest bio, eko itp, a zwłaszcza te niepaczkowane np. owoce. Generalnie jedna wielka ściema.

    Aczkolwiek jajko od kurki szczęśliwej zdarzyło mi się jeść, będąc u rodziny na wsi. Rzeczywiście widziałam jak kury są chowane i jajka były super, lepsze niż te ze sklepu z klasy 0.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jem tylko jaja eko mieszkam na wsi i mamy swoje szczesliwe kury więc są na 100% pewne :D

    OdpowiedzUsuń
  3. 3 w smaku jest tak ohydna, że nie wiem, jak można ją jeść...

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie jest mieć świadomość, że zjadło się jajko od szczęśliwej kurki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dziękuję za ten post. Cieszę się, że jestem uświadomiona już w tej kwestii i teraz na pewno będę zwracała uwagę w sklepie na te numerki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja mama hoduje szczęśliwe kurki, które chodzą sobie po połowie wsi, dziobią co chcę i dają pyszne jajka , których żółtka są czerwone.

    OdpowiedzUsuń
  7. kupowałam te z wolnego wybiegu, teraz kupuję eko za 0,85 gr
    jest różnica nawet dla żołądka ( choć złośliwi twierdzą, że tylko dla portfela )

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Spinki i Szpilki | blog lifestylowy | blog modowy | blog kosmetyczny | blog kulinarny

Follow