wtorek, 25 października 2016

FILOZOFICZNE ROZWAŻANIA NA TEMAT WYMIANY KALORYFERA

   Czytacie ogłoszenia, które administracja wywiesza u Was na klatce? Ja na nie spoglądam, odkąd w poprzednim życiu nie zauważyłam informacji o przeglądzie wentylacji i tak reprezentanta tego wydarzenia wzięłam za zabójcę-mordercę-psychopatę szukającego we mnie ofiary w kabackim mieszkaniu. Skąd miałam wiedzieć, że chłopina chce sprawdzić przewiewy?
   Jednak po tylu latach wciąż moja spostrzegawczość bywa wystawiana na próby. Otóż dopiero wczoraj dotarło do mnie, że wymiana centralnego ogrzewania nie odbywa się "gdzieś tam na zewnątrz", lecz wewnątrz lokalu. Na tę myśl naprowadził mnie widok wyprowadzanego z mieszkania sąsiadki kaloryfera. I tak zostałam uziemiona na cały dzień w mieszkaniu - z perspektywą czyszczenia jego każdego kawałeczka z pyłu poremontowego (taaa, było zakryte).
   Oczywiście okazało się, że akurat w moim mieszkaniu stary kaloryfer znajduje się we wnęce, która na nowy jest już za wąska, a zatem trzeba było kuć, a później łatać. Niestety komunikację murarzy z resztą ekipy przedzieliła płyta (chyba gipsowa) zwężająca wnękę, czego efektem było kolejne kucie ściany i ponowne łatanie.
   W związku z tym, że siedziałam pod kocem w trakcie całego remontowego przedsięwzięcia, panowie żartowali, że trzeba szybko założyć kaloryfer, żebym tak nie marzła, ale i tak zeszło się do późnego popołudnia, a ja sama sprzątałam pył do tej pory. Prawdopodobnie moje płuca przypominają bliźniaczy Mur Berliński.


    Czego nauczyłam się w trakcie wymiany kaloryfera?
   - że pył będzie wszędzie;
   - że dobrze by było mieć w mieszkaniu wodę gazowaną, bo akurat tu na Woli innej się nie pija;
   - że faceci są równie wścibscy co babki (KAŻDY pan robotnik wypytał mnie o stan cywilny i wątki wokół tego);
   - że nie da się kaloryfera wymienić w godzinę i trzeba siedzieć wtedy w domu;
   - że to zawsze u mnie schodzi się najdłużej;
   - że robotnicy lubią dobrą muzykę i dobrze, że mam włączone radio w ciągu dnia. 

   I dialog na koniec:
   - I widzi Pani, jak ładnie to zrobili?
   - A co miałem nie zrobić?! Dwóch synów zrobiłem, to kaloryfera nie zrobię?!

2 komentarze:

  1. A gdzie efekt końcowy???? ;) Widzę, że nie tylko u mnie zawsze musi coś zaskoczyć. Myślałam żem jedyna na świecie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Spinki i Szpilki | blog lifestylowy | blog modowy | blog kosmetyczny | blog kulinarny

Follow