niedziela, 27 listopada 2016

BOHEMIA NA WARSZAWSKIEJ WOLI

    Restauracja Bohemia została otwarta na początku sierpnia 2016 i od tej chwili stara się zdobyć renomę wśród klienteli warszawskich lokali gastronomicznych.
   Czy warto, czy warto? Zaraz odpowiem.
   Przede wszystkim chcę Wam powiedzieć, że bardzo łatwo dojechać do Bohemii - niedaleko jest tramwaj i przystanek Hala Mirowska, a nawet metro. Niby Wola, a jednak nie koniec świata!
   Wręcz można się poczuć jak kosmopolityczny Citizen, gdy światła miasta oświetlają nas z każdej strony jak reflektory aktora na scenie.
   Wnętrze lokalu absolutnie zaspokaja moją wewnętrzną potrzebę kontemplacji syntezy drewna, szkła i światła.
    W Bohemii zachwycają szczegóły - jednym z nich jest uroczo podane menu. Aż musiałam zrobić dla Was gif! Przyznacie, że pomysł jest prosty i urzekający?
   Zapewne sprzątanie tak upstrzonego detalami wnętrza jest absorbujące, ale jakże cieszy oczy!
   To widok z naszego stolika, natomiast lokal jest o wiele szerszy niż moja perspektywa - sięga jeszcze hen daleko w lewą stronę, gdzie znajduje się loża dla większej grupy klientów.
    Koniec o wnętrzu, zacznijmy rozmawiać o jedzeniu! Przy takiej pogodzie nie mogłam zacząć inaczej niż od zupy - postawiłam na krem z białych warzyw (15 zł), który smakował wspaniale i wręcz zainspirował mnie o wzbogacenie mojego przepisu na tę zupę o trufle.
    Natomiast pierożki ze szpinakiem mnie nieco rozczarowały (29 zł) - ciasto było bez smaku, jakby ugotowane w nawet nieosolonej wodzie. Farsz ze szpinaku i ricotty był niezły, choć znów - niewiele było owej ricotty. Od obsługi dowiedziałam się, że kucharze próbują wciąż sprostać nierównym oczekiwaniom gości, którzy raz pragną ricotty, a kiedy indziej nie mogą się jej doszukać.
   Jednakże chociaż grilowany łosoś sous-vide (39 zł) obronił główne menu. Ryba była znakomita (choć może nieco zbyt sucha), zaś czarna soczewica idealnie doprawiona sosem limonkowym. Polecam!
  Grzane wino 
i oraz grzany cydr oczywiście były pyszne, ale mnie te napoje smakują w każdych okolicznościach.
   Nazwa Bohemia nawiązuje do dawnej czeskiej krainy i w sumie faktycznie, nieco czuć w tym lokalu klimat czeskiej gościnności i ciepła, które urzekły mnie w tym roku. W karcie znajdują się typowe potrawy ze zhomogenizowanej karty dań, czyli burgery, ryby, pierogi, ale uważne oko dojrzy czeskie specjały.
   Oprócz tych niesolonych pierogów i kilku mniejszych niedogodności (choćby dziwnie ulokowanej i puszczonej samopas szatni) absolutnie polecam Wam Bohemię. Zjecie, nie zbankrutujecie, choć nie wydaje również mało, ale na pewno będzie Wam na tyle miło, że nie będziecie chcieli stamtąd wyjść.
4****

Bohemia Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

3 komentarze:

  1. co to za bloger :D praktycznie środek warszawy a ta pisze że kto by pomyslał że to jednak nie koniec świata, z Tarchomina czy Białołęki jesteś

    OdpowiedzUsuń
  2. kocham pierogi, szkoda, że te nie były lepsze

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Spinki i Szpilki | blog lifestylowy | blog modowy | blog kosmetyczny | blog kulinarny

Follow