środa, 23 listopada 2016

NADWIŚLAŃSKI ŚWIT, WARSZAWA

   Do Nadwiślańskiego Świtu trafiłam przypadkiem - ostatnio pasjami zajadam się ośmiornicą, a menadżer lokalu zapewniał mnie, że podają ją tutaj co najmniej znakomitą. Jak mogłabym nie sprawdzić, czy to prawda a może tylko puste przechwałki?
   Lokal usytuowany jest w znakomitym komunikacyjnie miejscu - właściwie tuż obok metra i całkiem niedaleko wszelkich innych przystanków oraz kolejki. Powiśle to urocza część Warszawy, ale jednocześnie pełna różnych mrocznych zakamarków, natomiast z pewnością mogę powiedzieć, że na Wybrzeżu Kościuszkowskim 31/33 znajduje się miejsce bijące blaskiem oczu zadowolonych klientów.
   Chyba jedynie wielbiciele piwa bezalkoholowego (8 zł) mogą być niezadowoleni z wizyty w Nadwiślańskim Świcie, ponieważ wybór jest praktycznie żaden, natomiast alternatywą chmielowe napoje, które mnie osobiście nie smakowały - nie lubię takiego posmaku goryczki na języku, bo przypomina mi to stan ust po wypaleniu papierosa (czyli lepiej już zapalić).
    Na szczęście nie samym chmielem żyje człowiek. Pić można jeszcze herbatę zimową (ok. 10 zł), która smakuje dokładnie tak, jak oczekuje tego zziębnięty człowiek.
     A teraz ośmiornica! Postanowiłam sprawdzić, jak podaje się ją w Nadwiślańskim Świcie zarówno na ciepło (główne danie) jak i w formie zimnej (przystawka). 
   Na zdjęciu widzicie ośmiornicę po galicyjsku (23 zł) podaną na gotowanych ziemniakach z oliwą, solą morską i papryką. Choć zimna, to smakowała naprawdę smacznie. Może jedynie razi mnie dysproporcja pomiędzy sporym ziemniakiem, a niewielkim kawałkiem ośmiornicy, ale całe danie oceniam dobrze.
    Natomiast ośmiornica (59 zł) w formie głównego dania to grilowana macka podawana z pieczoną dynią Hokkaido i sosem kreolskim. Szczerze mówiąc jestem zachwycona tym daniem. Dynia została tak upieczona i doprawiona, że rozpływała się w ustach (na początku myślałam, że to może słodki batat lub wybitnie przyrządzony ziemniak!). Całość fantastycznie komponuje się z sosem kreolskim i jednocześnie jest takim uroczym, jesiennym akcentem w tę szaro-burą pogodę.
    Jeżeli lubicie słodkości, to również zdecydowanie polecam Lava cake (17 zł), czyli gorące ciastko podawane z lodami i domową konfiturą, co w praktyce przekłada się na kruchą babeczkę z płynnym, ale nie rozlewającym się po całym talerzu aksamitnym, czekoladowym wnętrzem. Szczerze mówiąc może stanowić deser dla jednej głodnej lub dwóch najedzonych osób.
    Nie będę ukrywać, że podobało mi się w Nadwiślańskim Świcie - nazwa mnie urzeka, widok z okna rozczula (lubię Wisłę), wnętrze przyciąga, a jedzenie zadowala.
    Kelnerka, która nas obsługiwała, była wesoła i energiczna, natomiast w opozycji do tego sam wystrój lokalu raczej wycisza. Chociaż nowoczesne wnętrze przełamane drewnianymi akcentami meblowymi i bocznym, ciepłym światłem stwarza wciąż nobliwe wrażenie, to w jakiś sposób wewnątrz restauracji można się poczuć swobodnie i niezobowiązująco.
   Wrócę tam, jeśli będę mieć okazję spacerować nad Wisłą lub może w drodze powrotnej z Teatru Ateneum. I Wam polecam to miejsce.

Nadwiślański Świt, Wybrzeże Kościuszkowskie 31/33, Warszawa

Nadwiślański Świt Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

1 komentarz:

  1. Muszę tam zajrzeć ;p nie wiem czy będę mieć na tyle odwagi by sięgnąć po ośmiorniczkę :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Spinki i Szpilki | blog lifestylowy | blog modowy | blog kosmetyczny | blog kulinarny

Follow