środa, 14 grudnia 2016

BEFORE FOOD MARKET W ŁODZI NA ULICY PIOTRKOWSKIEJ 217

   Jak wiecie uwielbiam jeść na mieście - okazuje się, że moja kulinarna ciekawość świata wykracza również poza granice Warszawy i w ubiegły piątek eksplorowałam gastronomiczne zaplecze Łodzi. Choć w stolicy mamy od niedawna Halę Koszyki, to warto rozejrzeć się wokół, bo właśnie w Łodzi od 27 października 2016 roku (czyli raptem 2 miesiące!) działa Before Food Market na ul. Piotrkowskiej 217. Dziś chciałabym Was nieco oprowadzić po tym miejscu, bo jest warte uwagi, korzystne dla portfela i na pewno satysfakcjonujące dla podniebienia.
       Before Food Market to spora hala, na której znajduje się 15 restauracji i 2 bary, a całość łączy pasja do pysznego, międzynarodowego jedzenia. 
   Z czym Wam kojarzy się w pierwszej kolejności Łódź? Mnie z "Ziemią Obiecaną" W. Reymonta, czyli czasami, gdy to piękne miasto kumulowało w sobie wiele kultur, które nie tylko wspaniale ze sobą koegzystowały, ale również dopełniały się i wzajemnie inspirowały. Dziś namiastkę tego klimatu można odnaleźć właśnie na Piotrkowskiej 217.
    Wspólnym mianownikiem wszystkich punktów z jedzeniem jest ich różnorodność. Tutaj pod jednym dachem znalazła się kuchnia amerykańska, włoska, hiszpańska, alzacka, węgierska, japońska, holenderska czy nawet typowo łódzka.
Przestrzeń tego food marketu powstała w miejscu zapomnianego terenu pofabrycznego dawnego kompleksu Odlewni Żelaza Józefa Johna, która została wybudowana w 1866 roku. Ów Józef był niemieckim imigrantem przybyłym do Łodzi z Czech.
  Po śmierci założyciela (1882 r.) przedsiębiorstwem zarządzała wdowa, a następnie synowie: Alfred, Adolf i Bruno. 
   W fabryce Johna w 1911 r. został odlany dzwon "Zygmunt". W czasie okupacji zakład funkcjonował jako fabryka zbrojeniowa na rzecz III Rzeszy. Po II Wojnie Światowej został upaństwowiony i działał kolejno jako: Zakłady im. J. Strzelczyka, następnie Kombinat Ponar - Jotes, a na koniec Fabryka Szlifierek Ponar.

Dziś Piotrkowska 217 aż kipi życiem!
    Na Before Food Markecie można spróbować fantastycznego sushi oraz znakomitej zupy ramen (jestem fanką!) w Nekko Sushi; pysznych burgerów od Jack Burger czy krewetek z Mojo
Picón.
     W Momo-Smak dostaniecie fenomenalne pierożki! 10 sztuk za 15 zł - jeśli to nie jest okazja, to nie wiem, co nią jest.
   Z kolei wielbiciele mięsa będą zachwyceni stekami - nie dość, że świetnej jakości, to jeszcze w znakomitych cenach (około 35 zł z jednym wyjątkiem).
    Natomiast w Kiełbaskowie warto sięgnąć po aromatyczne wędliny.
    W Kuro Neko Brownie jadłam przepyszne (i jakie tanie!) kulki czekoladowe, które rekomenduję z całą odpowiedzialnością.
   Jako łasuch nie mogę się powstrzymać przed zamieszczeniem zdjęcia całego stoiska!
   Kuchnię alzacką w BFM reprezentuje Flammkuchen, które zaprasza na rozpływające się w ustach podpłomyki. Pani na tym stoisku wabiła uśmiechem i uroczymi reniferkami.
   Wielbicielom słodkości ze Wschodu polecam udanie się do Ottomańskiej Pokusy na baklawę, której nie powstydziliby się tureccy kucharze (wiem, bo byłam w zeszłym roku na wakacjach w Turcji).
   Gdybym mogła, to właśnie ze stoiska Krucjata Smakiem zabrała ze sobą cały worek jedzenia. Na początku postu znajdziecie zdjęcie pierogów, które
mama tego miłego, rudego pana przyrządza. Oprócz nich znajdziecie tu również masę innych, typowo łódzkich przysmaków! Najgorsze, że zupełnie zapomniałam ich nazw :(. Natomiast pamiętam smak!
   W Patat&More pierwszy raz w życiu jadłam prawdziwe, holenderskie frytki - z sosem orzechowym. Brzmi dziwnie, ale smakuje świetnie!
   Napoje aromatyczne podaje się tu w Kawa i herbata by Cophi - wybór jest szeroki, kawy mocne, a herbaty pachnące. Polecam!
    Przed środek hali Before Food Marketu ciągnie się długi, drewniany stół oświetlany nastrojowymi, industrialnymi lampami, zaś w tle gra muzyka na żywo - w ubiegły piątek był jazz z saksofonu.
   Before Food Market na Piotrkowskiej 217 działa od czwartku do soboty w godzinach 17-23. 

Poniżej pełna lista knajp:

Krucjata Smakiem - kuchnia łódzka;
Ottomańska Pokusa - baklawy i inne wschodnie słodycze;
Nekko Sushi - kuchnia japońska;
Jack Burger - burgery;
Mojo Picón - hiszpańska;
Momo-Smak - kuchnia tybetańska (pyszne pierożki!!!);
Ganesh Restaurant - kuchnia indyjska;
Happy Pizza - kuchnia włoska;
Traditional Hungarian - kuchnia węgierska;
Flammkuchen - kuchnia alzacka;
Patat & More - kuchnia holenderska (frytki z sosem orzechowym!);
B.B.Kings - BBQ;
Kiełbaskowo - kiełbasy:) ;
Kuro Neko Brownie - ciasta i ciasteczka;
Cophi - kawa i herbata.




   Mam nadzieję, że choć trochę udało mi się oddać klimat tego miejsca - nonszalancki, niezobowiązujący, a jednocześnie przytulny i bardzo aromatyczny. Jednocześnie jako mieszkanka Warszawy nie mogę też pominąć aspektu cen, które są więcej niż korzystne. Za 50 zł można się spokojnie najeść jak bąk.
    Jednym słowem - polecam i na pewno tam wrócę!

3 komentarze:

  1. Zdjęcia z Toba sa super. Uwielbiam takie targi/ jedzeniowe imprezy

    OdpowiedzUsuń
  2. Mieszkam w Łodzi, ale nie słyszałam o tym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nabrałam ochotę na ten stek, wygląda wyśmienicie :-) ceny na każdą kieszeń

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Spinki i Szpilki | blog lifestylowy | blog modowy | blog kosmetyczny | blog kulinarny

Follow