niedziela, 18 grudnia 2016

CO CZYTAĆ I PIĆ, GDY JEST BARDZO ZIMNO?

   W kwestii czytania nie mam złudzeń - należy dać szansę każdemu słowu pisanemu, bo czasem okładka albo nośnik słów może Was nieźle zmylić, a tym samym zrobić miłą niespodziankę. Tak jak święcie wierzę w to, że "inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi" (nie ja wymyśliłam te mądre słowa), tak sądzę również, że (idąc za Szymborską Wisławą) wypadałoby każdej książce dać szansę. Więcej nawet!, bo przecież czytać można również gazety, etykiety od różnorakich produktów, afisze teatralne, napisy w filmie. Pamiętajcie, miejcie otwarty umysł na wszelkie słowo pisane!
   Co do picia z kolei jestem bardzo restrykcyjna i od lat, zwłaszcza w takie zimne dni, popijam brandy lub koniaki. Kiedyś, gdy byłam młodsza i bardziej zblazowana, oczywiście raczyłam się wyłącznie winem, często tanim, a najchętniej czerwonym. Raz wypiłam absynt, ale nie skończyło się to dobrze i do dziś pamiętam swoje szalone halucynacje. Poza tym wtedy nie wiedziałam, że absynt pije się na ciepło! Wy o tym pamiętacie?
    Zalet czytania książek jest wiele - wzbogacą Wasze słownictwo, poszerzą horyzonty, nadadzą sens szaremu życiu a nawet ostudzą zbyt gwałtowne emocje. Poza tym znając kilka kluczowych dzieł z kanonu światowej literatury zawsze uda się Wam w towarzystwie błysnąć jakimś zgrabnym cytatem albo zabawną anegdotką, a mieszkania bez książek są jak ludzie bez sutków - zupełnie dziwne.
   W gorące dni trudniej skupić się na lekturze, natomiast minusowe temperatury podwyższają statystyki czytelnictwa w Polsce. Czy otulenie się kocykiem i zatopienie w dobrej książce nie jest wspaniałą perspektywą na zimny wieczór? Dziś chciałaby Wam polecić trzy zupełnie od siebie różne książki, które ostatnio przeczytałam.

   1. Maleńka Dorrit, Charles Dickens (Wydawnictwo MG)
   Charles Dickens to jeden z tych pisarzy, których dzieła żyją w Waszej świadomości, chociaż możecie nie zdawać sobie z tego sprawy. On napisał Opowieść Wigilijną adaptowaną tysiące razy; jego autorstwa jest również Oliver Twist (kocham!, ale filmu nie oglądałam), czy Klub Pickwicka. Najpiękniejszy iluzjonista świata przybrał swoje sceniczne personalia na wzór jednego z bohaterów Dickensa - chodzi mi oczywiście o Davida Copperfielda (i książkę o tym samym tytule). 
   Maleńka Dorrit to opowieść o smutnych realiach życia w połowie XIX wieku w Londynie i skupia się wokół tytułowej bohaterki - urodzonej w więzieniu dziewczynki, której ojciec trafił tam za długi, a jego najmłodsza córka pomimo to próbuje żyć możliwie jak najbardziej normalnie i nawet dbać o starsze rodzeństwo oraz rodziciela. Drugą ważną postacią w książce jest Artur - jego losy w jakiś sposób krzyżują się z życiem Dorritów, którym ten stara się pomóc. 
     Cała opowieść jest bardzo realistycznie opisana być może nie tylko dlatego, że Dickens wspaniale operował słowem i miał rozbudowaną wyobraźnię, ale również z uwagi iż i jego ojciec został uwięziony za długi, gdy Charles był dzieckiem. Książka jest również pretekstem do wytknięcia, jak bardzo nieudolne decyzje rządu i możliwość spekulacji giełdowych uderzyły w XIX wieku w zwykłych Anglików, nierzadko doprowadzając ich do ruiny.

   2. Kongres futurologiczny, Stanisław Lem (Wydawnictwo Literackie)
   Ostatnio chętniej sięgam po retrofuturyzm i chociaż w szkole nie lubiłam Lema (ach te Bajki Robotów i nieszczęsne Wesele w Atomicach!), to jako kobieta na skraju pewnej epoki i tuż przed trzydziestką (sic!) doceniam jego twórczość, a "Kongres..." wręcz mnie zachwycił.
   Nasz rodzimy pisarz miał niewyobrażalny zasób słów, które potrafił układać w proste i dostępne zdania, chociaż by rozszyfrować znaczenie pojedynczych wyrazów nierzadko musiałam sięgać po Słownik Wyrazów Obcych.
   Lem w tej książce znakomicie wyśmiał skłonność ludzi do przesady i popadania w skrajności. W stworzonym przez niego świecie nie ma czasu na odczytywanie referatów na kongresach - czyta się je wcześniej, a w dyskusjach używa numerów akapitów, by całość przebiegała szybciej (1, bo 6 i 9, ale nie 45!). W jego kolejnej odsłonie nie ma również dłużników, ponieważ listy z grzecznymi prośbami i przypomnieniami nasycone są lotną substancją, która budzi wyrzuty sumienia i chęć do pracy. Być może również w życie wejdzie ustawa, podług której starzenie się będzie zabronione.
   Wreszcie koniec powieści zaskakuje, zasmuca, śmieszy i składania do refleksji, do której Was zachęcam bardzo.

   3. Beduinki na Instagramie, Aleksandra Chrobak (wyd. Znak)
   Książki o życiu mieszkanek krajów arabskich zyskały ostatnio na popularności. Półki księgarni zaroiły się pozycjami o wystawnym życiu arabskich księżniczek i dla (dla równowagi) opowieściami o dramatycznych losach innych kobiet wyznających islam. W ogromnej większości autorki tych książek bardziej niż na faktach skupiają się na emocjonalnej stronie możliwości słowa i zamiast opisów arabskiej rzeczywistości znajdujemy w nich przydługie monologi pełne współczucia autorek dla tyranizowanych kobiet. Nie twierdzę, że to złe, ale zmęczyła mnie ta forma.
   Sądziłam (zwłaszcza po tak koszmarnej okładce), że "Beduinki..." to kolejna tego typu książka. Okazało się jednak, że polska (!!!) autorka nie tylko rewelacyjnie oddała klimat panujący w Emiratach Arabskich, to jeszcze z perspektywy religioznawczyni oraz polonistki płynnie przeprowadziła mnie przez skróconą lekcję historii Emiratów i ze swadą opowiedziała o zwyczajach i ciekawostkach związanych z jej życiem tam. Chociaż narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, nie przeszkodziło to w przytoczeniu mnóstwo interesujących faktów na temat Emiratów. Książka nie tylko mnie nie znudziła, a wręcz zachęciła do doczytania o tym kraju w innych źródłach. Polecam. Infantylny tytuł ma swoje znaczenie, które odnajdziecie w treści "Beduinek...".
  
  Nie wespół książkami, ale równolegle dla ciepła, zdrowia i smaku popijam aktualnie ukraińską brandy, którą serdecznie polecam - jak również pięciogwiazdkową Metaxę z Biedronki. 


   Wy co czytacie i pijecie w takie zimno?

4 komentarze:

  1. Ja raczej piję ciepłą herbatkę, a teraz czytam "Sully. W poszukiwaniu tego, co naprawdę ma znaczenie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film z Tonem Hanksem jest na jej podstawie czy to coś innego?

      Usuń
  2. Ja nie lubię mocnych alkoholi. Nadal moim ulubionym jest wino. W ciagu dnia wypijam spore ilości kawy

    OdpowiedzUsuń
  3. gdy jest mi zimno uwielbiam pić kakao ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Spinki i Szpilki | blog lifestylowy | blog modowy | blog kosmetyczny | blog kulinarny

Follow