niedziela, 19 lutego 2017

Czego można się nauczyć od Żon Hollywood?

   Ostatnio podczas live'u na Instagramie (uzależniłam się od tej funkcjonalności!) powiedziałam, że poważnie myślę nad napisaniem tekstu o tym, czego można się nauczyć od Żon Hollywood, z których wiele osób się śmieje. Po nagraniu dostałam od Was ponad 30 prywatnych wiadomości z informacją, że czekacie na taki tekst - więc oto on!
   (źródło zdjęcia:https://www.facebook.com/zonyzhollywoodtvn/photos/)
   Żony Hollywood zaczęłam oglądać od II sezonu - i bardzo dobrze, bo pierwszy jest taki sobie, raczej dla fanów (jak pierwsza część Terminatora).
   Czemu w ogóle zwróciłam uwagę na tę produkcję? Ponieważ interesuje mnie blichtr i życie bogatych ludzi. Dawno temu gdy miałam nie tylko TV, ale nawet kablówkę, to jak narkoman kokainę wciągałam wszelkie programy o domach ultra zamożnych ludzi. Złote buty, odrzutowiec wysadzany brylantami czy pielucha z monogramem LV? Ależ to ogromnie ciekawe! Z tego powodu zgłębiłam również wszystkie odcinki Przyjaciółek z Miami (najlepszy sezon to ten z naszą Dżoaną). I teraz Was zaskoczę - absolutnie zawiodłam się Żonami Hollywood w tym kontekście. Nikt w tym programie nie epatował pieniędzmi i nie wyrzucał ich w ekstazie za okno. Oczywiście, otaczały nas piękne wnętrza i rezydencje ulokowane w bajkowych krajobrazach, natomiast trudno mi było odnaleźć w tym ostentację.
   Moja ukochana Helena Król-Kolodziey faktycznie nie mogła kupić buta za mniej niż 1500 dolar, ale zwróćcie uwagę, że chodziło jej o zachowanie pewnego statusu w środowisku oraz konsekwencji w budowaniu wizerunku. Jednym słowem Helena słusznie zauważa, że osoba na jej poziomie finansowym nie może na sobie oszczędzać i jakkolwiek czasem komicznie to komunikuje, to ma rację. Znam bardzo zamożnych ludzi, którzy nie potrafią wyzbyć się skąpstwa i wiecznie narzekają na brak pieniędzy. Zwróćcie uwagę, że Żony Hollywood tak nie robią!
(fot. TVN / JOOLI PHOTO) 
   Oglądając ten program (II sezon!) zwróciłam również uwagę na to, że jego bohaterki proszą swoich mężczyzn o pomoc w różnych drobnych sprawach - odblokowania zaciętych drzwi w samochodzie, odkręcenia słoika, doradzenia w kwestii stroju kąpielowego... Mogłabym wymienić szereg infantylnych sytuacji, w których tak wpływowe kobiety sukcesu z powodzeniem mogłyby poradzić sobie same, ale... Dają mężczyznom pole do wykazania się. Wydawałoby się, że to błahostki, a jednak obie strony w tym momencie realizują swoje funkcje kobiecości i męskości. 
   W relacjach z mężczyznami zwracają również również uwagę na ogromną role seksu w małżeństwie/ życiu - tak, mam na myśli Kingę, która wprost mówi, że jest świetna w łóżku i to jest jej tajna broń;).
   A jednocześnie są wesołe. Zauważcie, jak mówią o nich ich partnerzy - mąż Evy uwielbia jej poczucie humoru, Rodrigo mówi, że z Heleną czuje się wspaniale. Stanley wiadomo - lubi być pod kokieteryjnym pantofelkiem Chanelki. Z kolei Iwona (uwielbiam, gdy mówi o czerwonym karpecie!) może wygląda nieco groteskowo, ale zna swoją wartość i w przeciwieństwie do wielu znanych mi kobiet ma pasje i zarabia na na nich. Bohaterki II sezonu Żon Hollywood łączy poczucie humoru i dystans do siebie.
   Te kobiety również nie narzekają. W ostatnim odcinku II sezonu zapytane o swoje marzenia zgodnym chórem mówią, że tak naprawdę mają już wszystko - najważniejsze, by zachować ten stan. Chcą zdrowia swojej rodziny. Szczęście nie stanowi dla nich celu, a jest drogą. Zdają sobie sprawę z tego, że są bogate, piękne i udało im się w życiu. Nie chcą mieć więcej za wszelką cenę. To nie Przyjaciółki z Miami mówiące, że tak naprawdę są biedne i chciałyby być szczęśliwe.
    Wspaniale mówi o tym choćby Eva - była modelka i żona znanego w USA aktora oraz zaraz po Helenie Król-Kolodziey moja ulubiona postać. Eva ma w sobie ogromną chęć tworzenia - z własnego doświadczenia wiem, że trudno był autorem udanego małżeństwa, ale dla Evy to za mało. Najpierw zajmuje się (jak moje koleżanki w liceum) wyrobem biżuterii, a później odkrywa w sobie pasję malarską. W ostatnim odcinku z lekkim zażenowaniem wyznaje, że chciałaby, by udało się jej to malarstwo i jednocześnie zaznacza, że aż jej głupio o to prosić, bo przecież wszystko już ma.
   Podsumowując - wyciągnięcie mądrości z Balzaka to żadna sztuka (u niego co drugie zdanie może stać się życiowym credo). W poszukiwaniu odpowiedzi na pytania o wszechrzeczy warto rozejrzeć się również poza działem literatury poważnej ulokowanym w kinie studyjnym. 

8 komentarzy:

  1. Chętnie obejrzałabym, też lubię oglądać życie bogatych ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Obejrzałam kilka odcinków, ale zdecydowanie żony Hollywood nie są dla mnie wzorem do naśladowania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio oglądałam jeden odcinek Żon :D Nie pamiętam imion bohaterek, ale jedna para wyprawia wesele i szukali restauracji, która zaserwuje im polskie jedzenie :D Aż ślinka pociekła :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie oglądam programu, ale domyśliłam się, że owe panie mają w małym palcu szeroko pojęte zdolności adaptacyjne ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie oglądam tego programu i raczej nie mam zamiaru ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też oglądałam i oglądam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A jednak napisałaś! :) Nic dodać nic ująć! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Spinki i Szpilki | blog lifestylowy | blog modowy | blog kosmetyczny | blog kulinarny

Follow