piątek, 3 lutego 2017

Jak odnaleźć w sobie kobiecość?

   Przez lata utożsamiałam dbanie o wygląd zewnętrzny z kompensacją wewnętrznych braków - zwłaszcza intelektualnych. Przesiadywanie u fryzjera, kosmetyczki czy włóczenie się po sklepach z ciuchami zastępowałam godzinami spędzonymi pod kocem z książkami.
 W ramach buntu i protestu wobec gloryfikacji kultury fizycznego piękna ignorowałam istnienie swojej talii oraz palety barw na poczet akceptacji w swojej szafie jedynie czarnych worków pokutnych oraz flanelowych koszul w kratę.
   Wtedy tak wyobrażałam sobie walkę o równość płci i prawa kobiet - dziś uważam, że powinnyśmy pielęgnować w sobie kobiecość: strojem, makijażem, uśmiechem, flirtem a nawet przyznaniem się czasem do słabości. Z zewnątrz po pewnym czasie zacznie ona rezonować do wewnątrz.
    Choćby usta to pewna wizytówka naszej kobiecości, a kolor wyznacza jej charakter.

   KOBIECOŚĆ TO ATUT!
   Mam nadzieję, że słowo: "słabość" nie jest w tym wypadku niefortunne. Chciałam powiedzieć, że kobiety w mojej szerokości geograficznej w 2017 roku są niezwykle silne: dominujące, pewne siebie, spełnione zawodowo, zorganizowane i niezależne finansowo. Zaczynam od tego punktu, bo sama mam wielki problem z przyznaniem się do słabości - boję się, że nie zostanie odebrana jako składowa mojej kobiecości, a porażka
   Wszystko robię zatem sama. Gotuję, sprzątam, pracuję, płacę za siebie. Nie proszę o pomoc. Zawsze mi się wydawało, że istnieją tylko dwie opcje: bycie niezależną, stalową Sarah Connor albo głupiutką cizią z biustem na widoku. Kompletnie zapomniałam, że istnieje BALANS, do którego powinnam dążyć. I nie dotyczy to tylko relacji z mężczyznami, ale w ogóle funkcjonowania w społeczeństwie. Nawet superbohaterki czasem mają okres, słabszy dzień, nie wiedzą, jak użyć Kreta w łazience albo chciałyby w chłodny wieczór być okryte męską marynarką. Proszę, nie dajmy sobie wmówić, że takie drobiazgi definiują nas jako podległe wobec kogokolwiek. Nie chodzi mi o udawanie niekumatej lalki Barbie, ale o pielęgnowanie w sobie pewnego pierwiastka kruchości i zwiewności na co dzień. 
   TANIEC
   Nawet jeśli nie umiecie tańczyć - spróbujcie robić to w domu przy zasłoniętych żaluzjach. W tańcu nie wyszukana technika czy znajomość odpowiednich figur są najważniejsze, ale wyczucie własnego ciała - bioder, stóp, piersi, pośladków, ramion...Tańcząc o wiele łatwiej wydobyć z siebie piękno. Wydaje mi się, że znajomość własnego ciała bardzo pomaga w odnajdywaniu w sobie kobiecości.
Nie trzeba lubić wszystkich jego elementów, ale dobrze, by chociaż niektóre uwielbiać - ja uważam, że mam olbrzymie, chomicze policzki, które wciągam na zdjęciach, natomiast ubóstwiam swój nos, a ostatnio od przyjaciółki usłyszałam, że mam piękne nadgarstki i bardzo to przeżywam, ponieważ zawsze chciałam mieć właśnie piękne nadgarstki:). 
   Ja tańczę w domu - kiedyś się trochę wstydziłam to robić, jeśli byłam sama w domu, ale teraz coraz bardziej to lubię. Również publicznie;).
video
     Powyżej próbka moich tańców w trakcie zakupów w jednym z Centrów Handlowych w Warszawie;).

SUKIENKI, OBCASY, ROZPUSZCZONE WŁOSY, BIŻUTERIA
   Te często pejoratywnie postrzegane atrybuty oczywiście nie zrobią z nikogo kobiety, a tym samym nie są gwarantem odnalezienia w sobie kobiecości, natomiast mogą zadziałać ZBAWIENNIE na Waszą psychikę
     W obcasach inaczej się chodzi niż w płaskich butach - zdecydowanie wolniej, czasem rozważniej, a na pewno staranniej. Wszelkie spinki i szpilki wpływają nie tylko na Was, lecz również na otoczenie, w którym aktualnie się znajdujecie, co z kolei powraca do Was z kolejną reakcją itd.. Mam kurtkę, w której wyglądam jak niski chłopak - pasuje do niej czapka jeszcze mocniej zmieniająca mi płeć, a całość zazwyczaj dopełniam wysokimi, sportowymi butami. Bez makijażu, kolczyków, jeszcze na dodatek w spodniach i ze schowanymi pod czapką włosami nie przypominam dziewczyny, więc nikt mnie nie przepuszcza w drzwiach ani nie pomaga z wielką walizką, ponieważ... Nie chce obrazić mojej męskości;). Natomiast wystarczy, że włosy rozsypią mi się na ramionach, w powietrzu śmignie moja spódnica lub pod rękawem błyśnie nowy lakier na paznokciach, a już wszyscy wiedzą, że jestem kobietą - i tak mnie traktują, co z kolei mnie się podoba. Czemu? Ponieważ bycie kobietą to coś pięknego. 
    Moja serdeczna koleżanka Ania napisała kiedyś tekst o tym, jaką sukienkę powinno się wybrać na randkę. Ponoć w czerwonej jesteśmy postrzegane jako bardziej atrakcyjne;). 
    
   MAKIJAŻ
   Czasem nawet nie pełen makijaż może pomóc dziewczynie odnaleźć w sobie kobiecość, lecz choćby jego drobny akcent. Dla jednych będą to zarysowane brwi, dla innych wytuszowane rzęsy, a dla kolejnych - podkreślone usta. Świadomość istnienia kropli  chociaż makijażu może stanowić iskrę uruchamiającą magiczną machi pewności siebie, o której w swoim poście pisze Ania Maluje (podlinkuję Wam jej tekst, gdy się ukaże).
     Jak już kiedyś pisałam - rok 2017 ewidentnie stoi pod znakiem kobiecych ust (dosłownie i w przenośni), a jak wiadomo - szminek nigdy za wiele. Sama się czasem dziwię, jak bardzo taki drobiazg potrafi pomóc w poprawieniu nastroju. Wiecie, że Chanel w swojej słynnej torebce 2.55 zaprojektowała specjalną kieszonkę na szminkę? Nigdzie się ponoć bez tego kosmetyku nie ruszała, więc może warto wziąć z niej przykład?
     KONKURS!

   Marka GOSH Copenhagen postanowiła wesprzeć Was w poszukiwaniu w sobie kobiecości - dzięki niej mam dla Was do wygrania 8 ZESTAWÓW zawierających 5 nowych matowych pomadek wpłynie Liquid Matte Lips
   Zadanie konkursowe jest proste - wystarczy, że pod tym postem w komentarzu napiszecie, dlaczego chciałybyście przetestować nowe pomadki GOSH. Jeśli macie blogi - podajcie ich adresy! 
Konkurs trwa do 9 lutego 2017 r.
Powodzenia!:)
   Zobaczcie, jak pięknie wyglądają na skórze! Na fotografii poniżej przedstawiam mój ulubiony kolor. Matowe pomadki w płynie od GOSH są bardzo trwałe - ciekawe, ile pocałunków mogłyby wytrzymać?:)
   Po 14 lutego 2017 r. w Hebe (mojej ulubionej - nawet wystąpiłam w Magazynie Hebe 2 lata temu!) oraz drogeriach prywatnych pojawią się matowe pomadki w płynie w 5 kolorach: 001 Candyfloss, 002 Pink Sorbet, 003 Nougat Fudge, 005 Red Carpet, 006 Berry Me.
    Duńską markę GOSH Copenhagen znam od dawna i mam do niej zaufanie. Z kolei pomadki testuję już ponad tydzień i mogę je Wam z czystym sercem zarekomendować. Są matowe, ale nie wysuszają ust. Wytrzymują na nich co najmniej podwójne espresso bez cukru, omlet z dżemem oraz koktajl owocowo-warzywny lub zupkę, czyli w sumie ponad dwa posiłki - na czczo można się nimi cieszyć na ustach cały dzień;). Podoba mi się, że z jednej strony się nie rozmazują, ale jeśli nieprecyzyjnie pomaluje się nimi usta (jak ja zazwyczaj!), to można dokonać drobnej korekty - nie wżerają się w skórę na mur jak niektóre matowe pomadki na rynku.
   Mają również bardzo dobrą pigmentację - który kolor najbardziej przypadł Wam do gustu? Więcej produktów tej marki znajdziecie na profilu na Facebooku Gosh Copenhagen Polska.

    Piękne zdjęcia zrobiła mi Kasia z bloga Kuchnia Bazylii :)


REGULAMIN KONKURSU:
- Organizatorem konkursu jest blog spinkiiszpilki.blogspot.com.
- Konkurs trwa od: 2.02.2017 r. do 9.02.2017 r. do godziny 23.59
- Wybiorę ośmiu Zwycięzców. Można wysłać jedno zgłoszenie.
- Wyniki zostaną ogłoszone na blogu Spinki i Szpilki najpóźniej 11 lutego 2017 r..
- Biorąc udział w zabawie, zgadzasz się na podanie na blogu Twoich danych przy ogłoszeniu wyników.
- Autorka bloga www.spinkiiszpilki.blogspot.com nie ponosi ewentualnych konsekwencji prawnych w przypadku, gdy osoba zgłaszająca swoją pracę konkursową nie będzie jej autorem/ właścicielem bądź pełnomocnikiem do dysponowania nią.
- Zastrzegam sobie prawo do przerwania lub wydłużenia okresu trwania konkursu.
- Nie wysyłam nagród poza granice Polski.
- Biorąc udział w konkursie, jednocześnie oświadczasz, że jesteś autorem wysłanej pracy.

Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.


WYNIKI KONKURSU
Zestawy nowych matowych pomadek w płynie powędrują do:
- Dorota K, Ma Goszka, Czynniki Pierwsze, Nadia, Claudia Pudernik, Agata Mazur, Kraina Kobiecości, Bellitkaa.
Gratuluję WSZYSTKIM i dziękuję za moc wspaniałych odpowiedzi!
Zwycięzców proszę o przesłanie danych do wysyłki nagrody na mój adres e-mail: a.e.dziadosz@gmail.com


54 komentarze:

  1. Nie będę opowiadać ekscytujących historii ;) powiem krótko: w tym roku stawiam na siebie i o siebie chcę przede wszystkim zadbać (w przeciwieństwie do lat poprzednich, gdzie zawsze ktoś/coś było ważniejsze) z nowymi pomadkami byłoby to jeszcze fajniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Natalia Duszyńska3 lutego 2017 16:52

    Dlaczego? Bo usta i ja to jedność. W ustach jest to coś, co mówi całemu światu że jestem szaloną wariatką, piękną i seksowną kobietą która wierzy w siebie i swoje szczeście na które każda z nas zasługuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Natalia Duszyńska3 lutego 2017 16:59

    Dlaczego? Bo usta i ja to jedność. Moje usta mówia całemu światu że jestem szaloną wariatką, piękną i seksowną kobietą która zna swoją wartość i szanuje siebie. Bo wie ze na to zasługuje... Na to i na jeszcze wiecej... Bo szczeście w życiu w dużej mierze zależy od tego jak sama to wierzysz 😘

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałabym przetestować pomadki GOSH, bo szukam idealnego odcienia dla siebie i myślę, że w tej kolekcji znajdą się perełki, a jak wiadomo, kobieta powinna stawiać siebie na pierwszym miejscu i "mieć to coś" dzięki czemu jest zauważana i zapamiętywana :) myślę, że kolor na ustach to jest to :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jako mężczyzna wypowiem się tylko co do wstępu, bo reszta z naturalnych względów niezbyt mnie interesowała...
    Owszem zadbana kobieta, potrafiąca uwydatnić swoje atuty w sensie urody to magnes dla mężczyzn.
    W dzisiejszych czasach jednak przemilcza się bardzo ważną kwestię:
    Kobieta nie powinna zabijać się o karierę czy pieniądze, dążyć do perfekcji w każdym calu. Pamiętajcie drogie panie że od tego macie również mężczyzn, by z nimi budować partnerskie relacje, w których dwie strony wnoszą coś do związku w sensie również właśnie materialnym.
    Obserwuję bardzo przerażającą tendencję: Kobiety starają się być męskie, przez co mężczyźni stali się dla nich zbędni. A jeśli nawet nie zbędni, to wymagania wielu przeciętnych kobiet co do statusu mężczyzny stały się niebotyczne. Jednocześnie kwestie emocjonalne, dobry dialog, prawdziwa bliskość i budowanie intymności praktycznie przestają istnieć na liście potrzeb kobiety.
    Sądzę że tak jak dawniej feminizm kobiety wyzwolił z patriarchalnej opresji, dziś feminizm zrobił z kobiet zestresowane, zapracowane, obsesyjne konsumentki.
    Często bezrefleksyjnie, kobiety oczekują więcej i więcej i więcej. Mężczyźni którzy pragną kobiety kochać szczerze, stały się zbędni. Jedyne co się liczy, to powierzchowne związki, seks bez zobowiązań i skakanie z jednego faceta na kolejnego, byle był jeszcze lepszy od poprzedniego. W efekcie wiele samotnych kobiet w okolicach 30tki zostaje samotnymi, gdyż sufit ich wymagań jest tak wysoko, że żaden normalny facet nie jest w stanie temu sprostać.
    Często przeciętne kobiety, średnio inteligentne, po studiach i na jakiejś mało istotnej posadce w korpo, noszą się tak, jakby co najmniej miał po nie podjechać książę na białym koniu, najlepiej jeszcze, gdyby to był obcokrajowiec. Wiele kobiet również negatywnie wypowiada się o mężczyznach z Polski, tak dla zasady, by czuć się bardziej postępowymi.
    To co obserwuję w postawach dziewczyn współcześnie jest zatrważające, ponieważ mniej ma to wspólnego z prawdziwą siłą kobiet, wolnością, równymi prawami, a co raz częściej przypomina wojnę płci, wyzbywanie się przez kobiety potrzeb emocjonalnych, umiejętności tworzenia długotrwałych relacji i przyjaźni w związkach jakie tworzą.
    Większość zachowuje się tak, że na randkach powinny przynosić wydrukowaną listę z punktami do odhaczenia, ponieważ rzadko kiedy liczy się dla nich to co mężczyzna czuje, myśli, kim jest... Ma być tylko piękny, przystojny i bogaty. A tak często zapominamy, że nikt ideałem nie jest, że nad związkami należy wspólnie pracować, poprzez bliskość, dialog, ciepło i chęć zrozumienia tego co głęboko w nas.
    Nie dajcie się zwieść drogie Panie! Nauczcie się mówić "nie", opresyjnemu systemowi, który depcze waszą kobiecość i prawdziwe potrzeby. Z przeciętnie zarabiającym facetem, jesteście w stanie stworzyć cudowne relacje, pełne czasu na bliskość i radość. Oczywiście, to ważne byśmy mieli swoje życia i pasje między jedną a drugą cudowną nocą w łóżku...

    OdpowiedzUsuń
  6. ..cd
    Jednak równowaga jest bardzo ważna, zarówno ta wewnętrzna, jak i związana z obecnością kochającego szczerze mężczyzny!
    A mężczyzna prawdziwy kocha nie tylko za wygląd, za to że jesteście odrobinę zaradne i samodzielne. Prawdziwy facet kocha za to co macie w głowie, jak traktujecie mężczyzn, czy potraficie zobaczyć coś więcej oprócz jego portfela i jego "190cm" wzrostu (by nie było wam wstyd przed koleżankami). To jest żałosne jeśli tak się zachowujecie. Zamiast tworzyć relacje w których panuje równowaga, w których mężczyzna dopełnia was, zdejmuje też odrobinę ciężaru z waszych barków, wolicie same sobie udowadniać w nieskończoność, że możecie być jeszcze lepsze i jeszcze lepsze, a kochających was facetów porzucacie, wraz ze wzrostem swojego mniemania o sobie. Innymi słowy dowartościowujecie się kosztem kochających facetów, później porzucając ich dla kolejnych.
    Kiedy w związku coś wam nie idzie, zamiast się zatrzymać i porozmawiać z mężczyzną otwarcie i szczerze, wolicie przemilczeć i szukać na boku kogoś "lepszego". Tak rzadko można z wami rozmawiać szczerze, bo męską szczerość i wrażliwość, traktujecie jako słabość.
    Mówię ogólnie i generalizuję, oczywiście... Ale jako mężczyzna wiem jak bardzo powyższe zarzuty są prawdziwe, wiem jak wielką skalę one przyjmują w kobiecej części społeczeństwa.
    Nie dajcie się zwariować! Od tego macie kochających was mężczyzn, by oni przy was byli i wspierali. Nie dajcie sobie wmawiać, że normalny i myślący facet was zdominuje lub stłamsi. Nie rywalizujcie z koleżankami, nie róbcie niczego na pokaz przed rodzicami. Porzućcie niebotyczne wymagania wobec samych siebie. To nie ma sensu, unieszczęśliwicie w ten sposób siebie i ogromną ilość mężczyzn, którym nawet nie potrafiłyście dać szansy na otwartość i szczerą bliskość.
    Makijaż braków emocjonalnych, moralnych, światopoglądowych nie przesłoni. A z tego co widzę, kobiety pod płaszczykiem "silnej" i "niezależnej", cierpią w głębi serca, są samotne, ale boją się pokazać tej naturalnej słabości, którą też przecież posiadają mężczyźni.
    Wszystkie istoty myślące i wrażliwe, empatyczne i rozumiejące, czują to w jakim świecie przyszło nam żyć. Najgorsze co można zrobić, to udawać silną przed mężczyznami. Udawanie zawsze powinno być zastąpione szczerą rozmową i otwartością. I takich mężczyzn powinnyście szukać, jest ich niewielu, ale są. Jeśli zrezygnujecie z uczuć, będzie dbać jedynie o swój wygląd, o pozory siły i całą hipokryzją, teatrzykiem odgrywanym pod (głupią w większości) publikę, nie będziecie tworzyć dobrych relacji z mężczyznami, ale również puste, powierzchowne i na pokaz.
    Żadne iluzje czy pieniądze nie są warte tego, by rezygnować z możliwości spędzenia życia z kimś, kto kocha was prawdziwie i potrafi w 100% was zrozumieć.
    Makijaż, sukienki i inne kwestie wizerunkowe są ważne, ale tylko jako drobny dodatek do waszych serc, emocji i charakterów.
    Kobiety tak rzadko wiedzą czego chcą, nie potrafią nazywać przez to swoich potrzeb, wypowiadać jasnych komunikatów, nie potrafią rozmawiać, być asertywnymi ale też empatycznymi. Zamiast uczyć się tego, stawać się świadomymi siebie, po to by wybrać w przyszłości mądrego i kochającego mężczyznę, wolą inwestować w związki z bogatymi psychopatami, byle tylko wpasować się w obowiązującą modę i społeczny szablon, bez refleksji czy jest on w ogóle słuszny i nie jest krzywdzący, opresyjny wobec was samych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz zasługuje na miano osobnego artykułu. Myślę, że jest sporo prawdy w tym co piszesz, ale nie jestem przekonana, że to bardzo powszechne zjawisko. Może się mylę. Może patrzę przez pryzmat swój i moich bliskich koleżanek.

      Usuń
    2. Wydaje mi się że przede wszystkim nie ma dialogu w debacie publicznej na temat tego, czym jest zdrowo pojęta męskość czy kobiecość. Rodzice często tego nie uczą, szkoła również. Jedyne co zostaje to wtłoczenie się w stereotypy, wyobrażenia oraz idee zaczerpnięte z filmów. Coś robimy, coś myślimy, reagujemy na pewne sposoby, ale zwykle nie jesteśmy świadomi dlaczego.
      Rzeczywistość pokazuje według mnie, że odkąd ogólnie (mówię o Polsce), poluzowała się mocno obyczajowość, a na pierwszy plan wskoczył konsumpcjonizm, kwestiami tworzenia dobrych relacji, ideą kobiecości, czy męskości nikt się nie zajmuje na poważnie. Zwykle stanowi to temat Tabu. A przecież tak łatwo się zakochać, a potem zmarnować sobie życie. Przecież wszyscy znamy takie sytuacje z otoczenia. To się nie dzieje bez powodu. Ja akurat zawsze interesowałem się psychologią, ale przede wszystkim poznałem w życiu masę ludzi, rozmawiałem zawsze szczerze, słuchałem. Wydaje mi się że poziom świadomości jest bardzo niski. Operujemy jedynie na wpojonych nam na zasadzie: "bo tak", przekonaniach. Przykładowo: Że kobieta nie może pierwsza podejść do faceta, bo zostanie odebrana jako łatwa, albo że seks po pierwszej randce oznacza że kobieta się nie szanuje... itp. Masa jest takich dziwnych powiedzonek i przekonań, nad których sensem nikt nie ma ochoty się zastanawiać. Najbardziej jednak znamienne jest to, że po paru miesiącach nowej relacji(zakochania), okazuje się że kobieta czy mężczyzna nie znają siebie, nie umieją umieścić siebie w kontekście emocjonalnym związanym z ich rodzicami, z tym co przeżyli i dlaczego. I w większości wypadków, nieświadomie ludzie to na siebie zrzucają, obwiniają się, ukrywają przed sobą na wzajem, ranią się... Jednak nie potrafią porozmawiać szczerze i bez Tabu, o co tak naprawdę chodzi. Bo zwyczajnie nie wiedzą. Jednak w naszym społeczeństwie przywykło się zakładać, że najważniejsza jest kariera, pieniądze i "szczęście", tylko że co raz więcej ludzi cierpi na nerwice, depresje i inne formy lekkich zaburzeń.
      Zamiast porozmawiać o tym co czują i myślą, boją się ostracyzmu, łatki osoby "słabej", więc wszystko tłumią i potem albo alkoholizm, albo pracoholizm, albo psychoterapia jeśli się dobrze złoży...
      Wiecie ile razy zostałem odrzucony przez kobiety za to tylko że jak stwierdzały: "Za bardzo się otworzyłeś", kiedy mówiłem mniej więcej o tym o czym piszę teraz tutaj?
      Stąd takie moje wnioski, że kobiety współcześnie są co raz bardziej zagubione, bo zabrano im radość i możliwość w sensie emocjonalno-mentalnym, by czuły się mężczyznom potrzebne i rozumiały jak bardzo normalny mężczyzna potrzebuje kobiety.
      Dziś tę naturalną potrzebę, wiele kobiet utożsamia z męską desperacją i słabością. A to jest bzdura! Iluzja przez którą obie strony przegrywają.
      Jeśli kiedyś któraś z Was pochyli się nad tym tematem, to byłoby bardzo dobrze... Obawiam się jednak, że podobnie jak jest to w wypadku większości facetów, kobiety również, a może tym bardziej nie rozmawiają z sobą o prawdziwych emocjach i przemyśleniach.
      Wszystko jest na pokaz, wszystko jest powierzchowne, bo liczy się dla nas opinia ludzi których często nienawidzimy, z rodzicami włącznie. Dlatego potem przenosimy ból na nasze dzieci, jeśli idziemy tą samą drogą co inni, tą którą wyżej opisałem.

      Usuń
  7. Chciałabym przetestować pomadki, by wybrać tę jedną jedyną, która będzie towarzyszyła mi we wrześniu podczas mojego ślubu :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie to opisałaś, bardzo ciekawie się czytało :) Pomadki to fajny dodatek dla kobiety. Wolałabym wyjść bez bielizny niż bez szminki na ustach, bez której czuję się naga, że aż strach pomyśleć :) Pomadki Gosha chciałabym przetestować, zwłaszcza te kolory, które tu widzę. I widzę że wszystkie kolory są takie mojowee, na pewno byśmy się zaprzyjaźniły :)
    adres bloga: wblaskumarzen.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo chciałabym przetestować te pomadki ponieważ dotychczas bałam się takich matowych pomadek i chyba nie mam w domu ani jednej. Tak wiem, aż trudno w to uwierzyć. Co więcej myślę, że dobrze im będzie na moich ustach bo mam co malować no i opiszę je na swoim blogu lifeincolour.pl :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam mocne i nasycone kolory na ustach, a z tego co widzę pomadki gosh właśnie takie są, a zatem muszę je u siebie mieć aby nacieszyć oko i usta ;*

    http://magicwordcherry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja bym chciała garść cierpliwości, szczyptę cukru do wyglądu ale bez lukru i oddać trochę sklerozy w dobre ręce. A tak serio to chciałabym poczuć się na chwilę jak kameleon, każdy odcień byłby na inny humor i na inny dzień. Poprawić sobie humor i zrobić coś dla siebie. Porzucić w kąt czerwień która królowała na mych ustach, w końcu nowy rok był to czas na coś innego, nowego i ekscytującego :)

    http://www.sklerotyczka.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Dlaczego chciałabym przetestować te pomadki po pierwsze mają genialne kolory i już tym mnie zachwyciły i zauroczyły .Po drugie zawsze używałam błysku i perły ,aż w zeszłym roku zaczęłam interesować się matami i szukać pomadki idealnej ,bo czas na zmiany ;)Moja córka nastoletnia ,też tylko matowe lubi i żeby jeszcze utrzymywały się długo na ustach to je pokochamy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny post! A wracając do konkursu...
    Dlaczego chcę pomadki Gosh? Poza banalnym stwierdzeniem że mają piękne kobiece kolory? :) Dlatego,że zawsze stawiałam na mocniejszy makijaż oczu a blade usta.Ponieważ skończyłam równe dwa miesiące temu 40 lat :D chce mi się odmiany,zwłaszcza że idzie wiosna :) Może będzie to takie nowe odkrycie kobiecości,nowy akcent? Bardzo chciałabym się przekonać! :)
    http://turkusoowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Chciałabym przetestować te pomadki,bo mam straszną awersję do matowych pomadek i może dzięki temu konkursowi moje zdanie się zmieni:) Ponadto na pewno podzielę się nimi z moimi koleżankami,:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pomadki wyglądają obłędnie ♥ Już sobie wyobraziłam je na swoich ustach! Soczysty kolor na ustach to idealne dopełnienie mojego makijażu. Dodaje kobiecości i pewności siebie. Chce poczuć się jeszcze bardziej atrakcyjna, dzięki pomadkom Gosh. Na pewno byśmy się polubiły, dlatego z przyjemnością wypróbowałabym te piękności ♥

    marzena84beauty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Też mam taką jedną kurtkę, podobną trochę do parki, ale bardziej w stylu leśniczego. Uwielbiałam ją tylko przez jeden sezon, a później zdałam sobie sprawę jak bardzo męsko w niej wyglądam i nigdy jej już więcej nie założyłam ;)

    Przygotowałaś świetny konkurs, dlatego grzechem byłoby nie wziąć w nim udziału. A z Twojej strony grzechem byłoby nie obdarować mnie tymi pomadkami. I ja mam 5 powodów na to (po jednym na każdą pomadkę):
    1) ta puszka jest tak urocza, że skrywałaby same skarby na mojej toaletce,
    2) ciekawi mnie, co się stało z kolorem 004, że go nie ma w tej kolekcji ;),
    3) odcień 001 będzie mi idealnie pasował do dziennego looku do pracy,
    4) odcień 005 nosiłabym przez całe Walentynki!,
    5) mam dobre serduszko i kolor 002 podarowałabym mojej serdecznej koleżance Karolince, bo ona w takich szminkach wygląda najlepiej na świecie <3.

    www.bellitkaa.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Dlaczego chce przetestować pomadki Gosh?...

    Bo chcę odczarowywać złe dni, kiedy skarpetki jak na złość stają się wdowami, a za 10 minut mam autobus do pracy, biegnąc za nim upocona, pomyśleć, że mam chociaż ładnie umalowane usta. Bo kiedy po oczami worki, to niech usta odwracają uwagę od reszty.. A w dodatku chcę przetestować te kolory, bo przede' mną wiele ważnych dni (walentynki, chrzest chrześniaka, ślub przyjaciółki), więc kiedy powiem nie mam w co się ubrać", to dodam - "ale za to mam czym pomalować usta!"

    OdpowiedzUsuń
  18. Chciałabym przetestować te pomadki by nadać barwę 5 moim roboczym dniom tygodnia ! ������
    Poniedziałek- cały dzień wykładów na uczelni zdobił by mi kolor 001. To by było subtelne wejście w tydzień.
    Wtorkowi który zwykle jest u mnie pracowity barwę nadał by kolor 003 - jest idealnie dobrany do mojego stroju pracowniczego!
    Środa kończy się u mnie jogą na której maty do cwiczen są koloru równie landrynkowego jak kolor 002
    W czwartki zawsze rano pije koktajl z borowek który dogadal by się kolorystycznie z pomadka 009
    Na piątek zostawiłabym pomadke 005 która tak jak ja dobrze prezentowała by się w rytmach gorącej salsy!
    Jednym słowem pomadki GOSH są stworzone dla mnie i mojego tygodnia wyzwań!
    Myślę że razem będziemy tworzyć zgrany duet!
    ������������������������������������
    Pozdrawiam autorkę. Świetny post :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Myślę, że kobiecość można odnaleźć w nawet najprostszych czynnościach. Też często robię to w tańcu - włączam plejlistę "Who run the world? Girls!" na Spotify i udaję Beyonce przy garach. Do tego wcześniej nakładam makijaż i nieudolnie bujam się na boki. Może to głupie i komicznie wyglądające - ale działa;). Oprócz tego czasem też się stroję, wywalając wszystko z szafy i robiąc wielkie pobojowisko. Wtedy smaruję się też wszystkimi odcieniami szminek i cieni do powiek - własnie dlatego chciałabym przetestować paletkę GOSHa;) Strasznie mi się podoba kolor 006 - czuję, że naprawdę będę w nim Beyonce!

    OdpowiedzUsuń
  20. Już chyba trzeci raz podchodzę do napisania komentarza. Te kolory są niesamowite! Fantastycznie soczyste - idealne na wiosnę! A ta już tuż, tuż!

    Skłamałabym, gdybym napisała, że te Gosh'owe cuda mnie nie interesują, ale..nie napiszę żadnego górnolotnego komentarza. Nie będę nic pisać o żadnej wyjątkowej okazji, i postanowieniach, czy o osobach z którymi bym się podzieliła. BO NIE PODZIELIŁABYM SIĘ! Kolor są "moje" - idealne!, więc tylko dla mnie :)

    A po za tym tak ładnie na live zapraszałaś do konkursu, że TRZEBA się zgłosić :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny post i faktycznie przyjemne zdjęcia :) Dobrze mięć swojego pomocnika! Dlaczego chciałabym przetestować nowości marki Gosh? Pomadki są dla mnie jak druga skóra, fuksje, maliny, czerwienie to kolory które są w stanie ożywić moją topieliczą urodę i dodać jej turbo mocy. Kolor na ustach jest dla mnie tym czym najdroższa sukienka dla fashionistki. Bez względu na to gdzie jestem czy jest to medyczny kitel w którym ratuje życie, czarna mini na randce czy strój do biegania, pomadka sprawia, że moja poczucie wartości zdobywa +10 do atrakcyjności. Czuje się pewnie i seksownie, kolorem wyrażam swój nastrój i poziom siły w danym dniu :) Chce na własnych wargach sprawdzić jak mocno hipnotyzują nowe produkty Gosh-a, czy ich aplikator potrafi przemienić o poranku zaspanego kopciuszka w hot chic :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Czasem wystarczy tak niewiele by uzewnętrznić swoją kobiecość np inny kolor ust, skórzana kiecka czy co innego, wystarczy tylko wsłuchac się w siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. A co do konkursu chciałbym je wypróbować bo widzę wszystkie mojowoe kolory i nie musiałabym się rozdrabniać kupując najpierw jedna a za pol roku druga ;D Te kolory już malują na buzi lato czy tam majowy spacer w sadzie ♥ a tak naprawdę razem z tymi moimi rudymi kudłami te pomadki mogą wygladac przepieknie ( ach moja skromnosc ;P)

    OdpowiedzUsuń
  24. Chcę wypróbować te pomadki, ponieważ uwielbiam malować usta. Powód strasznie denny, ale bardzo lubię podkreślać usta. Dzięki temu czuję się bardziej kobieco i seksownie. Jestem wtedy bardziej pewna siebie, bo mam wrażenie, że mój makijaż jest dla mnie idealne. Wolę matowe pomadki, bo nie świecą się na kilometr jak nie które szminki (nie odbijają światła) i nawet ostra czerwona pomadka, nie wygląda źle w zwyczajny dzień, bo jest matowa. Matowość tak jakby zmniejsza tą drapieżność koloru przez co nie jest on tak nachalny. Przez to, że jestem strasznie blada każda pomadka podkreśla moją bladość. Szczerze mówiąc to uwielbiam to. Czuję się wtedy tak wyjątkowo (prawie jak wampir hah :D ), bo jednak większość osób nie jest tak jasna jak ja.
    Dla mnie kolor musi być intensywny. W końcu trzeba się wyróżniać w tłumie. Kolory, które proponuje GOSH są kolorami pewnych siebie kobiet, które wiedzą czego chcą. Dla mnie połączenie bladej cery z mocnym kolorem idealnie wyraża mój temperament i ogromny pokład energii. Plus oczywiście pomadki zostaną przeze mnie zużyte, a nie gdzieś walnięte w kąt i "czekajcie na swoją kolej, może kiedyś przyjdzie na was czas" - tak nie robię z matowymi pomadkami. Przez to, że ich używam najczęściej to szybko u mnie znikają.

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo chciałabym spróbować tych pomadek, ponieważ są matowe. A swojej idealnej jeszcze nie znalazłam, choć cały czas szukam ;)
    I przekonałaś mnie tym, że się tak nie wżerają w usta. Mam małe usta, najczęściej suche i mam dwa wyjścia. Albo ich nie podkreślać w ogóle, albo malować je produktami, które nie wysuszają ust. A że jeszcze nie znalazłam, takiej która by mi odpowiadała, to chętnie przyjmę na siebie to brzemię i je przetestuję :D hah!
    Pozdrawiam!
    www.pudernik.pl

    OdpowiedzUsuń
  26. Śmiało można rzec, że usta są wizytówką każdej kobiety :) W odróżnieniu od mężczyzn możemy je podkreślać, dlatego powinnyśmy spełniać ten punkt na każdym kroku. Kobieta z pomalowanymi ustami od razu wygląda na bardziej pewną siebie oraz piękniejszą. Z pewnością mężczyźni też to zauważają. Ja w swojej torebce zawsze mam przynajmniej jedną sztukę, nigdy nie wiadomo kiedy może nam się przydać :)
    Pomadki z Liquid Matte Lips mają przepiękną gamę kolorystyczną – uwielbiam takie żywe odcienie, nadałby mi trochę życia w te zimowe dni. Mimo, że matowe pomadki są ostatnio hitem, ja nie mam jeszcze żadnej takiej w swojej kolekcji, a bardzo bym chciała taką przetestować :) Ale tak to jest z budżetem 19-latki, że nie na wszystko można sobie pozwolić :p Dotychczas ratowałam się pudrowaniem umalowanych ust, aby uzyskać efekt matowy, ale nie zawsze wygląda to dobrze.
    Z pewnością, którąś z pomadek podarowałabym siostrze, która ostatnio z powodu córeczki nie ma czasu na malowanie, ale gdyby miała taką piękną pomadkę, na pewno by go znalazła :D
    Dotychczas testowałam tylko tusz do rzęs z marki Gosh, ale byłam bardzo zadowolona z niego i ciekawa jestem jak sprawdzałyby się u mnie te pomadki.
    Jestem kobietką, która bez makijażu nie rusza się z domu, a usta maluję zawsze, mimo małej kolekcji szminek. Z pewnością te z wygranej by się u mnie nie zmarnowały :) :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Dlaczego chce przetestować pomadki Gosh?
    Uważam, że pomalowane usta w makijażu to podstawa. Bez nich czuję się źle. Uwielbiam mocne kolory i często goszczą one u mnie. Można powiedzieć, że mocne usta to mój znak rozpoznawczy- taka moja wizytówka.
    Podam nawet przykład. Gdy kończyłam praktyki, utalentowana Pani J. postanowiła na pamiątkę zrobić moją karykaturę. Pierwsze jej skojarzenie było: "usta". Magda ma zawsze pomalowane usta. Więc to musi być podkreślone ;) I tak było.

    Pomalowane usta dodają mi pewności siebie i zabieram je ze sobą wszędzie :):):) Do kina, na spacer, na randkę czy spotkanie z przyjaciółmi. Przecież pewną siebie, trzeba być zawsze, dlatego mocne odważne kolory pomadek są moim must have ;)

    Uważam, że od przybytku pomadek, głowa nie boli, a szczególnie jak są dobre ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Zawsze bałam się eksperymentowania z kolorami na ustach. Jakiś czas temu odkryłam jeden kolor, w którym czuję się dobrze, ale noszę go na ustach dość rzadko - jednak zawsze wtedy, gdy potrzebuję "wsparcia" i dodania sobie pewności siebie. Brakuje w mojej kosmetyczce dobrych pomadek, które będą się trzymały na ustach długo, wówczas chętniej bym po nie sięgała na co dzień! Poza tym, uwielbiam efekt matowych ust i chętnie wypróbuję nowe kolory.

    OdpowiedzUsuń
  29. Zapomniałam dopisać adres bloga : http://kraina-kobiecosci.blogspot.com/

    Jak sama nazwa wskazuje Kraina Kobiecości- miejsce, gdzie znajduje się wszystko co kobiece ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Kochana chcę wygrać, dobrze wiesz, że uwielbiam pomadki! A tych z Gosh nie mialam! W ogóle nigdy nie miałam nic z tej firmy :) a dodatkowo przy każdej okazji wypominasz mi, że się dalej nie zgłosiłam :P hahaha buziaki i pozdro z lajwa! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. O matko! Z nieba spadasz mi z tym konkursem. Chciałabym przetestować pomadki bo szukam dobrego odcienia dla siebie a te wydają się być super. Intensywnie poszukuję swojego stylu, równowagi między ciepełkiem i kobiecością. Zimą trochę ciężko o sukienki i obcasy, ale pomalowane usta zawsze dają mi uczucie wyjątkowości, to gwarancja uśmiechu przez cały dzień. Zwykle ich nie maluję i chcialabym to zmienić, bo potrzebuję tej świeżości i radości.
    A w ogóle to też tańczę sama w domu, właściwie to w każdym humorze, taniec pomaga na smutki i stresy, ale też zdarza mi się tańczyć z radości ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Przeczytałam od deski do deski, piękny tekst :) Jakieś 15 lat temu byłam raczej chłopczycą, wiecznie spodnie, minimalny makijaż, czapki, trampki, luźny t-shirt, właśnie koszule w kratkę. Kolegowałam się głównie z chłopakami, dziewczyny mnie denerwowały swoim wiecznym paplaniem, obgadywaniem i nudziły godzinami rozprawiając nt. modnych odcieni lakieru :) Dziś sama mam blog, a jakże, kosmetyczny cosmeticosmos.blogspot.com i nie przejdę obojętnie obok żadnej nowinki 🙂 Niedawno przeprosiłam się też z pomadkami, które stanowiły ostatni bastion do zdobycia. Początkowo trochę peszyły mnie spojrzenia na moje usta, ale wiesz co? Teraz to lubię! Jestem kobietą, dobrze mi z tym, świetnie się czuję z każdą moją niedoskonałością, z każdą zaletą, mam swoje obowiązki i przyjemności, przywileje i pracę. Mam pasję, udzielam się w wielu miejscach, mam wiele zainteresowań, hobby, znajomych. A pomadki lubię tylko trwałe, bo... sporo też gadam :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Chciałabym przetestować pomadki, ponieważ szukam odcienia, który doda mi pewności siebie i poczuję się w nim jak w drugiej skórze. Przez długi czas jedyne co używałam na usta to bezbarwny balsam, dopiero niedawno się to zmieniło za sprawą pewnej delikatnej, różowej pomadki. Czas na coś odważniejszego :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Chciałabym przetestować te pomadki, bo zachęciłyście mnie do tego (Ania i Ty) swoimi wpisami o kobiecości, budowaniu pewności siebie własnie poprzez odpowiedni kolor na ustach! Do tej pory nie używałam też matowych szminek bojąc się że podkreślą moje suche skorki na ustach (ach ten fataly nawyk gryzienia ust w stresujących sytuacjach!) ale skoro piszecie, że te szminki nie podkreślają ich no to chyba są idealne dla mnie! Może dodadzą mi pewności siebie i pozwolą cieszyć się matowymi odcieniami na moich ustach?! :) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Cała ta paleta kolorów pięknie odzwierciedla złożoność kobiecej natury- czasem jesteśmy wyciszone i łagodne, i wtedy usta mają dla mnie delikatny kolor nude; czasem idziemy przez życie z różem na ustach, tryskając entuzjazmem i radością z życia. Dobrze jest, kiedy świat leży u naszych stóp i czujemy się niepokonane- wtedy usta bezsprzecznie zdobi ognista czerwień lub purpura. Chciałabym stać się posiadaczką tej paletki, ponieważ pomoże mi uzewnętrzniać aktualny nastrój :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Cała ta paleta pięknie odzwierciedla złożoność kobiecej natury. Czasem emanujemy łagodnością i spokojem i wtedy usta mają delikatny kolor nude; czasami idziemy przez życie z ustami w barwie różu, tryskając entuzjazmem i radością. Dobrze, kiedy czujemy, że jesteśmy niepokonane i świat leży u naszych stóp- wtedy usta mają bezsprzecznie kolor ognistej czerwieni lub purpury. Dlatego chciałabym mieć taką paletkę pomadek, ponieważ pomogłyby mi one uzewnętrzniać aktualny nastrój :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Super tekst, tak bardzo prawdziwy. Jakbym czytała o sobie. Zawsze myślałam, że to nie ma znaczenia, jak się ubiorę, w końcu liczy się wnętrze... Ale nie raz przekonałam się, że wygląd jest bardzo, bardzo ważny. Odzwierciedla nasz humor, uczucia.. No i trzeba pamiętać, że pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz. A pomadki? Piękne kolory... Takie kobiece, pasujące na bardzo różne okazje! Aż chciałoby się używać i poprawiać sobie dzięki nim nastrój :)

    Pozdrawiam Panią serdecznie! :)

    Omeegaaa! :)

    PS: Dzięki za wczorajszego live'a :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Chciałabym przetestować te pomadki, aby w końcu znaleźć swój wymarzony kolor, który doda mi kobiecości i w którym poczuję się pewna siebie

    OdpowiedzUsuń
  39. Bonżur Madam ;)

    Dlaczego chciałabym przetestować pomadki GOSH?
    Hmmm...

    Po pierwsze, niesamowicie kręcą mnie kolory. Szalone, odważne, czyli takie, jak ja! :)

    Po drugie, nigdy nie miałam matowej pomadki, więc byłoby fajnie coś takiego "innego" na swoich ustach przetestować :)

    A po trzecie... Chciałabym, żeby na widok moich kolorowych ust oko koleżankom zbielało! ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Tak, poszukuję w sobie kobiecości. Kobiecości, która ukryta jest pod grubą warstwą nieśmiałości, niepewności, zakazów i nakazów. Wciśnięta w ciasny gorset oczekiwań pomalutku przeobrażam się, jak gąsienica w kokonie. W tym pancerzu jest mi bezpiecznie ale ciasno. Czuję, że pod nim znajduje się jakaś inna moja część, bardzo ważna ale ignorowana przez lata. Każe mi ubrać sukienkę i wdzięczyć się uroczo do słońca. Nakazuje wyprostować się i pełną piersią chłonąć wiatr. Wpędza mnie w zakupowe szaleństwo gdy stoję przy półce z najpiękniejszymi zapachami świata. Rozpuszcza włosy i maluje usta na czerwono. Ubieram szpilki, które uczą mnie pewnie i twardo stąpać po ziemi. Po chwili otwieram oczy, robię długi wydech. I postanawiam, że kiedyś wydarzy się na jawie mój sen o kobiecej, pięknej K. Wymarzyłam sobie również te piękne konkursowe pomadki, które mogłyby stać się początkiem mojego nowego życia :-)

    OdpowiedzUsuń
  41. Ewelina Kańska9 lutego 2017 08:48

    Masz rację - bycie kobietą to coś pięknego. Lubimy wyrażać siebie w sposób autentyczny i bezpośredni. Usta to jeden z naszych największych atutów ponieważ mają dużo do powiedzenia. Szukam dla moich ust kolorów, które będą odpowiednie do pracy, na randkę albo dzień bez makijażu, aby chociaż pomalować usta (najchętniej kolorem Candyfloss) i utwierdzić się w przekonaniu, że bez pełnego makijażu też jestem piękna. Chciałabym przetestować matowe nowości GOSH, ponieważ to nie nud(n)e pomadki! To odważne SuperBohaterki, które zagwarantują moim ustom soczyste i kobiece kolory. Kiedyś unikałam takich odcieni, ale mam już dość klasycznych czerwieni na ustach. SuperBohaterki GOSH to coś czego teraz potrzebuję: dziewczęcych i słodkich kolorów z nutką kobiecości i seksapilu :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Moje usta to mój atut. Jedna z niewielu rzeczy które naprawdę lubię w swoim ciele. Są duże, mięsiste, mają ładny kolor, po prostu stworzone są do całowania. ;)
    Gdy jestem smutna i nie mam ochoty sie uśmiechnąć moja mama mówi że mam murzyńskie usta i ładniej wyglądają jak pokazuje zęby:D
    Chciałabym przetestować te pomadki, bo nigdy nie używałam niczego matowego, ponieważ nie znoszę uczucia wyschnietych ust. I nadal szukam mojej idealnej czerwonej szminiki, w której nie będę wyglądać wulgarnie ze względu na moje duże wargi, a ta czerwień wygląda zachęcająco. :)
    agnieszkaciecielag@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  43. Dlaczego chciałabym przetestować te pomadki? Mam co najmniej kilka powodów ;) Po pierwsze - jestem uzależniona od produktów do ust. Uwielbiam testować nowości, zwłaszcza w tak soczystych kolorach i nie będę miała nic przeciwko, jeśli moja kolekcja się rozrośnie o te 5 cudeniek. Po drugie - kolor na ustach ekspresowo dodaje mi pewności siebie i poczucia kobiecości, nawet jak jestem ubrana w zwykłą bluzę. Po trzecie - mogę nawet nie mieć na sobie grama makijażu, ale pomadka na ustach zawsze sprawia, że czuję się jak milion dolarów ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Dlaczego chce przetestować pomadki Gosh?
    Ten rok rozpoczęłam ze słówkiem przewodnim "change". Zawsze obawiałam się wyrazistych kolorów na ustach. Dlaczego? Bo brakowało mi tej pewności siebie w noszeniu pomadki oraz dlatego, że nigdy nie trafiłam na fajną, długo trzymającą się na ustach szminkę. Nad pewnością siebie pracuję od dawna i chyba całkiem nieźle mi idzie, skoro nie tak dawno znalazłam pracę poza granicami kraju i każdego dnia muszę się komunikować z klientami w języku obcym:) W związku z tym, że w tym roku czeka mnie dużo różnych zmian, chcę również wprowadzić zmiany w moim makijażu, udoskonalić go :) Chcę się poczuć jak kameleon, który jednym ruchem pędzelka jest w stanie zmienić się z zadziornej koleżanki w sexi mamę i żonę :) Marzy mi się przełamanie tego strachu przed rozmazanymi ustami; wiem że jest to kwestia odpowiedniej pomadki. Chcę przetestować powyższe pomadki również dlatego, że nigdy nie miałam styczności z kosmetykami marki Gosh; chcę poczuć różnicę w jakości na moich ustach i wiem że wygrana mi to umożliwi :)
    Dziękuję za konkurs i pozdrawiam serdecznie,
    Joanna :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Co za piękny i mądry tekst, właśnie! Czasem sama przyłapuję się, że brakuje mi tej równowagi między kobiecością a niezależnością. A można przeciez połączyć obie te rzeczy :)

    Co do konkursu, muszę przyznać - jestem kompletnym świrem na punkcie kosmetyków do ust. Dlaczego akurat tak? Ano dlatego, że nawiązują do mojej ulubionej bajki – Kopciuszka. Gdy byłam maleńka, uwielbiałam tą bajkę. Ta nieprawdopodobna historia, zdarzenia, no i oczywiście ten fragment o wróżce. Najbardziej uwielbiałam ten moment, gdy wróżka zamieniała dziewczynę w piękną księżniczkę za pomocą magicznej różdżki. No i otóż to, oto odpowiedź! W dzisiejszych realiach to właśnie pomadki, szminki i inne specyfiki do ust są taką magiczną różdżkę. Karminowa czy fuksjowa szminka potrafi zamienić dziewczynę z sąsiedztwa w jeansach i zwykłej koszulce w kobiecego wampa. Nastolatkę w sukience bez wyrazu – w uwodzicielską lolitkę. I w końcu – z pięknej kobiety (którymi przecież wszystkie na swój sposób jesteśmy) w jeszcze piękniejszą kobietę! Dlatego uważam, że takich cacek jak pomadki nigdy dość! Bardzo chętnie wypróbowałabym te produkty od Gosha w soczystych kolorach, by znów móc poczuć się Kopciuszkową księżniczką… Może to jest ten moment, by przygotować się na wiosenną eksplozję kolorów? :)

    Pozdrawiam, Jola (jolanta_ce@op.pl)

    OdpowiedzUsuń
  46. Świadoma praw i obowiązków wynikających z pokochania kosmetyków uroczyście oświadczam, że chcę wstąpić w nieodwołalny, jedyny w swoim rodzaju i niepodważalny związek z matowymi pomadkami Gosh. Urzekły mnie te nasycone kolory, ta estetyczna forma i niesamowita trwałość. Gdy zobaczyłam je po raz pierwszy, moje serce zabiło mocniej, już wiedziałam, że to miłość od pierwszego wejrzenia! Przyrzekam tym pomadkom miłość i wierność na wieki, a wiem, że będzie ona tak trwała jak sama pigmentacja. Będę obchodzić się z tymi pomadkami z godnością i szacunkiem, ponieważ na to zasługują! A więc – co Gosh złączył, SpinkiISzpilki niech nie rozdziela! :D

    Mój mail: sylwiaciszekpost(at)gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  47. Od jakiegoś czasu poszukuję na moje usta efektu WOW, a może powinnam powiedzieć efektu OH MY GOSH! Taki efekt, że mężczyźni widząc nadchodzącą mnie z daleka zawołałby z daleka "OH MY GOSH! Jak ona bosko wygląda! Ona ma w sobie to coś!" Czy mój ukochany powiedziałby "Berry me tfu znaczy Merry Me" na mój widok? Czy kolor Red Carpet byłby godny Oskarowego dywanu a ja robiłabym za Scarlet Johanson? Czy z nr 3 miałby ochotę na kąpiel w karmelu? A może z Pink Sorbet na ustach mój kochany miałby ochotę zjeść ze mną lodowaty sorbet, aby ochłodzić swoje rozpalone zmysły. Ale z pewnością przygodę z Oh my gosh rozpoczęłabym w wesołym miasteczku z watą cukrową i nr 1. Ilu panów pokleiłoby sobie buzie watą na mój widok? Widząc jak pięknie te kolory wyglądają na twoich ustach chciałabym wypróbować pomadki Gosh w poszukiwaniu mojego własnego efektu WOW-OH MY GOSH!

    OdpowiedzUsuń
  48. Nie będepisała tu opowieści że piękne itp. po prostu chciałabym przetestować pomadki, by wybrać tę jedną w której mi będzie do twarzy , kolorki są nastcone i zapewne świetnie nawilżają usta .

    OdpowiedzUsuń
  49. Uwielbiam pomadki wszelkie,
    bo dzięki nim czuję, że usta mam wielkie.
    Matowe najbardziej uwielbiam,
    więc na ich temat dużą wiedzę miewam.
    Objętość, jakość czy koloryt,
    oceniam tak każdy produkt nowy.
    Produktu nasycenie oraz nawilżenie,
    także nie mogą pójść w zapomnienie.
    Wszystko dokładnie sprawdzam,
    bo o piękno swych ust dbam. :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Dziękuję! :** I dziękuję Kasi sklerotyczce za powiadomienie mnie :) Jakie miłe przebudzenie! :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Ale miło :D Adres wysłany <3

    OdpowiedzUsuń
  52. Bardzo ciekawy artykuł. Nie trzeba wybierać skrajności - koc albo kosmetyczka. Każdy z nas potrzebuje spokojnego wieczoru z kubkiem herbaty i książką, po to, by kolejnego dnia móc zmienić się w demona seksu, a jeszcze kolejnego, zdobyć awans.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Spinki i Szpilki | blog lifestylowy | blog modowy | blog kosmetyczny | blog kulinarny

Follow