środa, 1 marca 2017

TEN SUSHI na Bemowie

   Mieszkając na pograniczu Woli i Nowego Bemowa oczywiście nigdy mi nie wpadło do głowy, by zamiast wysiąść na swoim przystanku, pojechać kawałek dalej i zwiedzić świat. Mam czasem wrażenie, że zaproszenia do restauracji determinują moją znajomość Warszawy. Dlatego i tym razem na Bemowie pojawiłam się z okazji wizyty w TEN Sushi.
   Lokal jest malutki i znajduje się na stosunkowo nowym osiedlu - według mnie nie wygląda to zbyt szczęśliwie, ale domyślam się, że okoliczni mieszkańcy są zgoła innego zdania. W końcu mają pod nosem nie budkę z kebabem, ale estetyczną knajpę sushi.
   W środku znajduje się kilka stolików - w tym jeden dla dzieci. Osobiście nie chciałabym być na tak małej przestrzeni skazana na towarzystwo rodziny z rozbrykanymi dziećmi, ale pewnie to osiedle jest zbudowane z podstawowych komórek społecznych i dla gości to zaleta.
   Otwarta kuchnia na tak małej przestrzeni jest wyzwaniem zarówno dla kelnerów, sushi masterów jak i samych klientów, ale dzięki staraniom wszystkich stron panuje tu miła atmosfera i nikt nikomu nie wchodzi w drogę. 
    Biesiadowanie rozpoczęłyśmy od dużej herbaty z ryżem (13 zł) - podaje się ją z klepsydrą, dzięki której można pilnować odpowiedniego czasu parzenia. Wesoły pomysł :).
    Chociaż Ten Sushi to raczej przyjemna sieciówkowa suszarnia niż ekskluzywny lokal z japońską kuchnią, to każdy gość przed właściwym zamówieniem dostaje w prezencie czekadełko (sałatka wakame) - to zawsze bardzo dobrze świadczy o lokalu.
   Chociaż zupa Mandu Guk (16 zł) była dziwnie podana (te czerwone serwetki wyglądają po prostu tanio - i nie chodzi mi o cenę), to smakowała świetnie.
   Skusiłam się na zestaw Kunai (29 zł).
   Zaś moja towarzyszka zdecydowała się na połączenie California Nashi (28 zł) z Futomaki Philadelphia (22 zł).
   Deserem (owoce lechee zawinięte w omlet - 18 zł) się podzieliłyśmy. Był totalnie, ale to totalnie słodki.
   Samo miejsce nie jest szczególnie eleganckie i raczej bardziej przeznaczone dla mieszkańców okolicznych dzielnic niż szalonych fascynatów japońskiego jedzenia, którzy z obłędem w oczach jeżdżą po całym mieście w poszukiwaniu smaków. Na pewno jednak Ten Sushi na Bemowie to przyjemna knajpka, do której przy okazji można wpaść. 
   Dla mnie samo podawane tu sushi plasuje się gdzieś w połowie skali, na której jednym końcu jest Mizu Sushi na Żoliborzu (czyli według mnie najlepsze sushi w Warszawie), a na drugim rolki sprzedawane w kiosku albo u Pana Kanapki w biurowcu. Można to interpretować jako rekomendację albo próbę zniechęcenia Was do tego miejsca - ja zawsze polecam osobiste sprawdzenie lokalu niezależnie od słów blogera;).

   Polećcie swoje ulubione knajpy sushi - najlepiej w Warszawie! 

Ten Sushi Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

2 komentarze:

  1. kocham azjatyckie jedzenie, a sushi mogłabym jeść codziennie

    OdpowiedzUsuń
  2. powiem tak. nie byłam tam, ale z pewnością zajrzę skoro polecasz. Za to ja Ci powiem, że w Sakanie na Burakowskiej, nie wiem czy byłaś jadłam najlepszą ośmiornicę na świecie. Mistrzostwo. Ten posmak czosnkowego masła. Zajrzyj kiedyś przy okazji :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Spinki i Szpilki | blog lifestylowy | blog modowy | blog kosmetyczny | blog kulinarny

Follow