wtorek, 13 czerwca 2017

Myślisz czasem o środowisku? Jak o nie dbać? Które marki nie testują swoich produktów na zwierzętach?

   Być może ze mną się nie zgodzicie, ale zawsze wychodziłam z założenia, że najpierw należy działać lokalnie, a dopiero w konsekwencji - globalnie. Mam tutaj na myśli wszelkie dziedziny życia. Nie uważam, by jakikolwiek człowiek był w stanie być stuprocentowym ideałem, ale jeżeli narzekamy na to, jak na świecie jest wiele zła (przestępczości, głodu, społecznej niesprawiedliwości, nietolerancji czy zaśmieconych lasów), a sami jednocześnie świadomie oszukujemy państwowe instytucje finansowe, wyrzucamy jedzenie albo śmiejemy się z otyłego kolegi w pracy, po czym upuszczamy na ziemię papierek od batonika na chodnik, to zaprzeczamy samym sobie.
   Pewnie dlatego tak zirytowało mnie postępowanie pracownika jednej z organizacji dbającej o środowisko. Ów człowiek przyszedł do mojego dawnego mieszkania po datek i chociaż na klatce było bardzo jasno, a dzień mieliśmy naprawdę słoneczny, to on odruchowo zapalił światło. Jakże ja mam mu wierzyć, że naprawdę chce, by wieloryby nie ginęły w zaśmieconym ocenianie, skoro on sam nie oszczędza prądu?
   Sama nie działam w żadnej instytucji wspierającej środowisko, ale staram się możliwie skutecznie prowadzić nieformalną, jednoosobową działalność mająca proekologiczną misję. Co robię?
  Nie kupuję peelingów gruboziarnistych z dwóch powodów - po pierwsze: nie są zdrowe dla skór skłonnych do podrażnień, a po drugie: wiele z nich zawiera ścierające mikrodrobinki wykonane z polimerów syntetycznych, które nie rozpuszczają się w wodzie i nie zostają usunięte w trakcie filtrowania wody, przez co stają się toksycznym pożywieniem dla zwierząt żyjących w wodzie.
   Używam energooszczędnych żarówek (w miarę możliwości) i nie zostawiam włączonego światła w pomieszczeniach, w których mnie nie ma. Nie zostawiam odkręconego kranu tylko po to, by posłuchać szumu lejącej się wody. Jeżeli nie widzę w zasięgu wzroku śmietnika, to jestem gotowa nieść śmieci (zużyte chusteczki, puste butelki, papierki po cukierkach) w wypychanych kieszeniach do samego domu zamiast wyrzucić je na ulicę.
     Wodę co do zasady staram się kupować w 5-litrowych baniakach a nie w półlitrowych butelkach. Staram się wyrobić nawyk noszenia przy sobie materiałowych, wielorazowych toreb na zakupy, by nie gromadzić jednorazowych foliówek. Odkąd w podstawówce musiałam przygotować materiał dotyczący dziury ozonowej unikam dezodorantów w sprayu. Nie znoszę ciętych kwiatów. Kompletnie mnie nie wzruszają, zdecydowanie preferuję kwiaty w doniczkach.
   Ach, zupełnie zapomniałam o rachunkach! Pewnie dlatego, że już dawno zrezygnowałam z papierowych wyciągów z banków i wszelkich faktur wysyłanych tradycyjną pocztą. W dzisiejszych czasach wszystko można otrzymać mejlem.

    Markę Yves Rocher lubię od bardzo dawna. Jestem fanką ich wód toaletowych, które (niestety!) często są tylko sezonowe. Do dziś nie pozbierałam się po wycofaniu z rynku wody o zapachu grejpfruta, był boski;). 
   YR silnie identyfikuje się ze środowiskiem nie tylko designem opakowań i estetycznym, zielonym logiem, ale również realnym działaniem idącym w stronę poprawy stanu naszej planety. W Yves Rocher stosuje się recykling, który pozwala na ograniczenie zużycia plastiku oraz ilości odpadów, np. nowe flakony wygładzającego mleczka do demakijażu pozwalają na zaoszczędzenie około 20 ton plastiku w ciągu roku, co zobrazować można jako około 750 000 plastikowych butelek o pojemności 1,5 l.  
   Wiecie, że Yves Rocher nie testuje swoich kosmetyków na zwierzętach? Ani gotowych kosmetyków, ani ich pojedynczych składników. Takie zobowiązanie przyjęto pod koniec lat 80. XX wieku i bezwzględnie się tego przestrzega. Ta decyzja, nowatorska w przemyśle kosmetycznym,
została nagrodzona w 1992 r. Złotym Medalem towarzystwa opieki nad zwierzętami S.P.A.

   Oprócz zapachów uwielbiam wszelkie produkty myjące z Yves Rocher. Aż podskoczyłam z radości, gdy do oferty marki weszły mydła w kostce, chociaż w niektórych sytuacjach o wiele praktyczniejsze bywają żele pod prysznic. Trudno mi sobie wyobrazić zabieranie na wakacji mydelniczki, wtedy o wiele lepiej sprawdzają się niewielkie opakowania płynów w podróżnych formatach. W tym sezonie YR wprowadziło do swojej oferty skoncentrowane żele pod prysznic, które jednocześnie wystarczą na 40 aplikacji i zawierają o 30 % plastiku mniej niż standardowe buteleczki. Przepięknie pachną (brzoskwinia wygrywa!) i znakomicie się pienią, a po zużyciu produktu możecie umyć opakowanie i napełnić go ponownie na przykład ulubionym szamponem do włosów, który również się przyda na krótszym lub dłuższym wyjeździe.
   Cieszę się, że kupując kosmetyki Yves Rocher również mogę się przyczynić do poprawy stanu naszej planety :).
   A Wy jak dbacie o środowisko?

10 komentarzy:

  1. Też na to zwracam uwagę, chociaż kwiaty cięte lubię. Śliczne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właściwie tak samo jak TY. tak to ważna informacja, że są firmy, które nie testują kosmetyków na zwierzętach- dla mnie to ważne, ale rzadko z kupowanych kosmetyków korzystam.np. peeling robię sama , z kawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś Ty, a kremów żadnych do twarzy nie używasz? Ani podkładu? Ja nawet w opcji minimum mam sporo produktów... Ostatnio próbuję się przekonać do antyperspirantu na bazie ałunu, ale ciężko mi;).

      Usuń
  3. Super wpis! Nie miałam pojęcia o peelingach. Ja używałam jedynie cukrowych. 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tez robie to co Ty. Niesamowicie mnie wkurza zapalone bez sensu swiatlo i wiecznie gasze je we wspolnej kuchni i lazienkach (po innych) ale widze juz poprawe- chyba zalapali :) W firmie zamawiamy wylacznie papier z recyklingu. Na szczescie wode w Londynie mozna pic prostu z kranu wiec zrezygnowalismy z butelek. Peeling robie z oliwy z oliwek i cukru. Brakuje mi tylko aby ktoras z firm zapakowala szampony i odzywki do szklanych pojemnikow. Przerzucilam sie na mydlo w kostkach i kosmetyki do twarzy w szklanych sloiczkach ale niestety, przemysl kosmetykow do wlosow w tym aspekcie kuleje. A najbardziej by mi odpowiadaly takie refillable szklane opakowania.
    Ana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szklane butelki są też piękne :).
      W mieszkaniu na Kabatach z jakiegoś powodu każda wychodząca z łazienki osoba zostawiała zapalone światło o.O, a ja pytałam: "wracasz tam jeszcze?". To bardzo dziwny zwyczaj, ale znam osobę, która nie potrafi umyć zębów bez odkręconego kranu.

      Usuń
  5. polecam kupić dzbanek filtrujący zamiast 5l baniaków :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam, ale wole wodę z baniaków jednak ;).

      Usuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Spinki i Szpilki | blog lifestylowy | blog modowy | blog kosmetyczny | blog kulinarny

Follow