NOWY ZWIĄZEK - JA I PODKŁADY INGLOT

   Bardzo przyzwyczajam się do podkładów i pudrów, zatem każdorazowa zmiana marki tych kosmetyków, sprawia, że czuję się niekomfortowo. Stało się jednak, decyzja została podjęta. Kupuję nowy podkład. I puder.
   Jestem dyplomowaną wizażystką i dobranie odpowiedniego koloru fluidu do cery klientki nie stanowi dla mnie problemu, ale jeżeli mam go dopasować do swojej skóry - wpadam w panikę. Wiadomo - światło pada inaczej z mojej perspektywy, dodatkowo zniekształconej lustrem, a zupełnie różnie układa się w oczach makijażystki.
   Dawno, dawno temu (kiedy jeszcze się nie malowałam), myślałam, że nigdy nie będę mieć pięknego makijażu. Metodą prób i błędów - udało się! Choć nie obyło się bez koszmarnie drogiego efektu "maski" w wykonaniu Art Deco (na który zbierałam pieniądze przez dwa miesiące!).
   Po kilku latach używania podkładów Mary Kay postanowiłam je zmienić - może to zmęczenie materiału? Sama nie wiem. Nie wiem też, czy Inglot zamieszka ze mną na stałe czy pozostanie do końca opakowania.
   (fot.: Spinki i Szpilki)  
    Póki co zarówno z pudru jak i fluidu Inglot jestem zadowolona. Płynny podkład jest lekki i nie obciąża skóry. Powiedziałabym, że ma konsystencję kremu BB. Na pewno jest bardzo wydajny - od końca lutego końca nie widać:). Puder (zaopatrzony w bardzo przyjemny puszek do aplikacji) jest półtransparentny. z niego też jestem zadowolona. Poza tym podoba mi się jego opakowanie - solidne i... duże. Jaki powinien być standardowy rozmiar tego typu produktu? Czy ja do tej pory używałam miniaturek? :)

   Do zakupu namówiła mnie przemiła pani wizażystka z salonu Inglot na Nowym Świecie w Warszawie. Umalowała mnie, później wszystko cierpliwie zmyła (bo nie byłam pewna, czy efekt mi się podoba) i znów zrobiła mi makijaż. Poza tym dobrała mi też róż i kredkę do oczu, ale bez obligacji zakupu - którego finalnie dokonałam. W prezencie dostałam poręczny nawilżający tonik Inglot:). 

   Do tej pory ta marka kojarzyła mi się jedynie ze znakomitymi pędzlami w rozsądnej cenie i barwnymi cieniami. A Wam jak się kojarzy? 
Kto używał/ używa podkładów ze zdjęcia?

8 komentarzy :

  1. jeszcze nie miałam do czynienia z podkładami z Inglota i innymi rzeczami niż cienie, ale mam ochotę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli tylko wypróbujesz - napisz, w co warto inwestować czas i pieniądze, a w co nie:).

    OdpowiedzUsuń
  3. ja się do kosmetyków nie przyzwyczajam, uwielbiam zmieniać i szukać perełek, podkładów z Inglota nie miałam, dlatego chętnie przeczytać, czy Ci się sprawdził ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. elpiss - jeżeli masz po polecenia jakiś dobry podkład - napisz, proszę. Zawsze chętnie przyjmę dobrą radę lub sugestię:).

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam tak samo kiedy chcę zmienić podkład.
    Dlatego ostatnio trzymam się jednego Maybelline Anti Age - polecam , a obecnie jedynie wykańczam jednego delikwenta który nie jest super ale krzywdy nie robi no tani nie był więc szkoda wyrzucić:)
    Inglot nie miałam ale jak konsystencja BB i nie krzywdzi to myślę ze może warto by go sprawdzić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ewelino, po przeczytaniu „Historia rodziny, która stworzyła Maybelline” jestem bardzo pozytywnie nastawiona do tej marki;).
    Co do Inglot - naprawdę polecam. Wcześniej używałam Mary Kay przez długi czas, ale zaczęłam mieć wrażenie, że coraz gorzej wygląda na mojej twarzy. Ostatnio miałam próbkę transparentnego pudru z Givenchy - cudeńko!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie miałam podkładu Inglota, korzystam za to z ich cieni :)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).

Designed by OddThemes | Distributed by Gooyaabi Templates