MOJE SPA, CZYLI JAK ŻYĆ?

5.8.14

   By zachować zdrowie psychiczne i pełnię władz emocjonalnych, należy sprawiać sobie przyjemności. Jako osoba dorosła od kilku lat, muszę z przykrością stwierdzić, że życie nie jest łatwe. Nie da przez nie przejść, nie napotykając po drodze żadnych przeszkód, trudności, złych ludzi, chorób, zawodów i pomniejszych przykrości. Siłą jest uświadomienie sobie, że może nie być łatwo.  Stresy wynikłe z pokonywania kolejnych przeciwności losu oraz codziennych nieprzyjemności, powinno się sukcesywnie redukować. Jak wiele jest gustów, tym więcej i więcej istnieje możliwości, by temu sprostać.
   Można zjeść coś pysznego. Posprzątać. Spędzić czas z ukochana osobą. Uprawiać z nią seks. Wyjechać w jakieś miłe miejsce. Posłuchać ulubionej płyty. Wyjść na spacer. Przeczytać książkę. Iść na spacer. Wszystko naraz lub cokolwiek z osobna.
   Jednym z moich sposobów na relaks jest domowe SPA.

  

    Moje SPA obejmuje moczenie się w wannie, nacieranie cudownymi kosmetykami i czytanie. Na zdjęciu widzicie kawałek spinkowo-szpilkowego aktualnego "ZESTAWU SPA". Każdy może wyglądać inaczej, ponieważ wszystkie jesteśmy różne i niepowtarzalne, tak i nasze potrzeby nie muszą stanowić lustrzanych podobieństw. Jeżeli jednak zastanawiacie się nad nowym kosmetykiem, każdy z nich już dziś rekomenduję.

   1. Świeca do aromateriapii ze SPAKOSMETYKI.PL, PASSIFLORA (35 zł)
   Nie wiedziałam, że istnieje owoc,który łączy w sobie zapach słodyczy młodego owocu, egzotycznych przypraw i ziół oraz lekkiej nuty wanilii komponując z tego kojący aromat. Ta świeca pali się naprawdę dłuuuuugo. Możecie o niej poczytać tutaj: LINK.
  2. Pomarańczowy piling do ust (49 zł) oraz mleczna mgiełka do ciała o zapachu trawy cytrynowej od Pat&Rub (45 zł)
   Choć piling do ust mam od około dwóch lat, nadal pachnie pomarańczą tak intensywnie, że aż nabieram apetytu na cytrusy, kiedy otwieram pudełeczko. O tej porze roku mgiełka do ciała to o wiele lepsze rozwiązanie niż ciężki balsam. Możecie o nich poczytać tutaj: PILING i MGIEŁKA.

    3. Peeling wygładzający i wyszczuplający z Phenome (106 zł)
   Absolutnie cudownie pachnąca nowość zarówno w mojej łazience jak i na rynku. Za jakiś czas napiszę Wam recenzję tego produktu - po wczorajszym, pierwszym użyciu jestem zachwycona. Peeling nie jest zbyt intensywny, ładnie się rozprowadza na skórze, ma wspaniały zapach - egzotyczny, aromatyczny, pobudzający. Już dziś czuję, że moja skóra na udach jest bardziej napięta. Więcej o produkcie możecie poczytać tutaj LINK.
   4. Wyszczuplająca oliwka do ciała z Sephory (89 zł)
   Lubię jej zapach. Używam tej oliwki do mniej problematycznych części ciała - ramion, brzucha. Więcej do poczytania TUTAJ.
   5. Kuracja Split Ends Rescue z Aktywnym Serum Spajającym od Dove (ok. 18 zł)
   Pewnie zauważyłyście, że moje włosy przepadają za Dove. I dzięki temu wyglądają coraz piękniej;). To serum jest niesamowite - moja fryzura nie jest nienaturalnie puszysta, a końcówki są w świetnym stanie. Więcej informacji znajdziecie tutaj: LINK.
   6. Balsam do ust z Rexaline (129 zł)
   Od jakiegoś czasu to mój podstawowy kosmetyk do pielęgnacji ust. Jest jak lekarstwo - nawilża, regeneruje i szybko się wchłania. Wole nie myśleć, jak wyglądałyby moje usta bez niego. Zwłaszcza latem! W tym miejscu możecie poczytać o TYM BALSAMIE.
   7. Łagodząca pianka do mycia do cery alergiczne i wrażliwej z Pharmaceris (ok.24 zł)
    Latem lubię pianki, ale z jakiegoś tajemniczego powodu zazwyczaj nie działają albo mnie uczulają. Z tą jest zupełnie odwrotnie - oczyszcza skórę, nie wysuszając jej. Nie podrażnia. Wyrównuje koloryt skóry. Polecam całą serię Puri-Sensilium. Więcej informacji o piance znajdziecie TUTAJ.
   8. Babeczki do aromaterapii, które były jednym z prezentów na moim Wieczorze Panieńskim. Rewelacja!!! :).
   Ja miałam jagodowa i lawendową. Krótko: cudo.
   9. Pharmatheiss Granatapfel Ujędrniające masło do ciała (78zł)
Znakomite do przesuszonych części ciała - w moim przypadku to łydki. Wspaniały zapach i wydajność zdobyły moje uznanie.
   10. "Bridget Jones W pogoni za facetem" Helen Fielding, wyd. Zysk i S-ka
   Dla mnie - jedna z książek dekady. Najlepszych. Choć przeczytałam ją zaraz po premierze, dopiero za kilka dni pojawi się jej recenzja.

   Macie któryś z tych produktów? Robicie sobie drobne przyjemności?

   Po zaserwowaniu swojemu ciału lub/i duszy porządnej dawki umilaczy, rzeczywistość ulega kalibracji i okazuje się, że... życie jest piękne, a po łotewsku będzie to "Dzive ir skaista". :)

Te teksty również mogą Ci się spodobać:

4 komentarze

  1. Uwielbiam czasem się wyłączyć i zrobić sobie takie spa. Od razu człowiek wraca do życia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. też robię sobie od czasu do czasu SPA. Jestem wtedy sama ze sobą, moge sie odprężyć. Nie śpieszę się to taka chwila tylko dla mnie. Przypomniałas mi, że dawno tego nie robiłam i żeby chyba święty czas :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Like us on Facebook