150 zł to dużo czy mało?

4.1.15

   Zadałam sobie to pytanie, stojąc w przeddzień Sylwestra przy kasie w Tesco. Obserwowałam zakupy kobiety znajdującej się przede mną w kolejce. W koszyku miała: chleb tostowy w wersji max, trzy duże butle Coca-Coli i takąż jedną Pepsi, boczek w plastrach, krojony ser żółty, sześć napojów energetycznych w puszce, wielką paczkę dość przeciętnych chipsów i wódkę z kłosem zboża w środku. Byłam niezmiernie ciekawa, ile taki zestaw może kosztować i dlatego w napięciu czekałam na wyrok licznika. Rachunek wynosił 154 zł. Dużo czy mało? Moim zdaniem za taki komplet bardzo dużo. Zwłaszcza, że jego skład (oraz fakt, że zakupów dokonano 30 grudnia) wskazywał na jeden, jasny cel przeznaczenia - imprezę sylwestrową, na której owa kobieta poda tosty z serem i szynką udającą bekon, colę z pepsi, chipsy, wódkę i energetyki. Już chyba strojniej byłoby kupić tę wódkę i zamówić pizzę - wyszłoby taniej, ładniej i smaczniej; starczyłoby na cztery osoby.
   Gdybym ja organizowała jakiekolwiek przyjęcie, nie postawiłabym na stole wódki, bo jej nie lubię i nie widzę zasadności jej istnienia w obrębie mojej kuchni. Załóżmy jednak, że obracam się w kręgach wymagających wódki na stole. Co podać dalej, by budżet imprezy zamknął się w 154 zł? Jak wyglądałby mój koszyk w Tesco w takim wypadku? Już mówię: bagietki, galaretka truskawkowa, śmietanka tłusta + mleko, tuńczyk w tubce, pomidorki koktajlowe, paczka ziaren popcornu, kurczak na rosół + włoszczyzna, cola, cytryna, paluszki z Żerania, no i ta koszmarna wódka. Podałabym pannę cottę (śmietana, mleko, galaretka), małe kanapeczki z tuńczykiem i pomidorkami koktajlowymi (paczka w Tesco przed Sylwestrem kosztowała 3 zł), trzy miski popcornu (tyle mniej więcej wychodzi z jednego opakowania), rosół (woda, kurczak i warzywa). I wóda. Dzięki rosołowi nikt nie miałby kaca i wrzodów, impreza nie byłaby nadęta w towarzystwie popcornu, a kanapeczki zniknęłyby w sekundę. 
   Problem polega na tym, że gotowanie zostało otoczone taką chmurą mistycyzmu, że młode osoby nie chcą samodzielnie przygotowywać potraw nie tyle z lenistwa - ileż ze strachu! Dokładnie tak. Nastoletnim już ludziom wmawia się, że przygotowanie dwudaniowego obiadu zajmuje cały dzień, począwszy od piątej rano. Pierogi na Wigilię lepi się tydzień, kluski śląskie i sernik przygotowuje się trzy dni, a rosół najkrócej, bo tylko dwa. Znam osobiście wielu młodych ludzi, którzy uważają, że nauka gotowania nawet najprostszych (wedle mnie) potraw jest równie skomplikowana co nauka obcego języka. Wiele matek, babć i ciotek umyślnie wprowadziło młode pokolenie w błąd. Być może z uwagi na wszechogarniające poczucie niewdzięczności wobec ich starań w kuchni. W związku z tym co biedne, rodzinne kucharki mogły zrobić? Nic, tylko wmówić wszystkim, że zupa pomidorowa i kotlety mielone to arcyskomplikowana czynność, wymagająca wielu godzin pracy - wyczerpujących jak co najmniej całodniowe żniwa.
   Nie zapomnę, jak zszokowana byłam, kiedy odkryłam, że gotowanie nie tylko nie boli, ale daje wiele przyjemności i nie zajmuje wcale tak wiele czasu. Poczułam, że odkryłam międzypokoleniowy sekret. Być może kobieta z Tesco kiedyś też wyprawi przyjęcie, na którym poda oszałamiające potrawy przygotowane w tyle minut, ile wcześniej zajmowało jej robienie tostów.

Te teksty również mogą Ci się spodobać:

20 komentarze

  1. wow, gdybym była na imprezie u tej babki, nic bym nie zjadła :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Też bym nie jadła tego styropianu ani tym bardziej tego badziejstwa w puszkach. :/ Rosół i pomidorowa dwa dni? Co za powolni ludzie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. przecież ten zestaw nie wygląda jakby to ona sama organizowała tą imprezę..... ludzie, nigdy nie chodziliście na imprezy, na które KAŻDY przynosi coś do jedzenia?

    OdpowiedzUsuń
  4. Uważam, że ogólnie u nas jedzenie jest dość drogie, zwłaszcza jeśli ktoś lubi od czasu do czasu poeksperymentować w kuchni.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cienkie jedzenie chciała ta pani przygotować pod tą wódeczkę..Brr..

    My w tym roku bylismy u znajomych gdzie impreza była składkowa jedzeniowo. Kilka sprawdzonych dań na ciepło ( a tak na marginesie - poznanych na blogach ) i myślę, że bez alkoholu - kwota wyszła mi mniejsza niż 154zł. Ale to trzeba chcieć - stanąć w kuchni o 13 i do 17.30 mieć - 3 ciepłe dania i sałatkę, a to wszystko przy "pomocy" 4-latki. Tylko trzeba CHCIEĆ :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też nie lubie wódki:-)
    A gotowania bałam się powtornie.
    Wszystkiego musiałam uczyć się sama kiedy 'poszliśmy na swoje' .
    Mielone pierwsze robiłam według ...przepisu z opakowania przyprawy:-)
    Na szczęście mimo wielu wpadek opanowałam sztukę gotowania zanim pojawiły się dzieci,
    Masz racje,nie takie to straszne:-)
    A 150 zł za takie zakupy to według mnie dużo bez względu na to czy pani robiła sylwestra sama czy też na zasadzie 'że każdy coś donosi' .

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz racje... ja sama uczyłam sie gotować... od facetów... i z przepisów... gotowanie to fajna sprewa, zupy mi nie wychodzą bo jak twierdzę serca do nich nie mam. Serce mam ale do ciast:))
    Kiedyś sami organizowaliśmy swojego czasu przyjęcia... zgadza sie to kosztowne imprezy, nieźle trzeba się nagimnastykować by coś postawić. Ja wódki także nie lubię ale inni tak... no i tak....
    trochę tego trochę tego... najlepiej gdy na takie spotkanie każdy coś przyniesie.
    Już jak jest ciepło to głupi gril ciągnie po kieszeni...

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, zestaw z koszyka niestety u mnie by nie znalazł amatorów. Też jestem zwolenniczką małych kanapeczek, prostych i szybkich sałatek i koniecznie jakiegoś dania na ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mówisz rosół... pewnie to też zależy... jakbym szła w sylwestra do pracy i robiła u siebie imprezę to na pewno na rosół nie miałabym czasu i poszła w gotowce.

    Ale gdybym miała wolne to u mnie by się pojawiła domowa pizza (mąka na 4 pizze = 2 zł, sos z dwóch puszek pomidorów + odrobina przypraw = 5 zł, mozarella (no mogłaby kosztować z 15 zł na 4 pizze), dodatki = czyszczenie lodówki. Pewnie też kupiłabym bagietkę i pieczarki i zrobiła mini zapiekaneczki. Popcorn pewnie też by był.

    Na impreze do tej babki bym się nie wybrała.

    OdpowiedzUsuń
  10. Na nasze polskie warunki jest to dużo :) ale przeliczając na euro jest to na prawdę nie wiele. I uważam ze życie w Polsce jest o wiele za drogie na nasze zarobki

    OdpowiedzUsuń
  11. ... bo to jest tak: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. mało fajne menu, no ale nie każdy jest mistrzem organizacji imprez ;))))

    OdpowiedzUsuń
  13. Bo to Polska. Nie elegancja Francja... Ehhh... mi też ucieka 100 na zakupach i wcale nie wiem na co :O

    OdpowiedzUsuń
  14. Za te zakupy dosyć sporo, ale nie mam pojęcia ile kosztowała wódka. Perspektywa Sylwestra przy wódce, tostach, chipsach i energetykach, jak kto lubi...
    Z tym gotowaniem to masz rację, ale niektóre kobiety tyle czasu spędzały przy garach, co mnie zawsze zastanawiało jak one maja na to czas. Przecież jak się gotuje załóżmy rosół, to przecież on sam się gotuje, a w tym czasie można robić coś innego.

    OdpowiedzUsuń
  15. Znamy to... pieniądze idą że szok...

    OdpowiedzUsuń
  16. ja, mimo, że tego nie lubię, zawsze sama sobie gotuję, nie kupuję gotowców. kiedyś pracowałam w restauracji i od tego czasu nie jem na mieście:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja lubię gotować i na szczęście nikt mi nie wmawiał, że to zajmuje dużo czasu. Chyba, że robię coś pierwszy raz, no to może zajmie mi to nieco więcej minut :D Ale mega lubię gotować dla innych, a jak to jeszcze komuś smakuje, to już w ogóle :D Gotowców nie lubię, bo mi niedobrze po nich. A co do pieniędzy, to patrząc na polskie zarobki można się za głowę złapać. Życie w PL jest mega drogie, niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  18. uwielbiam gotować i piec, pierogi, uszka barsz oraz inne potrawy przygotowywalam z mama w w dzien wigilii :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj bardzo nie lubię takich imprez...
    Ale odpowiadając na pytanie, które zadałaś w temacie moim zdaniem 150zł za tego typu zakupy to bardzo dużo i można je było wydać na wiele wiele więcej lepszych produktów, ale wtedy rzeczywiście trzema mieć chęć, żeby je samemu przygotować....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Like us on Facebook