II EDYCJA POLSKIEGO PROJECT RUNWAY - HOT OR NOT?

26.3.15

  Pierwszy odcinek II edycji polskiej wersji programu Project Runway oceniłam z dużą dozą tolerancji. Drugi z o wiele mniejszą, trzeci bez najmniejszych skrupułów, zaś czwarty zupełnie i ostatecznie mnie rozczarował.
   Brytyjskie i amerykańskie wydania tego show były świetne, więc gdy dowiedziałam się, że i Polska doczekała się Project Runway (w dodatku z Anją Rubik w roli prowadzącej!) byłam przerażona jedynie wizją siebie czekającej raz w tygodniu na kolejny odcinek programu. Z tego powodu nawet podjęłam próby zignorowania pierwszego sezonu, ale po kilku tygodniach od pierwszej emisji się złamałam. W związku z tym, że korzystałam z opcji oglądania PR przez player stacji TVN, mogłam zapoznać się z kilkoma odcinkami pod rząd.
   Czy któraś z Was miała przyjemność wędrować z Kubą, Lilką, Maćkiem oraz innymi uczestnikami programu od pierwszego do finałowego odcinka I sezonu Project Runway? Przyznam się Wam, że ja nawet kilka razy przebyłam tę drogę. Z wielu powodów.
   Przede wszystkim uwielbiam Anję Rubik. Nie tylko za intrygujący wygląd, ale głównie za to, że nie jest głupia i swoim zachowaniem, elokwencją, zdecydowaniem i wyraźnymi poglądami popartymi sporą wiedzą w różnych dziedzinach udowadnia wszem i wobec, że modelka nie tylko nie musi, ale nawet nie powinna być pustą lalą. Moim zdaniem jako prowadząca Project Runway sprawdziła i sprawdza się doskonale. Osobiście jestem jej również wdzięczna za "prodżekt ranłej" - mam 99 % pewności, iż gdyby nie jej wyraźnie akcentowanie nazwy programu, wszyscy (wraz z pracownikami TVN) zapowiadaliby go jako "projekt ranłej" tworząc wielonarodową hybrydę językową. Toż już X FACTOR zostało przez wszystkich zgwałcone jako "iks faktor" miast "eks faktor".

                             (materiały prasowe TVN)
   Tomasz Ossoliński w roli mentora projektantów urzekł mnie swoją kulturą osobistą, nonszalancją i pięknymi garniturami. Do Joanny Przetakiewicz zyskałam szacunek należny wykształconej zarówno pod kątem mody jak i biznesu kobiecie. Absolutnie nie postrzegam jej juz jedynie jako żony jednego z najbogatszych Polaków. Mariusz Przybylski nie wywołał u mnie szczególnie wyrazistych emocji, ale doceniłam jego chłodne oceny i profesjonalne komentarze pod adresem projektantów i ich kreacji, gdy posłuchałam wprost prostackich przytyków Marcina Tyszki. Ów fotograf zastąpił Mariusza Przybylskiego w roli jurora w II sezonie programu.
   Uczestnicy I edycji byli bardzo skupieni na pracy - na projektach, rzetelnym wykonaniu zadań i dobrej atmosferze w pracowni. Czytałam, że twórcy programu byli wręcz zawiedzeni "nudą", jaką według nich reprezentowali młodzi projektanci. I sezon Project Runway obył się bez awantur, skandali, romansów czy innych ekscesów. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że montaż każdego programu spod szyldu TVN to tak naprawdę kreacja zupełnie oddzielnego bytu, zazwyczaj opartego na przynajmniej domniemaniu skandalu i wzbudzeniu niepokoju społecznego, zatem pewnie uczestnicy II sezonu nie są aż tak nieciekawi i skupieni na kreowaniu siebie, a nie mody, ale co do proporcji tego zjawiska mogę jedynie snuć domysły. 
   Faktem jest, niestety, że II edycja Project Runway w Polsce to zupełna klapa i porażka. Twórcy postawili wszystkie karty na rzekomych osobowościach projektantów i tak naprawdę do tej pory każdy z nowych odcinków składał się ze zlepków kłótni, przytyków i kilku migawek z projektów, które na pokazie wieńczącym odcinek, wypadały smętnie i bez polotu. Razi mnie również, że ignoruje się ciekawych i zdolnych projektantów (takich jak Agata Mickiewicz, która pracowała m.in. z Victorem&Rolfem!), a czas antenowy poświęca się natomiast jednowymiarowo wykreowanym postaciom takim jak Bartek.
   Mam wrażenie, że podjęto próbę modyfikacji programu tak, by kolejny sezon okazał się bombą statystyczną i miał niesamowicie wysoką oglądalność, a osiągnięto coś odwrotnego. Nawet Tomasz Ossoliński zaczął być bardziej pszenno-buraczany, jakby próbując dostosować się do ogólnego klimatu programu. Co o tym myślicie?

Te teksty również mogą Ci się spodobać:

8 komentarze

  1. Mam bardzo podobne odczucia! Zresztą w "naszej" wersji to nie projekty są na pierwszym planie -ważniejsze są, jak pisałaś, kłótnie i kto zakosił igłę ;) W amerykańskim wydaniu PR nie ma nic takiego, a prywatne sceny pojawiają się tylko, kiedy projektanci zbierają się z domu do pracowni. U nas de facto nie widzisz ani szkicu projektu ani jego powstania, czasem skrawek materiały, ale całość dopiero na wybieg. Szkoda, że zepsuli fajny program...

    OdpowiedzUsuń
  2. na pewno tak jest - chodzi jedynie o skandal... natomiast co mam powiedzieć - oglądam, bo wg mnie jest to nadal jest z NIELICZNYCH programów, które mają jeszcze jakiś sens... najbardziej nie rozumiem tego: Młodzi Utalentowani czy jak on się tam nazywa... ten to mi dopiero gra na nerwach...

    OdpowiedzUsuń
  3. kompletnie nie ciekawi mnie ten program

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak widzę rubikową to mnie aż trzęsie - poza tym całe to jury jest słabe. Uczestnicy też raczej orłami nie są ...nuda:P

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznaję ,że omijam wszelkie programy tego typu już od dawna ,widziałam jeden odcinek powyższego - nie wciągnęło mnie;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Like us on Facebook