MALOWAĆ SIĘ CZY SIĘ NIE MALOWAĆ?

29.3.15

   Bardzo często jestem krytykowana za moje zamiłowanie do kosmetyków kolorowych. Wiele kobiet uważa, że codzienne wykonywanie makijażu to zbytek i definiowanie siebie w kategoriach próżnej i/lub pustej osoby. Ja z kolei mam na ten temat zgoła inne zdanie.
   Przede wszystkim (jak pisałam o tym kilka dni temu) najważniejsza dla mnie jest pielęgnacja (skóry) i jej efekty, a w dopiero drugiej kolejności rezultaty pięknego makijażu. Podkreślam to, ponieważ nie chcę, byście myślały, iż zmieniam zdanie zależnie od tematu tekstu;).
   Odpowiednio wykonany makijaż codzienny powinien podkreślać nasze atuty i korygować niedoskonałości. Czerwona szminka przy żółtych zębach nie wygląda dobrze. Za ciemny podkład zabierze urodę najpiękniejszej buzi, a nieodpowiednio użyty eyeliner jest wręcz w stanie zrujnować wizerunek!
   Osobiście jestem zwolenniczką delikatnego makijażu na co dzień i szalonego na wieczorne wyjście. Właściwie od kilku lat nie wychodzę z domu bez nałożonego podkładu, pudru, kreski, tuszu do rzęs oraz różu, ale wszystko staram się porcjować z umiarem i dopiero przy konkretnej okazji maluję twarz w bardziej widowiskowy sposób;).
   Rozumiem jednak osoby, które przywiązują do makijażu o wiele uwagę oraz te, które istnienie tej czynności zupełnie ignorują. Wy jesteście po której stronie lustra?

(modelka: Julia Kubica, fot.&make-up: Anna Dziadosz)
   Śliczna modelka ze zdjęcia ma na sobie (prawa strona twarzy) podkład Pharmaceris, tusz do rzęs Lancôme Grandiôse, cienie Sephora (for Shourouk), puder bareMinerals, róż oraz błyszczyk marki Dr Irena Eris z serii Provoke.

     (fot.:Anna Dziadosz)
   Na zdjęciu zaś widzicie kilka produktów z mojego podręcznego zestawu makijażowego. Jak widzicie - nie jest zbyt wiele. Uwielbiam podkłady bareMinerals, a ostatnio zauroczyły mnie również te z Pharmaceris. Bardzo ważne są dla mnie tusze do rzęs, więc wizyta w Sephorze raz na kilka miesięcy jest w moim przypadku obowiązkowa;). Moim ostatnim odkryciem jest Roller Lash marki Benefit oraz starsza, ale wciąż wspaniała, mascara They're Real!, której miniaturkę lubię nosić w torebce.
   Jestem absolutna fanką serii do makijażu Provoke marki Dr Irena Eris. Cienie do powiek, modelator twarzy, szminka i rozświetlasz mają jedne z najładniejszych i jednocześnie zniszczonych opakowań, przez moją nadmierną eksploatację ich. Widziałam, że pojawiły się nowe kosmetyki z tej serii - jeżeli będę mieć okazję, na pewno Wam je pokażę;). Na uwagę najbardziej zasługuje trójkolorowy modelator do twarzy, który w ostateczności może służyć za pół kosmetyczki - czasem używam go jako cieni do powiek, innym razem jako bronzera, różu czy rozświetlacza. Kiedyś na balsam do ust nałożyłam róż, ponieważ nie miałam ze sobą szminki. Efekt był więcej niż ciekawy.
   Zapomniałam o moim ulubionym pudrze - mineral veil od bareMinerals. Bardzo wydajny, poręczny, zgrabny i nadający skórze naturalny mat przez cały dzień. Nic, tylko polecać;).
   Jako sroka rozkochałam się w cieniach Shourouk for Sephora. Są śliczne - błyszczące jak prawdziwe klejnoty.
   Malować się czy się nie malować? Jak myślicie?;)

Te teksty również mogą Ci się spodobać:

14 komentarze

  1. Musze sie pofatygować do tej Sephory, bo szukam dobrego tuszu do rzęs:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słuchać schłopiałych bab ino się malować :)) Makijaż podkreśla nasza urodę, a jak my same tego nie uczynimy to te babole będą się tylko cieszyć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zdecydowanie malować! delikatny makijaż dodaje mi pewności siebie i sprawia, że czuję się zadbana :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Malować, bo inaczej przemysł kosmetyków kolorowych padnie i wiele osób straci robotę ;-).

    A tak poważniej - ja osobiście zaczęłam malować się dość późno, bo około 30-stki i raczej zawsze bardzo delikatnie i... nazwijmy to pobieżnie. Kontynuuję taki styl do dzisiaj, choć nieco doszłam do wprawy i lubię poeksperymentować - jak mam czas i chęć, a to się zdarza jednak rzadko.... Mocny make-up mnie przeraża, ale wykonany profesjonalnie i z gustem, od wielkiego dzwonu może być. Kiedy nigdzie nie wychodzę - zdecydowanie zero maski na twarzy. No i przywiązuję wagę do demakijażu na noc. Mój ulubiony, niedawno odkryty gadżet malarski to tusz do rzęs do oczu piwnych z Max Factora. Ale i tak nie pobiję naturalnego uroku rzęs mojego starszego syna, ech!

    OdpowiedzUsuń
  5. marzy mi sie rozswietlacz provoke:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja maluję się praktycznie codziennie, jednak tylko podkład i tusz - czasem kreska ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja uwielbiam się malować i robię to każdego dnia, nawet gdy nie muszę nigdzie iść. Maluję się wtedy dla przyjemności, nawet do sklepu po chleb. Mam gdzieś co pomyślą inne kobiety, jak to lubię robić i czuję się z tym dobrze, choć wiem, że bywa to odbierane jako próżność.

    OdpowiedzUsuń
  8. u mnie codzienny makijaż jest bardzo delikatny, ale lubię na wyjścia itp używać mocne kolorki i zaszaleć z makijażem, bo to dla mnie wielka przyjemność ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na co dzień delikatnie, wręcz niewidocznie, raczej takie tuszowanie niedoskonałości. Na wyjście mocniejszy makijaż. Mniej więcej trzymam się tego stylu. Bywa, że nie maluję się , jeśli wiem, że nie będę wychodzić. w takich wypadkach robię maseczki przy okazji i niewielkie depilacje. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dal mnie takie pytanie to nie pytanie :) Oczywiście: malować się! :) Moje absolutne minimum na co dzień to: podkład, puder, róż i tusz. Przydadzą się też (kiedy mam 10 min więcej) cienie lub kreska (eyelinerem bądź kredką) i szminka.

    OdpowiedzUsuń
  11. Maluję się bardzo rzadko, wręcz sporadycznie. Mam to szczęście, że moja cera jest niewymagająca i jej pielęgnacja ogranicza się do najprostszych czynności. I niech tak będzie jak najdłużej ;)
    Uważam, ze każda kobieta wie, co dla niej najlepsze :) jeśli lubi pełen makijaż od świtu, to nikt nie ma prawa jej krytykować :) ważne zeby ona czuła się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  12. Malować się! Wszystkie, które dają nam do zrozumienia, że niepotrzebnie to robimy są po prostu zazdrosne:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Malować:) Uważam, że delikatny i naturalny makijaż na co dzień to oznaka dbania o siebie:)
    Zastanawiam się jak zostały przyjęte do pracy te, które się nie malują - nie oszukujmy się jak Cie widzą tak Cię piszą ....

    Poza tym mi samo wykonywanie makijażu sprawia niezwykłą frajdę ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Delikatny makijaż nie jest zły : ) Ja nie wyszłabym bez korektora pod oczami : )

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Like us on Facebook