NOWOŚCI WŚRÓD MOICH SPINEK I SZPILEK

28.5.15

   Uwielbiam biografię znanych kobiet - zarówno tych wielkich jak i uwielbianych dla urody. Jacqueline Kennedy znajduje się w większej części w tej drugiej grupie. Nie wniosła według mnie zbyt wiele w historię czy kulturę, a jej styl zawsze wydawał mi się zbyt idealnie słodko-wyważony. Współczuję jej niewiernego męża, ale poza tym nie widzę powodu, by wznosić jej pomniki. Jednakże rozumiem, że dla wielu jest ona ikoną.

    (fot. Anna Dziadosz)
   "Ten słynny kostium" N. M. Kelby (Wydawnictwo Między Słowami) to słodko-gorzka powieść o losach dziewczyny, która spędziła wiele długich tygodni na szyciu słynnego różowego stroju, a który Jackie miała na sobie w dniu zamachu na JFK. Ów kostium
był tak naprawdę w całości zrobiony według wytycznych samej Coco, ale ponieważ w oczach opinii publicznej USA źle wyglądały wydatki Pierwszej Damy na paryskie ubrania, ukrywano te koszty. Przedstawiciel amerykańskiego rządu zamawiał w rodzimym butiku kreację, mającą być identyczną z modelem z ostatniego pokazu mody jakiegoś wielkiego, europejskiego projektanta. W praktyce wyglądało to tak, że amerykański dom mody kupował licencję na uszycie takiego stroju od danego projektanta i otrzymywał od niego projekt, materiały oraz ścisłe wytyczne co do jeszcze zszycia.
   Tytułowy kostium powstał z pomysłu Coco Chanel, od której licencję na uszycie stroju kupiło nowojorskie Chez Ninon. Jego rolą było (tak naprawdę) zszycie wszystkiego (materiałów, guzików itd.) według wytycznych Coco. Chociaż metka ma kostiumie mówiła: "Chez Ninon", to trudno mi ocenić, jaki napis naprawdę powinna zawierać.
   Główna bohaterka książki, Kate, to fikcyjna figura stworzona na kanwie dość ogólnej historii szwaczki o tym samym imieniu, wykańczającej słynny kostium. Możliwie wiele szczegółów powieści zostało jednak opisanych na podstawie faktów, np. funkcjonowanie samego Chez Ninon oraz prowadzących go Pań. Zaś Jackie opisano jako zachwycającą i czarującą kobietę, która porywa tłumy podczas publicznych wystąpień, a na co dzień jest spóźnialska, pali mnóstwo papierosów (nawet na przymiarkach, kiedy popiół spada na delikatne materiały lub same krawcowe!) i jest ogromnie próżna. Cieszę się, gdy z pomników zdejmuje się patynę i pokrywa się je zdrowym brązem;).
   Polecam tę książkę każdemu, kto interesuje się modą. Opisy pracy szwaczki (a tak naprawdę mistrzyni krawiectwa) starczą za film, są precyzyjne i działają na wyobraźnię. Już za dwa tygodnie "Ten słynny kostium" pojawi się w księgarniach, więc... Bądźcie czujne;).
   W mojej kosmetyczce pojawiła się nowa kolekcja lakierów do paznokci marki ANNY - zostały zaprojektowane przez nowojorskie blogerki;). Mam nadzieję, że Spinki i Szpilki też kiedyś namaszczą swoim pomysłem jakiś kosmetyk;). Mój kolor na paznokciach to "sky walker". Jak Wam się podoba? Za kilka dni dokładnie opiszę spotkanie, na którym wyselekcjonowanej grupie blogerów marki ARTDECO oraz właśnie ANNY zaprezentowały swoje najnowsze kolekcje (które w Douglasach pojawią się już za dwa tygodnie!). 
   Zdaje mi się, że również w czerwcu premierę będą mieć słynne linery marki Benefit - tym razem w kolorach! O ile dobrze pamiętam, oprócz klasycznego czarnego wśród kolorów znajdzie się fiolet, zieleń i brąz. Ja w swojej kosmetyczce mam właśnie tę ostatnią barwę. Na co dzień lepiej u mnie wygląda brązowa kreska, a u Was?
    Wśród tych nowości największym sentymentem darzę ARTDECO, ponieważ mój pierwszy, prawdziwy, dorosły kosmetyk pochodził właśnie spod jej szyldu. Był nim puder mineralny, który wtedy wraz ze specjalnym pędzlem kosztował 130 zł. Tych ładnych kilka (chyba 8?) lat temu musiałam na niego oszczędzać dwa miesiące, ale było warto;). Macie podobne historie?

Te teksty również mogą Ci się spodobać:

9 komentarze

  1. Chciałam przetestować lakier ANNY :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ten kolor niebieskiego rewelka! Pisak z Benefita - super!

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka mnie szalenie intryguje i te nowości także :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe kolory lakierów ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawa kolekcja lakierów

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne kolorki lakierów. Najbardziej podoba mi się ten błękit - w sam raz do pięknej, wiosennej stylizacji :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ale książka jaka fajna, ja miałam okazję już czytać i jestem nią zachwycona, nie można się od niej oderwać, jest świetną wielopoziomową historia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Like us on Facebook