OBSCENICZNIE BOGACI AZJACI

27.6.15

   Tak to już jest, że im mniej człowiek ma pieniędzy, tym bardziej ich pożąda - a wiadomo, że można to robić na milion sposobów co najmniej. Jednym z tych bardziej nieszkodliwych i relatywnie tanich jest czytanie o bogactwie innych;).

    (fot. Anna Dziadosz)
   1 lipca 2015 r. (czyli w najbliższą środę) nakładem wydawnictwa Znak ukaże się powieść "Bajecznie bogaci Azjaci" autorstwa Kevina Kwana. Czy warto ją przeczytać? Myślę, że jak najbardziej, choć nikt w niej nie pisze, skąd wziąć bajeczną fortunę.
   Bohaterowie tej powieści to Singapurczycy, których dalecy przodkowie zgromadzili majątek - a skoro wiemy, że "bogatemu i byk się ocieli" nie trudno się domyślić, iż kolejne pokolenia tych dzisiejszych multimiliarderów w zupełnie naturalny i niezbyt absorbujący sposób pomnażały majątki, osiągając w rezultacie poziom według mnie fenomenalnej zamożności. W akcję powieści wpisana jest historia chłopaka pochodzącego z jednej z najbardziej szanowanych i majętnych  rodzin z całego towarzystwa oraz zwykłej Chinki mieszkającej w USA. Wydawałoby się, że to współczesna powieść o Kopciuszku albo innym dziewczątku odnajdującym księcia na białym koniu i z workiem brylantów na plecach.
   W tej książce zostało poruszonych kilka ciekawych wątków. Po pierwsze: majątki się pomnaża - nie dzieli. Hollywoodzkie produkcje przyzwyczaiły nas do fabuł opartych na przekonaniu, że "prawdziwa miłość zawsze zwycięży", a "pieniądze nie są ważne". Niestety, nieprawda. Pochodząc z rodziny potężnych potentatów, którzy kupują swoim dzieciom mieszkania tak jak zwykli rodzice cukierki, trzeba się liczyć z olbrzymią presją i kontrolą całego rodu w kwestii małżeństwa, które jest tu bardziej traktowane jako interes. Ważna jest również wartość nazwiska, którego nie można zhańbić koligacją z przeciętną, nic nie znaczącą (eufemizm!) grupą zjadaczy chleba. Poza tym istnieją gdzieś na świecie ludzie tak nieprawdopodobnie zamożni, że ich życie wygląda jak wygrana gra w Monopoly - kupują (często z nudów) samochody, wyspy, domy i klejnoty. Nie muszą pracować - robią to niejako z braku innego zajęcia. Ponadto wypoczywają i dbają o siebie. Zaś swoje dzieci wysyłają do najlepszych szkół na świecie.
   Z drugiej strony potrafią być śmiesznie skąpi? Posiadając wielokrotność zawartości skarbca Ali Baby, zdarza im się żałować pieniędzy na taksówkę (polecam początek książki!, gdzie jedna z bohaterek zostaje obrażona przez pracownika ekskluzywnego hotelu...a jej mąż w kwadrans kupuje ów budynek...!).
   Ta powieść na szczęście nie tylko opiera się na dość fantasmagorycznej fabule, ale w ciekawy sposób pokazuje tę gargantuicznie bogatą część azjatyckiego kawałka świata, na którą składają się zarówno olśniewające rezydencje, cudowne przyjęcia, przepych, ale też niesamowite jedzenie i ukryte centra handlowe z chińską "nadprodukcją" najbardziej luksusowych dóbr globu. 
   Polecam Wam, dziewczyny, tę lekturę bardziej na leżaczek na plaży niż do poduszki;).

Te teksty również mogą Ci się spodobać:

3 komentarze

  1. Ciekawie się zapowiada ta książka. Chętnie bym ją przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak skąd wziąć tą fortunę.... do tego trzeba nie lata głowy, szczęścia i wysiłku. No albo własnie urodzić się.... a w tedy i diabeł dzieci kołysze, byk sie ocieli i inne cuda...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaciekawiłaś mnie tą książką :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Like us on Facebook