SZORSTKI ŚWIAT PEELINGÓW

10.6.15

    Za miesiąc minie rok, odkąd wzięłam ślub. Być może kiedyś opiszę Wam szerzej to wydarzenie albo nawet pokuszę się o książkę (!) z oddzielnymi rozdziałami na temat każdego z przedweselnych stresów. Absolutnie najkrótszy akapit poświęciłabym w niej na część dotyczącą odchudzania. Co nie zmienia faktu, że pozostaje ona do teraz najbardziej widowiskową schedą po zawarciu przeze mnie małżeństwa. Nikt nie wierzy, że zaczęłam o siebie dbać z miłości własnej jeszcze przed wizją swojego wesela.
    Po ślubie moc kobiet stwierdza, że osiągnęła swój główny życiowy cel, a kolejny (czyli dziecko) nie wymaga już świetnego wyglądu, więc dla podtrzymania dobrego wrażenia, ustawia któryś ze ślubnych portretów jako zdjęcie profilowe na Facebooku i ostentacyjnie przestaje o siebie dbać. W związku z tym, że chudnąc przed ślubem, mimo woli wpisałam się w ten szablon, wiele osób dziwi się, że choć za chwilę pierwsza rocznica mojego ślubu, ja wciąż wyglądam dobrze. Jak to się dzieje?

    (fot. Anna Dziadosz)
   Bardzo lubię peelingi - zdecydowanie bardziej niż balsamy. Wszelkie scruby wymagają aktywności podczas aplikacji, a masła i balsamy muszą się wchłonąć, do czego nie mam cierpliwości.
   W mojej łazience znajduje się spora bateria różnego rodzaju peelingów.
(fot. Anna Dziadosz)
   Legendy głoszą, że właśnie regularne złuszczanie skóry jest pozwala zachować młody wygląd do późnej starości.  W związku z tym staram się regularnie złuszczać twarz oraz całe ciało.
   Kiedyś przeżyłam krótka fascynację kosmetykami o zapachu czekolady i stąd w mojej kolekcji właśnie taki peeling ze Starej Mydlarni. Uczucie minęło. Użyłam go kilka razy i właściwie tak sobie stoi, bo jest dla mojej skóry zbyt twardy (pewnie zaszła w nim jakaś reakcja chemiczna w związku z tym, że nawet nie wiem, ile ma... lat?), ale zapach czekolady jest wciąż bardzo apetyczny. Dlatego właśnie unikam czekoladopodobnych kosmetyków - nabieram przy nich apetytu na słodycze;). Z kolei żelowy peeling ze Starej Mydlarni uwielbiam - to taka zabawna galaretka z pestkami malin. Nie wysusza, ale miło ściąga skórę. Polecam!!!
   Pewnie znacie peelingi do dłoni z Farmony? Tanie i dobre, więc warto je mieć.
   Clarena to marka, która zdobyła mnie świetnym balsamem do biustu - czasem zatem próbuję zlikwidować swój cellulit jej specjalnym peelingiem stworzonym na bazie morskiej soli. Próbuję tego również ze specjalnym, bardzo skutecznym scrubem od Phenome. Raz udało mi się stracić dzięki niemu ładny kawałek uda;).
   Ostatnio w mojej łazience pojawił się cukrowy scrub marki Naturativ. Znacie ją? Z czym Wam się kojarzy? Po jednym użyciu wiem jedno - jest niesamowicie wydajny. Im więcej go nałożycie, tym dłużej będziecie go zmywać;).W moim przypadku zostawia skórę tak nawilżoną, że nie stosuję przy nim balsamu.
   Dziś z kolei użyłam totalnie nowego peelingu od Dr Irena Eris - i pachnę Tahiti! Pisałam Wam już o nim w ostatnim poście. Jest oszałamiający (i post, i kosmetyk).
    Regularne złuszczanie martwego naskórka sprawia, że odblokowują się pory, skóra się odświeża i wygładza, sebum znika, a wszelkie produkty pielęgnujące doskonale się wchłaniają w nasze ciała.
    Moje postanowienie to regularne złuszczanie. Wasze też? Złuszczacie się?

Te teksty również mogą Ci się spodobać:

9 komentarze

  1. Kocham peelingi. Nad życie ;) To chyba moje ulubione produkty kosmetyczne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu, cieszymy się, że tak przepadasz za peelingami. My też je uwielbiamy, dlatego tworząc nową markę - Clarena SPA - opracowaliśmy aż 4 zupełnie nowe receptury peelingów. Do wyboru są cztery linie: Marrakesh, Bali, Zanzibar i Iceland.
    Btw. świetne postanowienie :) Podpisujemy się pod nim w 100%
    Pozdrawiamy,
    Zespół Clarena

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety z regularnym złuszczaniem skóry zawsze mam problemy. Mimo, że jest to niezwykle przyjemny zabieg to zawsze brakuje mi na niego czasu. Chyba przyłączę się do Twojego postanowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam peelingi i też staram się regularnie je wykonywać:)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie też słabo z tym tematem ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam peelingi! Wszystkie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja już chyba próbowałam wszystkiego i w końcu natrafiłam na swój ideał peelingowy z rossmana :) http://explosivemixtureblog.blogspot.com/2014/12/peeling-idealny.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Farmona jako peeling do rąk? :) Ja używam tylko jego do całego ciała i jest genialny :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Like us on Facebook