SCHUDŁAM I NIE PRZYTYŁAM. JAK I DLACZEGO?

30.7.15

   Jak wiecie - udało mi się mniej więcej rok temu zrzucić ok. 13 kg. Dziś dumnie noszę rozmiar 36, który mnie nie opina (!) i mieszczę się w swoje najszczuplejsze spodnie. Oczywiście mogłabym Wam opowiadać cuda o mojej silnej woli, ćwiczeniach, hektolitrach wypitej wody i setkach serników, których nie zjadłam.
   Myślę jednak, że istotą tego, że dziś moja sukienka ślubna sprzed roku leży na mnie idealnie, jest coś innego. Przez te dwa lata (przez pierwszy się odchudzałam, a później starałam się utrzymać efekt) starałam się zrozumieć swoją psychikę i ciało. Doszłam do wniosków pewnie szokujących dla niektórych dietetyków.
   Przede wszystkim nie mogę na zawsze odmówić sobie słodyczy. Znam ludzi, którzy na przyjęciach z wyższością patrzą na osoby, nakładające na swoje talerze ciasta, i mówią: "nie miałam w ustach czekolady od czterech lat". A ja wiem, że uwielbiają czekoladę. Wyobrażacie sobie taką sytuację? Ja nie. Od wielu, wielu lat nie jadłam grzybów, ponieważ organicznie ich nie znoszę. Ich odstawienie było dla mnie błogosławieństwem. Natomiast wyrzucenie z mojego życia słodyczy, które niejako stanowią część mnie, byłoby dla mnie porównywalne z odcięciem sobie małego palca u stopy. Na krótką metę mogłabym to racjonalizować na wiele sposobów, ale w końcu oszalałabym z rozpaczy.
   W jaki sposób to rozwiązałam? Odkryłam, że słodycze najbardziej szkodzą mi, gdy jem je wieczorem. Nie wiem jak Wy, ale po szklance wody, wypitej po g. 18, tyję ze 2 kilogramy;). W związku z tym postanowiłam na ewentualne słodycze pozwalać sobie rano.

   (fot. Anna Dziadosz - zdjęcie z Instagrama @spinkiiszpilki) Zdrowe przekąski - melon pokrojony w kostkę:).
   Zresztą - wieczorem wszystko dodaje mi kilogramów, a poza tym gdy kładę się najedzona spać, budzę się niewyspana. Dlatego właśnie ostatni posiłek staram się jeść około 18-19 (najpóźniej o 20). Trzy wieczory w tygodniu spędzam na fitnessie w klubie Puella (poczytajcie: KLIK). Po ćwiczeniach szkoda mi mojego wysiłku i już nic nie jem po nich;).
   (fot. Anna Dziadosz - zdjęcie z Instagrama @spinkiiszpilki) Lans przed zajęciami jogi;).
   Jeżeli mam zjeść coś tłustego, niezdrowo słodkiego lub takiegoż smażonego - robię to rano. Kiedy mam kryzys i wieczorem mam ochotę zjeść świat oblany nutellą i bitą śmietaną obiecuję sobie, że zrobię to rano;). Apetyt o poranku raz jest (budzę się wtedy z batonikami w oczach), a kiedy indziej go nie ma.
   Tak jak Wam wiele razy pisałam - odkryłam radość w ćwiczeniach. To wprost niewiarygodne, bo zawsze urywałam się z wuefu (lub miałam okres), a kiedy już zmuszono mnie do ćwiczeń, to byłam najwolniejsza i na samym końcu. Wczoraj zaś okazało się, że już nawet umiem podciągnąć się na drążku! Do teraz jestem w szoku. Często pytanie mnie, które zajęcia w Puelli to moje ulubione, więc tutaj Wam odpowiem: joga, pilates, pump (czyli sztanga), stretching, abs. Jednakże ostatnio eksperymentalnie udałam się na piątkowe bodyball&stretching i wyszłam z nich zachwycona. Na piłkach ćwiczy się zupełnie inaczej...;).
     (fot. Anna Dziadosz - zdjęcie z Instagrama @spinkiiszpilki) Zielony koktajl;).
    Zaczęłam pić koktajle warzywno-owocowe. Kluczem jest ich jednobarwność. Możecie sobie do blendera wrzucić dowolne zielone warzywa lub owoce, by uzyskać koktajl o tym samym kolorze - ja najchętniej robię go z: jednego całego melona, sporej ilości liści sałaty rzymskiej i sałaty lodowej oraz koperku i niegazowanej wody. Całość miksuję na jednolitą konsystencję - widzicie na zdjęciu;).
    (fot. Anna Dziadosz - zdjęcie z Instagrama @spinkiiszpilki) Czerwony koktajl;).
   Na razie wymyśliłam tylko dwa kolory koktajli - czerwony powstaje w mojej kuchni z gotowanych buraków (na parze), pomidorów ze skórką i czerwonej cebulki. Moja koleżanka doradziła mi, by go pić przez szeroką słomkę, jeżeli tuż po konsumpcji zamierzam wyjść z domu;).
   Jakie są zalety takich koktajli? Przede wszystkim ilość zdrowych warzyw i owoców, które się w nich znajdują. Normalnie nie zjadłabym za jednym razem tylu buraków, pomidorów czy zielonej sałaty. Poza tym dwie szklanki zielonego lub czerwonego napoju spokojnie wystarczą za posiłek - zarówno ilościowo jak i jakościowo. Ponadto oba przedstawione przeze mnie koktajle są zwyczajnie smaczne :).
   Zauważyłam, że odchudzanie to seria wzlotów i upadków, sukcesów i porażek. Są dni, kiedy odpuszczam dietę, bo chcę się dobrze bawić na urodzinach koleżanki, imieninach wujka albo dwuosobowej imprezie z mężem. Jem wtedy te wszystkie pyszności, jakie znajdują się w pobliżu moich oczu i dłoni. Czy to oznacza, że już jestem strasznie gruba i koniec z dietą? Nie. Dieta jest jak oszczędzanie - nawet jeśli rozmienicie 100 zł, to nie musicie ich od razu wydawać, bo liczą się magiczne granice. Wydaliście 10 zł, macie 90 zł i dalej oszczędzacie. Jeżeli pozwolę sobie na odstępstwo od diety, to kolejnego miesiąca nie spędzam na codziennych obiadach w Burger Kingu (którego uwielbiam), tylko odchudzam się dalej. Robię krok do tyłu, ale dwa do przodu:). Jeżeli schudłyście 6 kg, ale przytyłyście 1 kilogram, to... nic się nie dzieje. Odchudzacie się dalej. Możecie spróbować przez kilka kolejnych dni uprawiać więcej sportu (seks według mnie też nim jest), trochę mniej jeść i się uśmiechać:).
   Polecam Wam też trzymanie w szafie jednego konkretnego ciucha, w który wchodziłyście w najlepszym dla siebie wagowo okresie. Kilogramy to jedno, ale rozmiar - drugie. Zakładając go co jakiś czas będziecie wiedzieć, w jakim jesteście momencie i czy robicie postępy. Moją miareczką są stare dżinsy z przetartymi zupełnie nogawkami z czasów, gdy miałam bardzo grube uda:).
   Jeszcze jedno - nie przejmujcie się dogadywaniem innych - przyjmujcie jedynie pochwały i komplementy;). I obserwujcie swoje ciało oraz umysł, a później wyciągajcie wnioski.

Te teksty również mogą Ci się spodobać:

23 komentarze

  1. Ja też zaczęłam walczyć o siebie :) Pokochałam ćwiczenia, chociaż kiedyś jak Ty ich nienawidziłam :) Mam nadzieję, że mój zapał nie jest słomiany :) Od marca biegam na orbitreku i pomału osiągam 30 km. więc chyba jest dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak się dzięki temu czujesz? Schudłaś? Nabrałaś kondycji?
      Ja prawie nie jeżdżę na rowerze, a okazało się, że któregoś dnia po prostu weszłam na rower i zrobiłam trasę liczącą 60 km - z uśmiechem na ustach! A kiedyś po drodze zrobiłabym sto awantur, mdlałabym i umierała ze zmęczenia już w połowie lub wcześniej. Okazało się, że fitness dał mi kondycję;).

      Usuń
  2. Te koktajle wyglądają wspaniale. Ja wciąż zamierzam zabrać się za ich robienie i na razie kończy się na niczym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początki zawsze są najtrudniejsze - spróbuj chociaż raz, za kolejnym powinno być łatwiej. Ja miałam największy problem z pierwszym wyjściem z domu na ćwiczenia;).

      Usuń
  3. Ja kilka miesięcy temu odstawiłam słodycze, choć wcześniej je uwielbiałam. Obecnie jem ale sporadycznie, po prostu przestało mnie do nich ciągnąć i czuję się przez to szczęśliwa, że nie muszę już walczyć z tą słabością :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Koktajle uwielbiam, mniam! Bez słodyczy to ja też bym żyć nie mogła.
    Ciekawe porównanie do oszczędzania:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie idzie lepiej odchudzanie niż oszczędzanie;).

      Usuń
  5. Chyba nie dałabym rady jeść ostatniego posiłku do godziny 18-tej, jak to niektórzy twierdzą, że powinno się jeść, bo później się tyje. A to, że od słodyczy wieczorem tyjesz - w sumie to wiadomo, że nie powinno się jeść wieczorami produktów tuczących typu słodycze, pierogi, makarony itp :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję odkrycia dobrej drogi :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje i podziwiam za wytrwałość! I to chodzi w odchudzaniu i zdrowym stylu życia, bardzo mądre i zdrowe podejście! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo przydatny post! Właśnie muszę się za siebie zabrać, bo przytyłam od antykoncepcji i czuję się jak wieloryb :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może zmień tabletki? Teraz jest tyle nowoczesnych formuł, które nie powodują skutków ubocznych, że na pewno coś znajdziesz. Potrzebujesz dobrego ginekologa.

      Usuń
  9. Gratuluję! :) Bardzo pozytywna i motywująca notka.

    OdpowiedzUsuń
  10. Potrafisz zmotywować! :)

    Zapraszam na nowy post! Jeśli Ci się spodoba będzie mi bardzo miło, jeśli skomentujesz i zaobserwujesz mój blog. :)
    alexandrak-blog.blogspot.com KLIK!



    OdpowiedzUsuń
  11. Ruch jest bardzo istotny :) Ja już od jakiegoś czasu ćwiczę, nie po to by schudnąć, ale by lepiej ukształtować swoje ciało :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jesteś cudowną motywacją: )!

    OdpowiedzUsuń
  13. polecam thermomix, w tym sprzęcie można robić naprawdę zdrowe i nietuczące jedzenie :) sama mam i jestem bardzo z niego zadowolona. www.zaszytamama.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Like us on Facebook