CZEGO NIE WIECIE O TAMPONACH?

7.9.15

   Kiedy w ogóle dowiedziałam się o istnieniu tamponów jednym z głównych źródeł mojej wiedzy o życiu i świecie były papierowe książki i... koleżanki. Na dobrą sprawę niewiele osób miało wtedy własny komputer z Internetem, a nawet jeśli, to raczej do czatów ("Poklikamy?") albo pisania coraz to nowych dwunotkowych blogów o niczym (komu się chciało to ciągnąć, dziś jest sławny jak Kominek). Jedna z moich koleżanek miała wirtualnego chłopaka z Turcji, ponieważ jeszcze przed powstaniem DD TVN znała znakomicie angielski.
   W związku z tym pierwszego tampona pożyczyłam od nowoczesnej koleżanki (to naprawdę był klimat jak z Panny Nikt) i nie do końca wiedziałam, jak go zaaplikować, bo ulotka była zbyt enigmatyczna, a ja z kolei nazbyt nieśmiała, by prosić koleżankę o bardziej szczegółową osobistą refleksję. W skutek czego na wiele lat zraziłam się do tamponów.

    Zdjęcie: Wikimedia Commons
   Zresztą - trochę się bałam ich używać. W szkole słyszałam, że traci się od nich dziewictwo, dostaje wielu chorób i (to było najgorsze!) samemu tak naprawdę nie da się ich zaaplikować. Poznałam nawet czternastolatkę, która na koloniach (jak szamanka!) zupełnie bez podtekstów proponowała w tym swoją pomoc. Nawet dziś myślę o tym z niesmakiem.
   Po raz pierwszy tampony musiałam kupić na wakacjach we Włoszech, ponieważ miałam okres, a bardzo chciałam wykąpać się w morzu. Zaopatrzyłam się w Tampaxy (używała ich przecież Bridget Jones!) i w sumie byłam załamana. Ich aplikacja polega na "wstrzyknięciu" tampona poprzez takie plastikowe urządzenie, co  z jednej strony jest bardziej higieniczne, ale dla nowicjusza - przede wszystkim przerażające.

   Dziś używam zwykłych tamponów, które co prawda nie stanowią dla mnie wielkiej tajemnicy, ale jest kilka faktów, których nie wiecie o nich:
  1.  Tamponów nie spuszcza się w toalecie, ponieważ pęcznieją i zapychają rury. Choć żyjemy w dobie Internetu i wszechobecnego sprzeciwowi wobec pruderii, nadal wiele kobiet o tym nie wie - moje wnioski sformułowałam na podstawie zarówno publicznych toalet, których staram się unikać jak i ubikacji w moich poprzednich miejscach pracy (eleganckich biur z takimiż menedżerkami).
  2. Wielu mężczyzn myli tam tampony z wibratorami. I dlatego gdy my zwijamy się w konwulsjach bólu, ostatkiem sił próbując zaaplikować tampona, oni wyobrażają sobie, jak bardzo jesteśmy podniecone owym faktem. Wielu przywódców religijnych w latach 40. i 50. XX wieku uważało wręcz, że stosowanie tamponów może nadmiernie pobudzić kobietę.
  3. Można używać tamponów w nocy i w ogóle przez cały okres. Pisałam o tym TU.
  4. Tampony naprawdę mogą rozerwać lub rozciągnąć błonę dziewiczą. W związku z tym przy pierwszym stosunku seksualnym nie zawsze pojawi się krew na pościeli. Co jednakże nie oznacza, że nie byłyście przez to dziewicami:).
  5.  Nie da się mając w sobie tampona jednocześnie odbywać klasycznego stosunku seksualnego (ale wersja oralna jest jak najbardziej dopuszczalna, możliwa i przyjemna).
  6. Słyszałam o przypadkach, gdy sznureczek się urwał, tampon utknął w pochwie i trzeba było udać się do ginekologa po pomoc, aczkolwiek nie ma możliwości, by tampon został "wessany" wewnątrz ciała. To anatomicznie niemożliwe.
  7.  Tampony mogą chłonąć każdą krew - nie tylko miesiączkową. Jeżeli zranicie się, to tampon jest wspaniałym narzędziem do tampowania... przepraszam: do tamowania krwi. Mój mąż nosi kilka tamponów w swoim zestawie survivalowym. Widzieliście kiedyś watę w krwawiącym nosie podczas meczu bokserskiego? Na 99 % był to właśnie tampon.
  8.  W wielu miejscach na świecie tampony są opodatkowane jako towary luksusowe.
  9.  Tamponów nie powinny używać kobiety, które mają założoną wkładkę wewnątrzmaciczną, ponieważ może się wysunąć razem z wyjmowanym tamponem.
  10. Tampony stały bardzo popularne w trakcie II Wojny Światowej, gdy kobiety musiały (zamiast swoich mężów, braci, ojców i przyjaciół, którzy udali się na front) rozpocząć wykonywanie męskich zawodów.
    Znacie więcej ciekawych faktów na temat tamponów? W ogóle ich używacie?

Te teksty również mogą Ci się spodobać:

37 komentarze

  1. Nie używam tamponów, jakoś w młodych latach się zraziłam. Aplikacja jest dla mnie problematyczna, a wyciąganie go niezbyt przyjemne, więc po prostu ich nie kupuję i nie używam ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, bo czasami okres nie jest na tyle obfity, by potrzebował tamponowego wsparcia. Jednakże gdybyś była w potrzebie, to spróbuj może kupić jak najmniejszy tampon (z najmniejszą dozą chłonności), łatwiej Ci go będzie zaaplikować (i głębiej - większość problemów bierze się właśnie zza płytkiego ulokowania tamponu).

      Usuń
  2. Lubię tampony i stosuję dosyć często. W ogóle uważam że te wszystkie potrzebne i niezbędne dla nas kobiet "akcesoria" powinny być zwolnione od PODATKU. W ciągu roku może się zebrać niezła sumka, którą no trzeba wydać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak!!!!! Więcej sukienek bym sobie kupiła:).

      Usuń
  3. 8. pkt mnie zaskoczył. :D Ja całe życie wzbraniałam się przed tamponami, a miesiączki miałam baaardzo obfite i przez to nie chodziłam co miesiąc do szkoły przez kilka dni. Aż podczas studiów odkryłam tę magię i nie wyobrażam sobie życia bez tamponów. Te dziewczyny, które się do nich zraziły po prostu źle założyły tampon a także podczas wyjmowania był on zbyt suchy - to są dwie przyczyny, dlaczeog odczuwały ból lub dyskomfort. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie drugim krokiem wtajemniczenia były tabletki antykoncepcyjne - kiedyś okres zwalał mnie z nóg, gdziś nawet nie zauważam, że go mam. Nic nie boli, nie mam gorączki. Cudo.

      Usuń
  4. Zawsze gdy miałam i mam gdzieś jechać u mnie pojawia się okres. :)
    W związku z tym tampony u mnie to mus have.
    Wygoda, pewność, brak przykrych niespodzianek.
    Gdy tylko zaczęłam stosować ogólnie okres nie stanowi dla mnie problemu i jest tak jakbym go nie miała. Ciekawy artykuł.
    Nie wiedziałam, ze tampony w niektórych krajach są towarek luksusowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz mogę sterować okresem (czasem tylko!), bo używam tabletek antykoncepcyjnych od lat, ale i tak życie dzielę na "przed" i "po" tamponach;).

      Usuń
  5. Tamponów używam bardzo sporadycznie, kiedyś miałam pewien incydent na basenie, chciałam go usunąć i miałam z tym duży problem... na szczęście się jakoś udało ale napędziłam sobie strachu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystraszyłam się od samego czytania. Mnie kiedyś urwał się sznureczek, ale udało mi się uniknąć kompromitującej (z mojego punktu widzenia) wizyty z tą sprawą u ginekologa.

      Usuń
  6. nie wyobrażam sobie zycia bez tamponów, z tego tez powodu nie biore w ogóle pod uwagę założenia wkładki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja korzystam czasem z podpasek, ale bez tamponów...no nie wiem, jak mogłabym funkcjonować. I się ubierać! I kąpać! I w ogóle...;).

      Usuń
  7. towar luksusowy? a to mnie zaskoczyło... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W niektórych stanach w Stanach na przykład;).

      Usuń
  8. wow, faceci myślą, że zakładanie tamponów jest podniecające? pf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkałam się z tym nawet osobiście, ale... obaliłam ten mit;).

      Usuń
  9. A ja używam kubeczka - masz go na pierwszym zdjęciu. Przy bardzo obfitych, wręcz krwotocznych miesiączkach - genialne rozwiązanie. Też najbardziej ekologiczne :) podobno od tamponów można dostać zapaści, bo są nasączone strasznie chemią. Czytałam tekst u jakiejś ekolożki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy mogłabyś mi podać link do tego tekstu? Nawet tutaj:). Zaciekawiłaś mnie tym kubeczkiem.

      Usuń
  10. tampon do nosa... to mega ciekawe...
    A z tą przyjemnością stosowania dobrodziejstwa tamponowego wraz z tym właściwym dla okresu stanem - tego własnie życzę by doświadczyli zazdrośnicy tych rozkoszy. Nadmiernych.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja niestety jestem tchórzem i nie wiem, kiedy założę swój pierwszy tampon.
    ❤ blog

    OdpowiedzUsuń
  12. Najbardziej zaciekawił mnie fakt, że można go używać do róznych krwawień ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jezuuuu jak sobie przypomnę to uczucie związane z wyciąganiem tamponu.... brrrr już mam ciarki...

    OdpowiedzUsuń
  14. O pkt 1 nie widziałam ;) a co tam z rurami, ważne, że polecą z prądem :P tamponów nie powinny używać kobiety, które mają skłonności do infekcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio nie wiedziałaś? To tez prawda z tymi infekcjami.

      Usuń
  15. Uważam tampony za dobrodziejstwo współczesnych czasów. Choć nadal mam w głowie przekonanie, że noszenie podpaski jest zdrowsze (jakoś tak psychicznie jest mi lepiej z tym, że to, co ma wyjść, wychodzi od razu, a nie gnieździ się w środku), to nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez tamponów. Jeżeli chodzę po domu, nie robię niczego co wymaga ode mnie pełnego komfortu - stosuję podpaski (i w nocy też). Jeżeli wychodzę z domu i chcę się czuć tak samo, jakbym nie miała miesiączki (no, poza bólem brzucha ;)), to używam tamponów. Więc mniej więcej jest pół na pół ;) O większości wiedziałam, poza tym punktem z wkładką wewnątrzmaciczną - tego tematu nie zgłębiałam. Ale jakoś zdziwił mnie punkt z tym udawaniem się do ginekologa po pomoc w przypadku urwania sznureczka. Wystarczy się rozluźnić, trochę "przeć", żeby go wypchnąć ciut dalej i już można sięgnąć palcami by wyciągnąć. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak czytam swój komentarz ponownie to myślę, że źle się wyraziłam - bądź co bądź tampony nie są współczesnym "wynalazkiem" ;) No ale wiesz o co chodzi :P

      Usuń
    2. Absolutnie doskonale Cię rozumiem!!!:) Ich dzisiejsza forma z pewnością jest najbardziej atrakcyjna w historii;).
      No ja słyszałam o urwanym sznureczki i wizycie u ginekologa - ale to już hardcore. Sama tez miałam taką sytuację...ale sobie poradziłam na własna rękę;).

      Usuń
    3. Myślę, że w takiej sytuacji najważniejszy jest spokój :) Jeśli kobieta zacznie panikować, to mięśnie się zaciskają ze stresu i wtedy to już na pewno nie uda się wyciągnąć z potrzasku ;) A jak się rozluźni, to pójdzie gładko! Dobrze, że udało Ci się uporać z tym na własną rękę :)

      Usuń
    4. Przyznaję, że umarłabym ze wstydu u ginekologa, gdyby było inaczej;).

      Usuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przepraszam, odpowiedziałam w złym miejscu - jako nowy komentarz zamiast odpowiedź! Dałam kopię do wątku wyżej :)

      Usuń
  17. Czekaj, czekaj... czy ty to faktycznie napisalas i opublikowalas..?

    OdpowiedzUsuń
  18. a ja dziękuję temu kto je wymyślił!!! Nie wyobrażam sobie podczas TYCH dni stosować czegoś innego :) Tampony to wielka wygoda :
    )

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja tampony odkryłam jako młoda nastka.Pierwszy raz użyłam kiedy jechałam na basen, strasznie niekomfortowo się czułam ale wytrwałam.Mimo to nie zraziłam się tylko na spokojnie przeczytałam instrukcję i od tamtej pory używam tamponów.Nie cierpię, wręcz nie znoszę podpasek, czuję się w nich strasznie źle, nie umiem w nich nic zrobić bo ciągle skupiam się na tym czy nie przekręciła się etc :D
    Co więcej "przez tampony" dwa razy zostałam mamą :)
    Zwykle było tak,że kupowałam nową paczkę tuż przed miesiączką albo co gorsza w trakcie a żeby je kupić trzeba było jechać do miasta. I tak któregoś razu stwierdziłam,że będę cwańsza i za w czasu kupię sobie dużą pakę. Kupiłam i okazało się ,że już mi nie potrzebne...Ok roku po urodzeniu córci stwierdziłam,że czas zaopatrzyć się już w tampony bo nie długo pojawić się powinien okres.Kupiłam dużą pakę i jeszcze mąż się śmiał, żeby czasem nie było jak ostatnio.No i jak się śmiał tak wykrakał , pojawiła się druga córcia. Od tej pory już dużych paczek na zapas nie kupuję ;P

    Dziś natomiast odkryłam coś nowego. Dostałam od mamy pakę tamponów na noc.Dziś je otworzyłam, zaglądam a tam tampon w sukience! Jak babcię kocham , może jestem nie na czasie ale jeszcze nie widziałam tamponów z tymi falbankami w koło :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja tamponów używam jakieś 5 lat i nie wiem jak kiedyś mogłam bez nich żyć. Mam bardzo obfity okres i kiedy ich nie używałam miałam uczucie jakby się czasami ze mnie pół szklanki wylało.Nie potrafiłam sobie z tym poradzić i czesto musiałam używać więcej niż 2-3 podpaski na raz. Z tamponem czuję się swietnie i nie muszę martwić się, że coś mi się "uleje " i w ogóle polecam każdej kobiecie. Trzeba pamiętać jednak, że trzeba dobrze dobrać rozmiar do potrzeb, bo gdy się trzyma tampon za krótko lub jest za duży do naszego krwawienia to wyciąganie może być nieprzyjemne i można się łatwo zrazić.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie lubię tamponów, jak dla mnie są niekomfortowe. Póki co używam tylko podpasek, być może w przyszłości się to zmieni. Na pewno w lato będzie prościej. :)

    Mój blog

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Like us on Facebook