KOSMETYKI Z TURCJI!

31.10.15

   Na początku października udało się nam pojechać w zaległą podróż poślubną... do Turcji, która mojego męża zachwyciła cztery lata temu, a mnie w tym roku.

   (fot. Spinki i Szpilki) To widok z głównego wyjścia z hotelu.
   Nie zamierzam Wam jednak pokazywać tysiąca zdjęć (które i tak nie oddają cudowności tego miejsca), ale opowiem Wam o moich zakupach w Turcji:). Choć zabrzmi to trochę śmiesznie, to głównie nabyłam kilka kilogramów wspaniałych tureckich mydeł, które teraz umilają mi czas w zimnej Warszawie.
    (fot. Spinki i Szpilki) Morze Śródziemnomorskie, które szumiało nam do snu. Codziennie widzieliśmy je zza okien sypialnii!!!:)
      Absolutnie podoba mi się design przedmiotów, które znalazłam na tureckich bazarach - szklanki "tulipanki" do herbaty, filiżanki do kawy, tygielki, miski do hammamu, wszelkie tamtejsze materiały (i dywany!!!), młynki do przypraw i nawet magnesy...;).
   Niestety nasze możliwości finansowe były bardzo ograniczone, więc (M. i ja) skupiliśmy się na pamiątkach jednocześnie praktycznych, pięknych i w naszym stylu. 
   Ja zakupiłam: piękny szafirowy szal (w Polsce nigdzie takiego nie mogłam znaleźć), różne mydła, portfeliki nawiązujące wyglądem do tureckich dywanów, tamtejszą kawę i malutki krem z olejem arganowym
 (fot. Spinki i Szpilki) Tureckie portfeliki dla mnie (nareszcie mam ich odpowiednią ilość!) oraz dla koleżanek, mydła: w okrągłych puszkach oliwkowe, kwadratowe z lewej jest z glinką, a kwadratowe z prawej z arganem. Rewelacja.Tłem jest, oczywiście!, ten szal;).
   Ten ostatni nabyłam jedynie dlatego, że skończył mi się jedyny krem nawilżający do twarzy i potrzebowałam czegokolwiek. Znacie to uczucie?
 (fot. Spinki i Szpilki)
   Myślałam, że kupienie i używanie tajemniczego kremu z bazaru (cena: 2 $) to totalnie głupi pomysł, ale czasem ryzyko się opłaca. Nie mam pojęcia, co w nim jest i nie znam rosyjskiego (który w Antalyi jest wszechobecny - niewiele osób zna angielski, wszyscy są raczej nastawienia na kontakt z rosyjskojęzycznymi miliarderami niż kimkolwiek innym). Jednakże powiem Wam jedno - działa świetnie. Szybko się wchłania, dobrze się sprawdza jako baza pod makijaż, nie zostawia tłustego filtra na skórze, nie zapycha porów, a moja twarz wydaje się być jaśniejszą i bardziej miękką. Czy to magia Turcji, arganu (jest tu w ogóle?) czy moja wyobraźnia? Poniżej etykieta i skład (kto umie go rozszyfrować?).
(fot. Spinki i Szpilki)
   O ile mydła widziałam w kilku internetowych sklepach (niestety ceny są o niebo wyższe niż w Turcji), to tego kremu nie mogę namierzyć. Co zrobię, kiedy mi się skończy? Nie wiem. 
   To niesamowite, że pomimo globalizacji, Internetu i pozornej dostępności wszystkiego wszędzie zza granicy wciąż przywozimy kosmetyki i przysmaki niedostępne w Polsce. O jakie produkty prosicie znajomych, kiedy wyjadą za granicę? Celujecie bardziej w kosmetyki, rękodzieło, przyprawy, przedmioty domowego użytku, materiały? Jestem ciekawa na przyszłość:).
 (fot. Spinki i Szpilki)
   Czy tylko mnie zachwyciła Turcja? Co kupić tam następnym razem?

Te teksty również mogą Ci się spodobać:

36 komentarze

  1. zaskoczyłaś mnie popularnością rosyjskiego w Turcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety i nas to zaskoczyło!;/
      Warto jednak dowiedzieć się o tym w Turcji;).

      Usuń
    2. też jestem tym zaskoczona, ale z drugiej strony mogę śmiało jechać, bo dogadać się dogadam:D

      Usuń
  2. Ja uwielbiam Turcję :) W tym roku miałam okazję być tam, ale niestety tylko na jeden dzień. Pozdrawiam.

    NOWY POST ZAPRASZAM

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pod wrażeniem jeśli chodzi o Turcję, piękny kraj ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, chyba myslimy podobnie bo wczoraj tez opublikowalam posta o tym co przywozimy z zagranicznych podrozy :) Olej arganowy wyprobowalam na wlasnej skorze- Bielenda ma swietny- ktory dodawalam do kremu na noc. Po kilku tygodniach zbladly mi czerwone slady pod skora, ktore zostawil tradziku "dla doroslych". Moj lokalny sklep sprzedaje tez olej arganowy do ciala- w te dni, w ktore pamietam aby go zastosowac skora jest niesamowita w dotyku. W Turcji niestety jeszcze nie bylam ale na pewno jest na mojej liscie krajow do odwiedzenia- od riviery po archeologie- podobno kazdy znajdzie cos dla siebie :)
    Ana
    www.champagnegirlsaboouttown.co.uk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będziesz mieć okazję - nie wahaj się. My na pewno wrócimy do Antalyi:). Ja używam oleju arganowego z Organique - znasz? Masz jakiś post u siebie (bo nie widzę) o kosmetykach brytyjskich, których nie ma w Polsce?:)
      Juz idę zobaczyć, co u Ciebie na blogu;).

      Usuń
  5. Mi nie spodobałby się ich "przepych" w wykonaniu pamiątek :P Bardziej stawiam na prostotę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Który kraj zachwycił Cię pamiątkami? Jestem ciekawa, jak materializuje się Twój gust;).

      Usuń
  6. wspaniałe kolory, piękne wzory, napatrzeć się nie można :)
    mnie pewnie podobnie zachwyciłyby bazary z przyprawami ;)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, jedzenie w Turcji to oddzielny temat - nigdy nigdzie nie jadłam tak cudownych słodyczy (samej baklavy było tyle rodzajów, że nie wiedzieliśmy, co jeść). Przyprawy? Obłęd aromatów. Mogłabym założyć bloga o jedzeniu w Turcji i na pewno miałabym tematów na posty na rok;).

      Usuń
  7. Naprawdę cudne. Też mi się marzy taka wyprawa.

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam, że tureckie kosmetyki są własnie naprawdę dobre. :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam te klimaty. Mydło z tureckiej łaźni najlepsze :) pozdrawiam i obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie że upolowałaś w Turcji świetne kosmetyki
    To prawda, teraz chcąc je dostać gdzieś u nas, prowdopodobnie będziesz musiała zapłacić więcej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile w ogóle je znajdę (np. tego kremu nie ma nigdzie:().

      Usuń
  11. Będąc w Turcji kupiłam dwa takie same portfeliki:) Jeden dla mnie, a drugi dla mamy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam dla siebie, mamy, siostry, przyjaciółek...;).

      Usuń
  12. Piękne portfeliki, dobre na pamiątkę :) Mają cudowną fakturę. No tak niestety już jest że ceny w internecie na pewno będą wyższe niż tam w Turcji.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ale cudowne drobiazgi przywiozłaś, uwielbiam orientalne wzory :-) jak byłam w Turcji to przywiozłam ręcznie robione serwety, szale i portfele. o kosmetykach wtedy jeszcze nie myślałam :P

    OdpowiedzUsuń
  14. bardzo podobają mi się zdjęcia, kolory są przepiękne! czasami tak się dzieje, że coś jest jednak trudne do kupienia poza granicami kraju. trzymam kciuki, żeby następny krem był równie fajny!

    OdpowiedzUsuń
  15. No niestety w tym roku nie mieliśmy okazji pojechać gdzieś dalej, ale co się odwlecze, to nie uciecze ;)
    Tymczasem zachwycamy się Twoimi zdjęciami ;) I tym pięknym szafirowym szalem... <3

    OdpowiedzUsuń
  16. z wakacji zawsze przywoże słodycze :D w Turcji polecam rahat lokum, halva i przyprawy :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Turcja jest na mojej liście miejsc do odwiedzenia. A jeśli tam będę, to na pewno wypróbuję masę kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  18. W twoimi kremie znajduje się głównie parafina, gliceryna, olej sojowy, dodatki zapachowe, niestety sporo przeróżnej chemii i konserwantów, ilości oleju arganowego śladowe, w składzie znajduje się on tuż przed konserwantami. Bardzo polecam http://www.kosmopedia.org/ po polsku bądź http://www.ewg.org/skindeep/ po angielsku, mnóstwo przydatnych informacji o składnikach kosmetyków, korzystając z zakładki Encyklopedia na Kosmopedii można z łatwością rozszyfrować skład każdego kosmetyku

    OdpowiedzUsuń
  19. Jakbym wiedziała, że jedziesz do Turcji, dałabym Ci listę zakupów. Rok temu przywiozłam z Turcji świetna maskę do włosów na bazie oliwek.Śmiesznie tania, świetnie nawilża. Musze znaleźć jej dystrybutora w Polsce :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Oo w Turcji mnie jeszcze nie było, ale gdy byłam mała babcia straszyła mnie Turkami w Niemczech,za każdym razem kiedy do niej jechałam 😂od tamtej pory raczej nie myślę żeby jako blondynka ram się wybierać hahah

    OdpowiedzUsuń
  21. Kilogramy mydełek brzmią cudownie. Uwielbiam i też bym ich pewnie tyle przytachała :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Like us on Facebook