ODCHUDZANIE W ŚWIĘTA

18.11.15

   Wiecie, że już za niewiele ponad miesiąc będziemy ubierać choinkę i pakować prezenty? Dokładnie tak - elfy pracują, Święty Mikołaj odkurza sanie, a w każdym biurze robota wre, by bez żalu poprosić szefa o bożonarodzeniowy urlop. Jednakże Gwiazdka to nie tylko czas pełen radosnych spotkań z bliskimi, ale również... bezgranicznej ilości tuczącego jedzenia i takiej samej dozy krytycznych i oceniających spojrzeń monitorujących stan Waszej wagi. Czy warto odchudzać się w Święta? A co, jeśli okres naszego zrzucania wagi pokrywa się  kolacją wigilijną? Co robić? Jak żyć?

   (fot. Spinki i Szpilki) zdjęcie zrobiłam aparatem OLYMPUS PEN LITE E-PL 7 - ale czad, zero obróbki, efekt prosto z aparatu:).
      Sama mam ten komfort, że z zasady nie jadam ciast (nie przepadam - wyjątkiem były wypieki w Turcji;)), nie lubię karpia, śledzi pod żadną postacią, a na sałatki z majonezem i makaronem nawet nie patrzę, dzięki czemu kolację wigilijną spędzam głównie nad talerzem barszczu z uszkami. W związku z tym zarówno w czasie, gdy w pocie czoła próbowałam zrzucić wagę, jak i dziś (gdy schudłam i jest dobrze) nie czułam i nie czuję jakichś specjalnych pokus podczas okresu świątecznego. Jednakże niezależnie od stanu wagi, wiem jedno...
   Nie ma co ukrywać - odchudzanie w czasie kolacji wigilijnej nie ma sensu. Dlaczego? Według mnie na co dzień doświadczamy już zbyt dużej dawki stresu, by dodatkową porcję przyjmować w Święta. Na urlopie nie powinno się pracować, a w czasie ogólnego okołobożonarodzeniowego obżarstwa i rozpasania niewłaściwym jest wyłamywanie się z tradycji. By właściwie funkcjonować (i nie zwariować), człowiek musi swój czas podzielić na święty i świecki (zapraszam do lektury dzieł, których autorem jest Mircea Eliade). Poza tym jeśli nie udało się nam schudnąć przez cały rok, nie ma co liczyć, że jedna czy dwie niezjedzone kolacje cokolwiek pomogą. Jeśli zaś (będę brutalna) boicie się, że rodzina skrytykuje, że "Was przybyło" (ile słyszeliście eufemizmów związanych z przybraniem na wadze?), ilość złośliwych komentarzy zwiększy się, gdy będziecie siedzieć ostentacyjnie przy pustym talerzu. Niestety - dopóki człowiek nie schudnie, większość nie wierzy, że ów człowiek jest na diecie.
   Co zatem robić? Dziś wziąć się do roboty. Znajoma mojego męża mówiła, że obżarstwo to przywilej ludzi, którzy na co dzień dbają o linię - dlatego zachęcam wszystkich, którzy czują się zbyt puszyście, do rozpoczęcia programu JEM W ŚWIĘTA, BO MOGĘ, czyli do diety oraz ćwiczeń od dziś. W ten sposób dodatkowy kawałek ciasta przy wigilijnej kolacji tylko doda Wam radości, a nie kilogramów;). Czasu jest sporo, a przecież po Bożym Narodzeniu jest jeszcze Sylwester;).
   Sama schudłam 13 kg i wiem, jakie to trudne: http://spinkiiszpilki.blogspot.com/2014/05/z-pamietnika-asucha-na-diecie-czyli-jak.html
i udało mi się nie przytyć: http://spinkiiszpilki.blogspot.com/2015/07/schudam-i-nie-przytyam-jak-i-dlaczego.html
a poza dietą regularnie ćwiczę: http://spinkiiszpilki.blogspot.com/2015/04/z-pamietnika-leniuszka-jak-odkryam-ze.html
więc naprawdę Was rozumiem i... trzymam kciuki;).

   I pytanie - odchudzacie się w Święta?;)

Te teksty również mogą Ci się spodobać:

12 komentarze

  1. Święta to taki czas kiedy liczy się dla mnie atmosfera, rodzina i wyciszenie, dlatego absolutnie nie przejmuje się wtedy czymś takim jak kalorie. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się staram nie mieć zbyt wypchanego brzucha;P..

      Usuń
  2. Święta są od tego żeby świętować, nie ma co przesadzać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie obżeram się w Święta, nie cierpię tego uczucia ciężkości, zresztą mój brzuch mi na to nie pozwala heh

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam zasadę, że się nie przejadam. Odchudzać się nie muszę, ale trzymam się tej zasady dla zdrowia. Wszystkiego w święta można spróbować byle z umiarem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie, zwykle w tym okresie daję sobie na luz

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie mam z tym problemu, moja mama ściśle trzyma się przepisów wigilijnych, nie odstępując od normy, a ja nie jem ryb i grzybów, więc jestem skazana na sałatki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie jem grzybów, a sałatki? Nie przepadam za nimi (wyjątkiem jest warzywna z majonezem;)).

      Usuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Like us on Facebook