MINERALNE KOSMETYKI:
LILY LOLO PODKŁAD MINERALNY
PĘDZEL SUPER KABUKI
MINERALNY PUDER MATUJĄCY

24.1.16

   Byłam ostatnio na pokazie kosmetyków jednej z firm bezpośredniej sprzedaży. Oprócz mnie i koleżanki znalazły się na nim również kobiety, których nie znam. Jedną z idei tego typu spotkań jest przetestowanie produktów na własnej twarzy, więc musiałam zmyć makijaż. W chwili gdy to w połowie (twarzy) zrobiłam, jedna z pań spojrzała na mnie i powiedziała: "Muszę mieć Twój podkład!". Pomyślałam: jeśli tak - pora na recenzję minerałów od Lily Lolo.

   (fot. Spinki i Szpilki)

   Już za parę sekund zobaczycie, jak z moją cera poradziły sobie minerały od Lily Lolo. Wcześniej jednak musicie wiedzieć, jaką mam cerę: normalną w stronę tłustej, z dość rozszerzonymi porami, miejscami nieco zaczerwienioną no i pełną potrądzikowych blizn. Pory zatykają mi się z niesamowitą łatwością, a z jeszcze większą powstają w nich później zaskórniki, zatem moje podkłady muszą pozwalać skórze na oddychanie. Z drugiej strony jednak mocne krycie jest dla mnie ważne, bom próżna;).
                     (fot. Spinki i Szpilki)
     Przetestowałam trzy produkty od Lily Lolo:
podkład mineralny - odcień: Porcelain;
-  pędzel do podkładu Super Kabuki
-  mineralny puder matujący Flawless Matte

     Przez półtora miesiąca  udało mi się poznać wady i zalety kosmetyków, których używałam w różnych okolicznościach.
      (fot. Spinki i Szpilki)
     Ze wszystkich produktów moje serce zdobył widoczny na zdjęciu podkład mineralny o kolorze wręcz idealnym dla mojej cery - porcelain. Choć nie mam idealnej skóry, używanie go bez jakiegokolwiek fluidu okazało się całkiem przyjemne. Nie zatyka porów (hurrrrrra!), nie schodzi ze skóry do końca dnia, a poza tym naprawdę ładnie kryje. Wespół z pudrem Flawless Matte daje efekt wręcz bajkowy. Zaznaczam jednak, że Flawless Matte (białego jak puder ryżowy lub mąka) używam do wykończenia makijażu na policzkach i czole (te partie skóry najbardziej mi się świeca pod koniec dnia).
                    (fot. Spinki i Szpilki)
     Dla wyjaśnienia - lewa część twarzy jest bez makijażu;).
                 (fot. Spinki i Szpilki)
     Podkład i puder nakładałam oczywiście pędzlem Lily Lolo Super Kabuki. To duży, puszysty pędzel, który jest tak miękki i przyjemny dla skóry, że trudno uwierzyć, że jest z włosia syntetycznego, a nie naturalnego. Oprócz niego można znaleźć jego mniejszą wersję: Baby Buki. Was też to rozczula? ;)
   Po użytkowaniu pędzla przez półtora miesiąca i noszenia go wszędzie (również w torebce byle jak pomiędzy papierami) stwierdzam, że jest cudny. Ani jeden włos mu nie wypadł, a ponadto po myciu ma dokładnie ten kształt, jaki zastałam pierwszego dnia. Polecam!
(fot. Spinki i Szpilki)
     Choć początkowo byłam nastawiona sceptycznie, szalenie się z Lily lolo polubiłyśmy. Zresztą - już sam proces zamówienia i wysyłki okazał się być błyskawicznym. Ja zamówiłam paczkę chyba w środę i w piątek już była w paczkomacie!
    Opisane przeze mnie trzy produkty od Lily Lolo 
kosztują w sumie 229,64 zł:
podkład mineralny - odcień: Porcelain:69,62 zł
-  pędzel do podkładu Super Kabuki: 78,12 zł
-  mineralny puder matujący Flawless Matte: 81,90 zł
     Oprócz tego w paczce znalazła się nowa gazetka e!Stilo, moc ciekawych ulotek oraz przy zamówieniu mogłam sobie wybrać cztery darmowe próbki pudrów.
   Kosmetyki Lily Lolo sa dostępne w sklepie dystrybutora, czyli Costasy:
   Jeśli nie wiecie, jaki macie kolor skóry, skorzystajcie z materiałów udostępnionych na stronie Costasy. Ktoś wykonał przy nich naprawdę kawał dobrej roboty. Właściwie przy każdym produkcie dostępna jest instrukcja użytkowania, a wcześniej (i tu link!) FAQ. Marka stworzyła również bardzo pomocną instrukcję JAK DOBRAĆ IDEALNY KOLOR PODKŁADU MINERALNEGO. Chciałabym, żeby każdy sklep internetowy tak dbał o zadowolenie klientek.
   Mam nadzieję, że zdjęcia z pomalowaną połową twarzy choć trochę odzwierciedlają rewelacyjny według mnie efekt kosmetyków od Lily Lolo. Nabrałam smaku na więcej ich kosmetyków i zastanawiam się, czy znacie tę markę i możecie mi coś od niej polecić?

Te teksty również mogą Ci się spodobać:

11 komentarze

  1. Interesują mnie mineralne kosmetyki, ale te z Lily Lolo mają dla mnie za słabe krycie :C

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiałam się nad kosmetykami AM, ale jakoś nie jestem przekonana

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi się poziom krycia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podkład wydaję się idealny dla mnie ponieważ lubię takie naturalne krycie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podpisuje sie pod tą recenzją, też uzywam matującego podkładu w odcieniu Porcelain i jestem nim zachwycona ❤️ Przetestowałem kilka podkładów mineralnych rożnych Marek, ale mojej skórze najlepiej pasują Lily Lolo.
    Mam tez maluteńkie opalowanie tegopudru o którym piszesz - jedt świetny! Na co dzień uzywam pudruje Biochemii Urody, ale na wyjazdy zabieram właśnie Flawless Matte i sprawdza sie znakomicie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mineralnych jeszcze nie używałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiedziałam, że kto raz spróbuję LL ten przepada - bardzo się cieszę, że i Ty zasmakowałaś w dobrodziejstwach minerałów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie bardzo ciekawią te kosmetyki, pewnie kiedyś się na nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyznam szczerze, że nie zauważyłam makijażu "połowa twarzy" (poza ustami oczywiście!), bo zdjęcia mają jakąś taką tragiczną jakość, są "ziarniste" i zamazane :/ Nie wiem czy to akurat wina Twojego aparatu, obróbki w jakimś programie graficznym, czy bloggera, który również i mi lubi "psuć" zdjęcia przy wgrywaniu na bloga :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo, bardzo je lubię, Flawless Matte używam ciągle, nie konczy się skubany :D

    OdpowiedzUsuń
  11. oooo moja ukochana marka! :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Like us on Facebook