ACH, TEN TRĄDZIK, CZYLI CO BY BYŁO...
GDYBYM DZIŚ GO WCIĄŻ MIAŁA!

10.2.16

  

    Już właściwie mogę powiedzieć, że go nie mam, ale towarzyszył mi jak najwierniejszy przyjaciel od wczesnego nastolęctwa. Trądzik, koszmar okresu dojrzewania i nie tylko. 

   Dziś wpadam w histerię, gdy w okolicach miesiączki pojawi mi się wyprysk na czole, a kiedyś nie umiałabym oszacować, ile krost, wągrów i innych syfów mam aktualnie na twarzy. 
   Naprawdę. Czasem nie potrafię powstrzymać współczucia na widok jadących rano do szkoły, zapryszczonych nastolatków - gdzieś tam pod tą grubą warstwą trądziku kryją się wspaniali, młodzi ludzie, ale póki co widać tylko krosty.

     (fot. Spinki i Szpilki) zdjęcie zrobiłam aparatem OLYMPUS PEN LITE E-PL 5
  Trudno mi powiedzieć, czego nie stosowałam, by poprawić swój stan cery - kremy, maści, toniki, maseczki z drogerii, apteki oraz własnej roboty; zioła, parówki na twarz...
   Oczywiście byłam również u dermatologa. Wstrętnej baby, przez którą do dziś mam uraz do tej medycznej specjalizacji. Otóż owa potworzyca, gdy jako nastolatka z przyszłam do niej pokornie i zapytałam, jak może mi pomóc, powiedziała: "sytuacja jest fatalna, nic tu nie zrobimy, ewentualnie można SPRÓBOWAĆ zahamować ten stan". Czujecie to? Jako czternastolatka dowiedziałam się, że do końca mojego życia będę mieć twarz przypominającą ogniście czerwone pole minowe. Było naprawdę kiepsko, a od łaskawie wypisanych leków przez szanowną panią doktor jedynie skóra mi schodziła z twarzy. Nie muszę Wam chyba mówić, że nie startowałam w wyborach miss, ani nie byłam obiektem czyichkolwiek westchnień? Czułam się koszmarnie, a moja pewność siebie była na poziomie minus sto. Nigdy bym nie uwierzyła, że cokolwiek mi pomoże. Skoro lekarz wydał wyrok, to co mi pozostaje? Praca w jakimś odosobnionym miejscu, by nie straszyć ludzi.

   Gdybym mogła coś doradzić tamtej Ani, może wszystko potoczyłoby się spokojniej. Nie umiem powiedzieć, co konkretnie mi pomogło zlikwidować trądzik oraz zniwelować problemy z cerą, po których zostały mi na skórze jedynie rozszerzone pory i blizny, pod makijażem niewiele widoczne.
    
   

Co na pewno robiłam źle?
- Stosowałam kosmetyki z alkoholem. Trzynaście lat temu nikt nie mówił o tym, jak bardzo wysuszają skórę i ja niszczą.
- Używałam jedynie toniku (z alkoholem!). Myślałam, że wystarczy i nim jedynie przemywałam twarz, nie oczyściwszy jej wcześniej. Oczywiście sądziłam, że kremów nie powinno się stosować przy tłustej skórze, przez co miałam przesuszoną i odwodnioną skórę.
- Piłam słodkie napoje, a wody niegazowanej prawie wcale.
- Robiłam gruboziarniste peelingi, a później dziwiłam się, że krosty są wszędzie. Większe i koszmarniejsze.
- Za bardzo się przejmowałam. A kiedy człowiek się za bardzo przejmuje, to nic mu nie wychodzi, wiadomo.
- Ciągle macałam się po twarzy, jakby miało mi to w czymkolwiek pomóc.


  
Co zaczęłam robić dobrze i pewnie mi pomogło?
- Regularnie piję dużo niegazowanej wody, napojów wcale, soki i colę czasem, ale bez przesady.
- Przed długi czas brałam cynk w tabletkach (marki Solgar, innego nie polecam, ale z drugiej strony - być może Wam nie pomoże).
   
(fot. Spinki i Szpilki) zdjęcie zrobiłam aparatem OLYMPUS PEN LITE E-PL 5
   - Stosuję kilkustopniową pielęgnację twarzy: zmywam makijaż, oczyszczam ją, czasem w międzyczasie robię peeling lub maseczkę, przemywam twarz tonikiem i nakładam lekki krem, odpowiedni do skóry tłustej. Z "trądzikowych" serii najbardziej polecam purritin z Iwostinu, bo jest łatwo dostępna (apteki!), przystępna cenowo i naprawdę skuteczna. Bardzo lubię ich tonik oczyszczający i żel myjący do twarzy, ale makijaż ostatnio zmywam płynem micelarnym z Garniera (był w beGlossy!) - to mi daje pełną pielęgnację i gwarancję, że nic nie zatka mi porów. Od dziś rozpoczynam testy z tonikiem, mleczkiem i kremem do twarzy od Pat&Rub - dam znać, jak poszły! Aaaa, mam również bardzo dobre odczucia co do Pharmaceris, którą na zdjęciu reprezentuje serum na naczynka, bo seria T, przeznaczona właśnie do serii z trądzikiem, niestety mi się skończyła. Pisząc to wszystko, uświadomiłam sobie, że do twarzy chętnie używam polskich marek.
 
- Nie dotykam swojej twarzy. Naprawdę. Kiedyś jedna kosmetyczka spojrzała na mnie i powiedziała, że mam nie dotykać swojej twarzy. Ręce mają mnóstwo i każde jej dotknięcie w ciągu dnia przenosi je na skórę. Jeśli macie nawyk dotykania brody, policzków lub czoła choćby siedząc w pracy przy biurku - nie róbcie tego. Zwróćcie uwagę, czy nie jest to u Was objaw stresu czy niepewności. Poważnie. Zanim to skrytykujecie - wypróbujcie.

    Z Wami trądzik chciał się zaprzyjaźnić w młodości? Nadal próbuje, czy udało się go spławić?

Te teksty również mogą Ci się spodobać:

18 komentarze

  1. Robiłam wczoraj wpis z recenzją dwóch kosmetyków z serii Purritin Iwostinu - bardzo dobrze mi się sprawdziły. Dla mnie najważniejszą zasadą jest dobre oczyszczanie i zero kremów z gliceryną i parafiną w składzie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. robiłam dokładnie to samo co i ty - i znasz stan mojej cery - nie jest super - zostały mi blizny i już się z tym pogodziłam. Teraz mam hopla na punkcie pielęgnacji i nie dotykam twarzy - gdybym wtedy była taka mądra jak teraz pewnie nie miałabym teraz problemów ale jak mawiaja - mądry Polak... po szkodzie :) Grunt to siebie zaakceptować i już

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko izotretynoina okazała się skuteczna w moim przypadku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja Ania też walczy z trądzikiem, ale ostatnio dermatolog przepisała jej robiony tonik, koszt niewielki bo "aż" 7zł i jej pomaga. :) Stosuje też delikatne, naturalne kremy, nie wiem czy też nie Iwostin :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też kiedyś używałam alkoholowe toniki, a co do macania po twarzy to do dzisiaj nie mogę się tego oduczyć.

    OdpowiedzUsuń
  6. tez staram sie nie dotykac twarzy :D na szczescie nie mialam nigdy mocnego tradziku :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na szczęście mnie już trądzik przestał nękać :) pojawia się niespodzianka raz w miesiącu wiadomo w jakie dni i potem szybko znika.

    OdpowiedzUsuń
  8. u mnie trądzik musiał mieć podłoże hormonalne, bo męczyłam się z nim do połowy studiów, a ustąpił, kiedy zaczęłam brać pigułkę

    OdpowiedzUsuń
  9. mi pomogło oczyszczanie, kwasy i woda utleniona!;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też miałam trądzik sporo czasu, a każdy lekarz rozkładał przede mną ręce. Popełniłam te same błędy co Ty i w życiu bym się nie domyśliła, że sama robię sobie taką krzywdę. Produkty Iwostin do dziś używam i uważam, że są jednymi z lepszych do walki z trądzikiem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jako nastolatka mialam wrecz nieskazitelna cere ale koszmar pojawil sie po trzydziestce- na brodzie. W koncu trafilam na wspaniala kosmetyczke, ktora powiedziala, ze jest to skutkiem zatksnej limfy. Po masazu limfatycznym na razie (odpukac!!!) problem zniknal ale blizny po skors zostaly. Juz wolalabym miec ten tradzik jako nastolatka, przynajmniej wszyscy go mieli!
    Ana
    www.champagnegirlsabouttown.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobre sposoby, na szczęście nigdy nie miałam wiekszych problemów z cerą... Ale wiem że to naprawdę ciężka sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  13. Niedotykanie twarzy bardzo pomaga, choć trudno oduczyć się tego nawyku.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kochana najlepsze są kwasy, zwłaszcza pirogronowy najlepiej z azaleinowym wykonywane serią, a potem tylko peeling kawitacyjny. Ja dostałam trądziku przed ślubem w wieku 28 lat stąd moje zainteresowanie później kosmetyką. Ostatecznie mam dyplom i dziwię się, że nie wiedziałam o istnieniu kwasów :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mi pomogło właśnie uświadomienie sobie, że za często dotykam twarz. Nie jest idealnie, ale dużo lepiej, właśnie rozważam peeling kawitacyjny. Poleciła mi go lata temu pewna dermatolog, ale wtedy kosztował jakieś 5x więcej. Masz z nim może jakieś doświadczenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam nawet ostatnio (w grudniu) dwa zabiegi peelingu kawitacyjnego i uważam, że to super zabieg jako uzupełnienie pielęgnacji przeciwtrądzikowej. Tylko trzeba to zrobić w zaufanym gabinecie - jak robiłam to w Studio Kabaty. No i i warto właśnie w ciągu półtora tygodnia zrobić dwa zabiegi - wtedy skóra dostanie "kopa";). Jeśli masz konkretne pytania - pisz!

      Usuń
    2. Przed chwilą przeczytałam u Siouxie o urządzeniu, Skin Cleaner (http://yourspa.pl/przedmioty/10/Skin-Cleaner-KD-8000.html). Myślisz, że przy w miarę poskromionej cerze faktycznie jest w stanie zastąpić zabieg w gabinecie? Chociaż u kosmetyczki zazwyczaj jest miło, to jakoś często brakuje czasu i znajduję milion wymówek...

      Usuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Like us on Facebook