Dlaczego warto obejrzeć wszystkie odcinki "Seksu w Wielkim Mieście"?

13.8.16

   Są pewne książki, filmy, piosenki, seriale i spektakle teatralne, z których treścią zapoznałam się tylko po to, by nie musieć tego robić ponownie. Wisława Szymborska na pewno miała rację mówiąc, iż każda książka zasługuje na przeczytanie, ale nie uważam, by do każdej należało wracać. Oprócz monumentalnych dzieł (wielkich powieści! cudnych i ponadczasowych wierszy! traktatów filozoficznych!) kultura wypchana jest po korek sporą ilością mniejszych, nieco bardziej lichych formą, ale całkiem treściwych tworów popularnych, z których intelektualiści się podśmiewają, a dresy mają je za wydumane i za mądre. Jednym z nich jest serial "Seks w Wielkim Mieście" - bez którego absolutnie da się żyć, ale nie widzę ku temu powodu.

    źródło: www.huffingtonpost.com - to scena z odcinka, w którym sąsiedzi Carrie godzinami uprawiają seks, a wszystko widać u niej w oknie. I Sezon.

    Serial powstał na podstawie książek Candace Bushnell, z których przeczytałam (i posiadam!) tylko pierwszą (lecz kluczową: "Seks w wielkim mieście"). Candace trzecią dekadę swojego życia miała szczęście przeżywać w latach 80. XX wieku - włóczyła się po Nowym Jorku (przesiadywała choćby w kultowym Studiu 54) oraz prowadził własną kolumnę Sex and the City w New York Observer, gdzie opisywała swoje i przyjaciółek przygody oraz przemyślenia na temat mężczyzn, seksu czy związków. Nietrudno się domyślić, że autorka była pierwowzorem Carrie, chociaż serial nie jest ekranizacją książki w proporcji 1:1, a jedynie inspiracją. Osobiście uważam, że pierwszy sezon najbardziej oddaje klimat posiadanej przeze mnie książki, której szczerze mówiąc nie jestem fanką, ale coś mnie pociąga w tym gatunku literatury amerykańskiej, gdzie Strach przed lataniem krzyżuje się (paradoksalnie!) z lękami Bridget Jones.
   Serial Sex w Wielkim Mieście to kamień milowy współczesnej popkultury. Emitowany od 6 czerwca 1998 roku do 22 lutego 2004 roku przeprowadził szereg kobiet (i mężczyzn!) przez zmieniający się, ale wciąż tętniący życiem i seksem Nowy Jork, a z drugiej strony nie opiera się i nie zawiesza na konkretnych wydarzeniach historycznych, dzięki czemu staje się dziełem uniwersalnym - oderwanym od kontekstu swoich czasów. 
   Oczywiście można interpretować ten serial dosłownie - jako opowieść o czterech przyjaciółkach, które ciągle sypiają z kimś innym, a w międzyczasie coś się dzieje, ale ja uwielbiam analizować oddzielnie każdy sezon, a w konsekwencji - również pojedyncze odcinki. Poniżej chcę Wam powiedzieć w kilku słowach o każdym sezonie - nawet jeśli będą wśród nich spojlery, to się nie martwcie. Seks w Wielkim Mieście to nie Anna Karenina: nie musicie obgryzać paznokci w napięciu, czy główna bohaterka skoczy pod pociąg czy nie.

   I SEZON
  •    Tutaj obecna jest postać Skippera, który w kolejnych sezonach znika. Skipper to miły, poukładany i tym samym zupełnie nieciekawy z punktu widzenia romansu w Nowym Jorku mężczyzna. Jest do szaleństwa zakochany w Mirandzie, ale ona traktuje go jak nagrodę pocieszenia czy inna poczekalnię. Znacie kogoś takiego?
  •    Moim ulubionym odcinkiem jest chyba "Ciążowe przyjęcie" i scena, gdzie dziewczyny jadą na baby shower do swojej dawnej znajomej - niegdyś gorącej imprezowiczki, a dziś statecznej matrony z przedmieścia. Miranda na pytanie przyjaciółek, co kupiła w prezencie, mówi: "Prezerwatywy", a widząc ich zdziwione spojrzenia dodaje: "są pastelowe". Śmieję się nawet, gdy to piszę. Czasem właśnie taka chciałabym być.
  •    W jednym z odcinków Carrie puściła bąka w mieszkaniu Biga przy samym właścicielu, a wiadomo że to wyższy stopień intymności. Ona zrobiła to niechcący! Od lat wmawiamy mężczyznom, że nie sikamy, nie jemy, a juz na pewno nie puszczamy bąków (nie mówiąc już o innych rzeczach!).
  •    To w tym sezonie Charlotte uzależnia się od wibratora w kształcie króliczka, a Carrie po nocy z przystojny Francuzem znajduje 1000 dolarów w gotówce. Ten drugi stanowi bardzo ważny moment fabuły, ponieważ oprócz oczywistej zależności, o której mówi Samantha (Pieniądze to władza i seks to władza, zatem pieniądze za seks to tylko wymiana form władzy), główna bohaterka w tym momencie mogła zmienić swoje życie - stać się międzynarodową imprezowiczką żyjącą na koszt mężczyzn. Nie zrobiła tego - została sobą.
   Ważne: zawsze miejcie przy sobie tampony, ponieważ nie wiadomo, komu trzeba będzie jeden podarować w damskiej toalecie! 

   II SEZON
  •   Miranda (mniej chłopięca) kupiła samodzielnie własne mieszkanie, co w latach 90. w Nowym Jorku nie było normą i nie po raz ostatni wpędziło ją w kompleksy. Jako robiąca karierę prawniczka z dyplomem Harvardu i trudnym charakterem nie stanowiła łatwego orzecha do zgryzienia, aczkolwiek mocne zęby okazał się mieć Steve - barman przypadkowo poznany przy samotnym drinku. Żadne z nich nie wiedziało, że to początek ich długiej, niekończącej się historii, niezgorszej od tej toczącej się pomiędzy Carrie i Bigiem.
  •    W jednym z odcinków Charlotte poznała faceta, który NIE BYŁ OBRZEZANY i wywołało to u niej szok kulturowy - u mnie również, ponieważ wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że w tamtym środowisku (gdzie i Allen pijał neurotyczną kawę) semickie wpływy były ogromne i sięgały do napletków.
  •  W tym sezonie zaczynają pojawiać się znane twarze - bogatego imprezowicza gra Bradley Cooper, a Jon Bon Jovi nie może poradzić sobie z kobietami. Jednakże absolutnie najlepszym odcinkiem jest numer 16: Was It Good For You?gdzie instruktorkę seksu tantrycznego dr G Shapiro gra nasza polska ELŻBIETA CZYŻEWSKA. Niewiele widać oprócz spermy na twarzy Mirandy.
III SEZON
  •    Absolutnie uwielbiam zakończenie romansu Carrie i Billa, przystojnego lokalnego polityka, który lubił, gdy czasem ktoś na niego nasikał. Dość rzec: To pee or not to pee?
  •    Nie lubiłam Aidana od początku. Może to dziwnie zabrzmi, ale nigdy nie byłam fanką psów i czułam, że Carrie z nim nie wyjdzie. Samotny mężczyzna z psem to jakby dziewczyny z wielkim, odkrytym biustem - wiadomo, że liczy na powodzenie. Większe wzięcie u kobiet ma tylko facet z dzieckiem (o losie!).
  •    Gdy dziewczyny wyjeżdżają na jakiś czas do Los Angeles Samantha poznaje Hugh Hefnera; kończy się kiepsko, ponieważ okazuje się, że króliczek Playboya może sobie pozwolić na oryginalną torebkę Fendi, a ona (pracująca, samodzielna kobieta) nie, co jest niestety gorzką nauką dla wszystkich.
  •    Odcinek numer 15: Hot Child In the City powinno się dawać dziewczynkom na pendrivie razem z pudełeczkiem z pierwszymi podpaskami. Carrie poznała sprzedawcę komiksów Wayde’a Addamsa, który chociaż był po trzydziestce, wciąż mieszkał z rodzicami. Spotykali się z Carrie, by palić trawę, uprawiać seks i słuchać starych płyt, co dla niego było normą, a jej przypominało młodość. Matka zabroniła mu palić marihuanę w domu, więc robili to, gdy jego rodziców w nim nie było. Jednakże któregoś dnia wrócili wcześniej z wyjazdu i zastali upalonego syna z Carrie. Matka zapytała Wayda, czy to jego marihuana, na co on nie tylko zaprzeczył, ale wskazał Carrie jako właścicielkę towaru. Ona przez chwilę stała zszokowana, po czym powiedziała: "Tak, to ja przyniosłam do pani domu marihuanę... i to ja wezmę ją ze sobą do domu!", po czym zabrała kilkanaście gramów bardzo drogiej trawy i wypaliła ją z Samanthą i Mirandą. W mojej relacji brzmi to płytko, ale w serialu ta sytuacja stanowi wizualizację najgłębszych mądrości życiowych.
 SEZON IV
  •    Zawsze smuci mnie historia Charlotte i Treya - idealnej pary bez seksu. Jej teściowa Bunny wydaje się być straszna, ale ja lubię tę postać: ma mnóstwo pieniędzy, uwielbia palić, sterować synem i kultywować rodzinne tradycje, a co najważniejsze - zupełnie się z tym nie kryje. Gdyby moja własna była podobnie szczera, świat stałby się lepszy.
  •    W tym sezonie odkryłam, że nie jestem jakoś specjalnie podobna do Carrie również z tego powodu, że uwielbiam przyrodę, a ona krzyczała ze strachu na widok wiewiórki.
  •    Wcześniej okazało się, że Miranda ma leniwe jajniki, zaś Steve dostał raka jądra, czego konsekwencją było usunięcie jednego z nich. Przeżywał tę stratę straszliwie, więc Miranda z litości się z nim przespała i zaszła w ciążę. On ma jedno jądro, a ja leniwe jajniki - to nie są warunki do prokreacji, tylko paraolimpiada!
  • Samantha po raz pierwszy od dawna (wcześniej był chyba tylko James z małym peniskiem) jest w dziwnym, ale stałym związku z Richardem - potentatem branży hotelarskiej. Chociaż w podsumowaniu Richard jest łajzą, to jednak ma w sobie coś pociągającego.
SEZON V
  •    I znów okazuje się, że nie jestem jak Carrie - uwielbiam pociągi i na pewno nie umawiałabym się z kimś tak nieciekawym jak Jack Berger (niezdecydowany pisarz z kompleksami).
  •  W tym sezonie zostaje ujawniona odpowiedź na pytanie nurtujące cały świat: dlaczego piękne dziewczyny tak często nie tylko się umawiają, ale wręcz są w związkach z brzydkimi mężczyznami? Odpowiedź: miały pięknych mężów, którzy ich nie ruchali, a ci brzydki są świetni w łóżku.
SEZON VI
  •    Zawsze płaczę, ale nie gdy Samantha dowiaduje się, że ma raka, lecz podczas jej przemówienia w trakcie jakiejś imprezy dobroczynnej. Jest jej gorąco, stara się być motywująca dla siedzących na sali pacjentek onkologii, ale w pewnym momencie traci cierpliwość, zdejmuje z głowy perukę (po chemioterapii straciła włosy) i mówi, że to pierdoli, bo umiera z tego upału. Po chwili inne kobiety na sali zdejmują z głów swoje peruki, które założyły do wieczorowych sukni. 
  •    Aleksandr Petrovsky bardziej by mnie pociągał niż Big, ponieważ uwielbiam starszych, pięknych i lepiej wykształconych ode mnie mężczyzn, zwłaszcza artystów zaślepionych swoja wizją.
    Jeśli obejrzycie wszystkie odcinki Seksu w Wielkim Mieście może nie dowiecie się, jak postępować z mężczyznami, ale zyskacie na ich temat nieco wiedzy (np. nie dzwoni - ma Cię w nosie!), dowiecie się, jakich kosmetyków używały dziewczyny (podpatrzyłam róż NARS u Carrie oraz krem do rąk od Kiehl's u Mirandy) oraz uświadomicie sobie, że nie tylko Wasz świat jest dziwny i pokręcony. Czemu nie piszę o modzie? Bo się na niej niewiele znam;). Filmy obejrzyjcie dopiero po zapoznaniu się ze wszystkimi odcinkami serialu!


Te teksty również mogą Ci się spodobać:

38 komentarze

  1. musiałam przerwać czytanie by nie zepsuć sobie zabawy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że nie oglądam tego serialu. W sumie nie wiem dlaczego. Może , gdyby zacząć od pierwszego odcinka, zainteresowałabym się. Teraz będę się zastanawiać, dlaczego film mnie nie kręci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo filmy są dla fanów! Wszystko jest tam podane w dużym skrócie i gęstym, populistycznym sosie, a serial (o paradoksie!) jest mniej komercyjny. Serial to dobro.

      Usuń
  3. Nie oglądałam ani jednego sezonu. Tak naprawdę to chyba nie widziałam żadnego odcinka od początku do końca :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś mnie nie ciągnie do tego serialu ;p ale moje koleżanki nałogowo oglądają ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja nawet nie wiedziałam, że jest taki serial, myślałam, że tylko filmy :D Mam teraz dużo wolnego czasu i chyba wiem, co będę oglądała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś Ty! Filmy są dla fanów i obejrzane samodzielnie mogą źle (a na pewno mylnie!) świadczyć o serialu.

      Usuń
  6. Podpatrzyłam markę John Masters Organics:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja w tym roku po kilku latach odrzucania ich, bo nie mogą być fajne przeczytałam pozostałe dwie książki o losach Carrie:) zaczęłam też oglądać 'The Carrie Diaries', choć wcześniej sądziłam, że to też głupoty dla nastolatek. I powiem szczerze, że żałuję, że nie trafiłam na nie wcześniej:) pisałam pracę magisterską o 'Sex and the City', a konkretniej o obrazie piękna, sukcesu i ogólnie kobiety w społeczeństwie pod koniec XX wieku. Pisałam między innymi o rzeczach, na które i Ty zwróciłaś uwagę np. o Mirandzie, którą nazywasz 'ciężkim orzechem':) Twój post przypomniał mi proces powstawania tej pracy. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz totalnie mnie ucieszył! Napiszesz więcej o swojej pracy? Co w niej ujęłaś? Na co zwróciłaś uwagę, jaką zastosowałaś klasyfikację? Szczerze mówiąc w prawie każdym odcinku dzieje się coś, co pobudza mój umysł do refleksji. Chodzi tu zarówno o różne podejście Charlotte i Harrego do judaizmu, problem niezbywalnego prawa do butów (kiedy w delikatny sposób zasugerowano, że poważne życie to dopiero małżeńskie życie i posiadanie dzieci usprawiedliwi wszystko), rozmowy o śmierci Samanthy czy opiekę Mirandy nad matką Steve'a. Na co Ty zwróciłaś uwagę?
      PS.: Zostań na Spinkach i Szpilkach! :)

      Usuń
    2. Działałam właściwie na podobnej zasadzie, przepuszczajac ulubione momenty serialu przez pewien filtr pod kątem przydatności w pracy. Przykładowo pamiętasz odcinek o chrzcie Brady'ego, kiedy Miranda zaczyna stawiać warunki? Jest tam piękny cytat o tym, że kościół jest teraz jak stara zdesperowana panna, która godzi się na wszystko:) tak więc np. w rozdziale o społeczeństwie na podstawie zewnętrznej literatury postawiłam tezę o laicyzacji społeczeństwa, a w rozdziale opartym na serialu przedstawiłam np. ten przykład. Oczywiście bardzo wiele musiałam pominąć, dla mnie też każdy odcinek jest ważny. Na podobnej zasadzie zajęłam się innymi zagadnieniami, np. jeśli chodzi o sukces, to w rozdziale teoretycznym pisałam o nim głównie w podrozdziale o 'American Dream and the Consumer Society', a w analizie serialu podzieliłam go na to, co sukces oznaczał dla poszczególnych głównych bohaterek i dla niektórych mniej głównych bohaterów np. Steve'a (w tym historia jego konfliktu dotyczącego pieniędzy z Miranda), co znów zazebia się z podrozdzialem 'classless society?' i tak dalej i tak dalej, mogłabym tak długo długo:) trochę żałuję, że nie znałam wtedy 'The Carrie Diaries', w tym serialu to dopiero mamy American Dream w wykonaniu Carrie. Machnięcie różdżki, już jest na Manhattanie, drugie i spotyka dziewczynę z branży modowej zachwycona jej torebka. Może jeszcze kiedyś będzie mi dane coś na ten temat popełnić.

      Usuń
    3. Po obejrzeniu odcinka ze chrztem miałam podobne przemyślenia! Mnie od razu przychodzi na myśl odcinek, gdy Charlotte chce obchodzić jakieś tam żydowskie święto i jako nawrócona żydówka jest bardziej pobożna niż Harry!
      Ogólnie uważam, że SATC można zrozumieć w wielu momentach dopiero, gdy ma się odpowiedni poziom wiedzy z różnych dziedzin oraz doświadczenie życiowe.Np. czy wiesz, że tytuł odcinka: "Czyż nie dobija się singli" to parafraza: "Czyż nie dobija się koni?" - – amerykański film z 1969 roku w reżyserii Sydneya Pollacka na podstawie powieści Horace'a McCoya z 1935 r. Kultowa amerykańska pozycja. Takich przykładów jest mnóstwo!:)

      Usuń
  8. zabieram się do jego obejrzenia od jakiegoś czasu, ale ciągle brakuje mi na niego czasu :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Oglądałam może nie wszystkie odcinki, ale ich znaczną część. Nie wiem czy się czegoś nauczyłam, ale bawiłam się świetnie. Film tak mi się średnio podobał, ale serial ma klimat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film to popłuczyny, chociaż jedynka jest zdecydowanie lepsza od dwójki;).

      Usuń
  10. Kilka lat wstecz obejrzałam wszystkie odcinki , teraz kiedy lecą na comedy central uważam ze ten serial jest stereotypowy i takie trochę infantylny :) takie to oderwane od rzeczywistości , ale może wlasnie takie powinno być ?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako piętnastolatka również tak sądziłam, ale jako dwudziestosiedmiolatka cenię kompresję merytoryczną w tym serialu - zawsze jednak można czytać Junga, on z pewnością nie był infantylny.

      Usuń
  11. Obejrzałam jeden odcinek i to nie cały odpadłam. Było to lata temu jednak był on dla mnie infantylny, stereotypowy i nie rozumiem do dziś jego popularności. Powiem, że wstydziłam się że obejrzałam te kilka minut tego serialu nie ze względu na jakiś "wstydliwy temat" ale ze względu na poziom bo o pionie mówić w tym wypadku nie można. Są różne gusta i na szczęście każdy znajdzie oś dla siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może obejrzyj jeszcze raz? Trzeba się otworzyć na każde dzieło kultury. Z "Córek Dansingu" ludzie wychodzili w połowie filmu, a to jeden z genialniejszych polskich filmów;).

      Usuń
    2. Nie wszystko w moim odczuciu jest "dziełem kultury" i nie wszystko zasługuje na takie miano. Niestety "Świat według Kiepskich", "Klan", "M jak Miłość" czy "Seks z wielkim mieście" nie znajdzie się w moim słowniku pod tym hasłem ;)

      Usuń
    3. A właśnie każda z wymienionych przez Ciebie pozycji to dzieło kultury (polecam lekturę "Antropologii kultury"). Wartościowanie ich to inny temat. Ponadto inteligentny człowiek potrafi wydobyć treść filozoficzną nie tylko z dzieł powszechnie uznanych za wybitne, ale również tych groteskowych czy prostych.
      Marek Aureliusz mawiał, że „Trzeba umieć jeść z glinianych naczyń tak jak ze złotych i ze złotych tak jak z glinianych”.

      Usuń
    4. Promotor mojej wyżej wspomnianej pracy (profesor zwyczajny doktor habilitowany, historyk, zajmujący się także kulturą krajów anglojęzycznych, wykładający również za granicą) kiedyś na zajęciach posłużył się przykładem z 'Seksu w wielkim mieście' dla zilustrowania pewnego zjawiska społecznego. To był moment, kiedy zrozumiałam, że chciałabym napisać pracę o swoim ukochanym serialu. I że mogę. Kiedy podzieliłam się z nim swoim pomysłem powiedział najpierw 'oooooo', które pamiętam do dziś, a następnie po kilku minutach ciężkiego do zniesienia milczenia 'z głowy' nakreslił mi, jak widzi tę pracę, czyli przedstawił jej wstępny plan. Wspominał przy tym o konkretnych bohaterach czy sytuacjach, o których warto napisać.
      Myślę, że warto zachować otwarty umysł i niczego kategorycznie nie odrzucać, szczególnie jeśli tego nie znamy. Przy tym nie musimy oczywiście być wszystkim zachwyceni:)

      W ja po swoich chaotycznych komentarzach widzę, że muszę popracować nad polską interpunkcja:)

      Usuń
    5. Dokładnie. By coś odrzucić, należy to najpierw poznać. Poza tym stosując kryterium: "pierwsza strona mi się nie podoba, nie czytam dalej" można by było odrzucić naprawdę wiele książek. Nie tylko ze względu na ograniczenia własnego umysłu, ale również z uwagi na to, że trzeba się przyzwyczaić i jakby wejść w estetykę danego działa. Ja tak teraz mam z Vonnegutem.

      Usuń
  12. uwielbiam, ba kocham "Seks w Wielkim Mieście", obejrzałam wszystkie odcinki i wersje kinowe, nawet jak leci teraz w TV to nie jestem w stanie przełączyć na inny program tylko siadam i wpatruję się, świetnie się bawię i odprężam oglądając przygody i perypetie miłosne dziewczyn!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tych infantylnych opowiastkach czasem kryje się mocne i zupełnie poważne przesłanie.

      Usuń
  13. Oglądałam choć nie wszystkie odcinki, ale bardzo lubię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Twoim miejscu obejrzałabym wszystkie;).

      Usuń
  14. ja też jestem fanką Carry;) w tym roku mam postanowienie żeby obejrzeć w końcu wszyskie odcinki po kolei (cay czas robię toprzypadkiem na wyrywki, oglądając po kilak razy ten sam) właśnie mnie zmotywowałaś by to w końcu zrobić;) wszystkie sezony na płytach już mam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MARZĘ o tym, by ktoś mi dał wreszcie wszystkie sezony SATC na DVD;).
      Też któregoś dnia wzięłam i obejrzałam wszystkie odcinki, ale któregoś pięknego dnia odkryłam dwa, których wcześniej nie znałam - jakie to było zajebiste!

      Usuń
  15. Nie oglądałam jeszcze tego serialu... Kiedyś zaczęłam, ale obejrzałam jedynie kilka odcinków. Od pewnego czasu czytam jednak coraz więcej zachęcających wpisów i komentarzy, więc chyba się za niego wezmę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam ten serial, oglądałam go nie wiem ile razy;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochana, dziękuję Ci za ten post. Nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego jak "Pamiętniki Carrie" czy serial :) Oglądałam film (pierwszą część) i od razu go pokochałam, a teraz mogę jeszcze więcej wolnego czasu, spędzić w interesujący sposób. Tym bardziej, że razem z klasą jadę w środę do Poznania i mam przed sobą sześć godzin jazdy (teraz to już nudno nie będzie :D ).

    Zapraszam do mnie: https://moda97blog.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajnie napisane. Obejrzałam wszystkie sezony po kilka razy i filmy fabularne też. Sex w wielkim mieście to kultowa pozycja, która często burza tabu i promowała emacypację kobiet. Uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Like us on Facebook