WITALY
DRINK W NIESPIESZNYM,
WŁOSKIM STYLU

15.8.16

   Równo 10 lat temu po raz pierwszy pojechałam do Włoch. Byłam wtedy naprawdę nieopierzonym kurczakiem. Wczoraj zupełnie nieświadomie celebrowałam tę rocznicę wizytą w niewielkiej włoskiej knajpie Witaly znajdującej się na ul. Pięknej 15 w Warszawie. Nie spodziewałam się niczego ciekawego: ot, mała, nieznana restauracja jakich setki w stolicy. W dodatku w środku pusta. Po wejściu okazało się jednak, że czuć w niej niespieszny włoski klimat.

   Zazwyczaj włoskie restauracje starają się podkreślić swoją narodowość każdym fragmentem wystroju tak, by nikt nie miał wątpliwości, że tu wszystko jest z Italii: jedzenie, obsługa, meble i muzyka. Na wszelki wypadek w niektórych miejscach umieszcza się zielono-biało-czerwone flagi ułatwiające identyfikację lokalu z odpowiednim krajem, a głównym punktem menu jest spaghetti i lub pizza. W sumie lubię podobne dosłowności, ale tylko w formie stylizacji.
    Witaly w żaden sposób nie przypomina miejsca stylizowanego na włoskie - ono po prostu takie jest. Przed drzwiami stoi kilka stolików z leżakami oraz tablice na których co rano jest wypisywane menu na dany dzień. Na moje pytanie, czy mogę otrzymać kartę dań, usłyszałam, że we wrześniu zostanie wprowadzony nowy jadłospis, więc póki co starego już nie podają klientom i kelnerka z przyjemnością opowie o tym, co dziś mogłabym zamówić. W pierwszej chwili byłam trochę wstrząśnięta tą bezceremonialnością, ale z każdą minutą zaczynałam rozumieć, że nie jestem w Warszawie, tylko gdzieś w Kalabrii.
   Rozpoczęłam od espresso (6 zł). Moja przyjaciółka, z którą wybrałam się do Witaly, była nieco zdegustowana podaniem go bez wody. Ja sama nie snobuję się na wielką znawczynię kawy i właściwie nigdy nie brakuje mi wody bez kawy, ale zapytałam o to kelnerkę i dowiedziałam się, że woda do espresso jest dodawana na życzenie klienta. Sama kawa była niezła - mocna, ale bez przesady; czarna, lecz nie mroczna.
   Aneta zamówiła cappuccino (8 zł), któremu pianka śmiesznie opadła. Jako kontent na instagram nie wygląda to dobrze, ale smakuje o wiele lepiej.
   Zdaje się, że do kawy otrzymałyśmy cztery malutkie grzanki z dżemem (w dwóch smakach!).
    Jako bardzo oryginalna osoba zamówiłam pizzę (ok. 25 zł) - ta była z cukinią, bakłażanem i zmieloną salsiccią. Chociaż jestem łasuchem, to nie udało mi się zjeść jej nawet w połowie, a smakowała wspaniale: ciasto rozpływało się w ustach, a całość szybko wypełniała żołądek, jednocześnie go nie obciążając. Znakomicie można ja zamówić na dwie osoby, a nie tak optymistycznie jak ja na jedną.
   Warto zwrócić uwagę jak ładnie się tu podaje oliwę oraz parmezan - przelewanie i przesypywanie do pierwszy krok do elegancji. Podoba mi się, a Wam?
   Aneta zamówiła sałatkę z kurczakiem, sałatą lodową, rukolą, pomidorami oraz serem (20 zł). Wiem od niej, że zarówno połączenia jak i wszystkie składniki oddzielnie były pyszne. A porcja - ogromna.
   Witaly to tak naprawdę miejsce, do którego przychodzi się na aperititivo - drinka z przekąskami w gronie znajomych. Tutaj do każdego drinka powyżej 20 zł (czyli każdego) otrzymuje się w cenie deskę smakołyków. Obie zamówiłyśmy Spritz Aperol (aperol, prosecco, woda sodowa i plasterek pomarańczy) i muszę Wam powiedzieć, że chociaż jedzenie były znakomite, to następnym razem zamierzam tam iść tylko na drinka, ponieważ był naprawdę smaczny i dobrze zrobiony.
    Do każdego drinka jest podawana taka deska smaków, ale chociaż miałyśmy dwa drinki, to nie prosiłyśmy o drugą, bo nie udało nam się opróżnić nawet jednej. Na zdjęciu widzicie (od lewej) grana padano, zielone oliwki z pestkami, prosciutto, wędzoną mozzarellę i bardzo smaczną kiełbasę, której nazwy nie zapamiętałam, niestety.
   Cały lokal jest urządzony bardzo w stylu Włoch, jakie zapamiętałam (chociaż byłam w ich środkowej części!): swobodnych, nieskrępowanych konwenansami i wypoczętych. Nie ma tutaj żadnych mebli czy dekoracji na pokaz, a jednak udało się odtworzyć klimat południowego baru.
   Knajpa ma aż dwa poziomy (na pięterku również znajdują się stoliki), jest w niej dużo miejsca, gdzieś czasem przemknie szef kuchni (Włoch, który jak należy chętniej mówi po włosku niż po angielsku), a przemiła kelnerka równie swobodnie rozmawia z klientami jak jej odpowiedniki w dalekiej Italii. Nas obsługiwała cudna dziewczyna, która w dodatku świetnie zna włoski.
   Absolutnie nie mogę zrozumieć, dlaczego w niedzielę było tam tak pusto! Jest tam tak smacznie i nienachalnie, że ludzie powinni się o siebie tam potykać.
   Nareszcie znalazłam miejsce, w którym mogę wypić ze znajomymi drinka i czuć się tak swobodnie jak we Włoszech. 
   Polecam, na pewno mnie tam spotkacie!
5*****




Witaly Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Te teksty również mogą Ci się spodobać:

17 komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Dzięki, Basiu! Jednakże Tobie nie dorównam;).

      Usuń
  2. O ja Cię, ależ mi zrobiłaś smaka od rana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz w Warszawie, to możemy tam pójść na drinka;).

      Usuń
    2. uaaaa... Agnieszko, wpadnij koniecznie! W końcu będę mogła poznać Cię na żywca : D

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Serio? Ustawiałam się do zdjęć długo, by wyglądać szczuplej;). :*

      Usuń
  4. Nie rozumiem jak można zaczynać jedzenie od kawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem, jak można zaczynać zdanie od "nie rozumiem";).
      A na poważnie: byłam rozespana i uwielbiam pobudzić zmysły espresso. Taki ze mnie freak;).

      Usuń
  5. Fajna knajpka, na pewno warta uwagi :) Fajnie jest iść w nowe miejsce, ale często zderzam się z rzeczywistością. Chcę miło spędzić czas, a ceny kosmiczne i jedzenie niezbyt dobre...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego zwiedzam i opisuję warszawskie knajpy;).

      Usuń
  6. Namowilas mnie - muszę sie tam koniecznie wybrac i dam znać jak wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę czekać! Właściwie - już czekam;).

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Dla samej kawy nie warto iść, nie jest aż tak dobra - warto natomiast wybrać się tam na pizzę albo Spritz Aperol.

      Usuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Like us on Facebook