WSZYSTKIE NIEPRZESPANE NOCE

9.11.16

   Wszystkie nieprzespane noce Michała Marczaka to kolejny film, z którego w połowie seansu wychodzą poirytowani widzowie. Czy w sztuce może zajść coś piękniejszego niż jej dialog z odbiorcą nawet, jeżeli zamienia się on w kłótnię? Jestem zachwycona!

    Kiedyś sądziłam, że każdy powinien cenić i zachwycać wszelkimi tworami kultury górnolotnie nazywanymi przez młodych intelektualistów "ambitnymi" - dziś cieszy mnie widok wymykających się z sali kinowej chyłkiem lub całkiem ostentacyjnie wychodzących ludzi. Na seansie "Wszystkich nieprzespanych nocy" niektórzy nawet krzyczeli przed zamknięciem drzwi od zewnątrz: "dobranoc!". To prawie performance!

   Sztuka nie zawsze powinna prowokować, ale jeśli wywołuje w kimś sprzeciw lub złość, to nawet niezrozumiana - staje się sprawcza, a to jedna z najwyższych mocy kultury.
   Bardzo trudno pisać mi o tym filmie, bo każde nowe zdanie na jego temat tuż za kropką zaczyna straszliwie śmierdzieć niezgrabnym banałem.

   We "Wszystkich nieprzespanych nocach" reżyser kompletnie zarzuca pradawną zasadę kompozycji, w której znalazłoby się miejsce zarówno na rozwinięcie akcji jak i jej punkt kulminacyjny. Tutaj tego nie ma. Główny bohater (Krzysiek) płynie niespiesznie przez kolejne miejsca, imprezy, mieszkania, zazwyczaj w nocy i prawdopodobnie w wakacje (chociaż trudno to jednoznacznie stwierdzić). Wraz z Michałem palą papierosy i szukają zabawy oraz jednocześnie filozoficznego sensu we wszystkim, co ich spotyka. W pewnym momencie na ich drodze staje efemeryczna Eva - była dziewczyna Michała, w której zakochuje się Krzysiek. Oczywiście z tego nie wywiązuje się żadna większa gra miłosna - ot, młodzi ludzie zafascynowali się sobą, zaczęli chodzić ze sobą do łóżka i wprowadzać wzajemnie w magię codzienności. W tle ciągle towarzyszy im muzyka - hipnotyczna mieszanka różnych stylów.
   Niektórzy mówią, że w tym filmie nic się nie dzieje, a inni doszukują się w nim nadspodziewanej ilości sensów. Osobiście uważam, że to rewelacyjnie oddany obraz młodości - durnej, chmurnej, pełnej egzaltacji, wrażeń świateł i nocy, bo przecież dopiero wtedy można w pełni zabłysnąć. Na konferencji prasowej w trakcie 41. Festiwalu Filmowego w Gdyni Michał Marczak powiedział, że chciał pokazać młodość, którą jeszcze pamięta. Jego bohaterowie porozumiewają się specyficznym językiem, który powstał jako wypadkowa założeń scenariusza i improwizacji aktorów (warto dodać - naturszczyków). Warszawa jest pusta, a bohaterowie pełni życia lecz pozbawieni celu. Pamiętają tylko nieprzespane noce. Są absolutnie wolni - nie myślą o pieniądzach czy pracy, nie wiadomo, w jaki sposób mogą sobie pozwolić na tak nieskrępowane imprezowanie i ogromną ilość papierosów.
   PAPIEROSY
   Papierosy w jakiś sposób definiują bohaterów. Reżyser i scenarzysta w jednym słusznie zauważył, że palenie papierosów w młodości często stanowi najistotniejszy środek wyrazu. Paląc można się bawić, rozważać wszelkie problemy, być zakochanym i oczywiście mało jest bardziej zajebistych rzeczy niż papieros tuż po. Mając dwadzieścia lat nietrudno czuć się zblazowanym artystą i zupełnie łatwo wchodzić w  dialog ze światem. Pomiędzy kolejnymi papierosami pojawiają się inne używki - kto nie eksperymentował w młodości?, ale przecinki akcji nieodmiennie zamknięte są w oddechach bez filtra.
    Ktoś, kto gdzieś tam napisał, że "Wszystkie nieprzespane noce" są manifestem czy inną egzemplifikacją współczesnych polskich dwudziestolatków prawdopodobnie nie obejrzał lub nie zrozumiał tego obrazu. Tego filmu absolutnie nie powinno się rozpatrywać na naszym polskim poziomie lokalnym (chociaż Warszawa jest faktycznie pusta nocą, sprawdziłam nieraz, nawet ostatnio), lecz w skali ponadczasowej, gdzie osią jest ulatujący dym z papierosa.
   SEKS
   W filmie prawie go nie ma, a Michał Marczak powiedział, że znalazł badania, wedle których okazuje się, że współczesna młodzież mało ze sobą sypia. Ja zauważyłam, że właśnie w trakcie scen seksu młodzież wychodziła z kina.
 
   Jeśli pójdziecie na ten film (a ja Was gorąco zachęcam do tego!), to spodziewajcie się spływu strumieniem świadomości i hipnotycznych scen (jak scena z festiwalem "Nagle Nad Morzem") pełnych muzyki i młodości. 
   "Wszystkie nieprzespane noce" to jeden z nowych głosów w polskiej kinematografii - w tym wypadku bardzo impresjonistyczny. Osobiście uważam, że wspaniały.

PS.: Michał Marczak to dziś trzydziestoczteroletni człowiek, czyli ma prawo pamiętać swoją młodość
Ja oglądałam jego Koniec Rosji (byłam nawet na premierze) i na pewno chcę zobaczyć Fuck The Forest 

Te teksty również mogą Ci się spodobać:

1 komentarze

  1. sztuka (film, książka, obraz etc.), nad która chce się myśleć, analizować i dyskutować, to prawdziwa Sztuka :) reszta to imitacje ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Like us on Facebook