Służąca, film Park Chan-Wooka

28.12.16

   W tym tygodniu poszłam na film rekomendowany przez zaufane źródło. Spodziewałam się ambitnego, zgrabnego, intelektualnego kina, a otrzymałam piękne, przemyślane, sensualne, seksualne (ale nie perwersyjne), a jednocześnie drapieżne, inteligentne i nieprzewidywalne dzieło. "Służąca" otworzyła mi oczy na azjatycką filmografię i przypomniała, że nie samym mainstreamem człowiek żyje.

   Chociaż trwa ponad dwie zegarowe godziny, to kompletnie się nie dłuży. Został podzielony na trzy części, a każda z nich stanowi odrębną, przemyślaną historię uzupełniającą cały tryptyk. Nie chcę niczego pisać o fabule obrazu, ponieważ boję się, że nawet jej luźny opis mógłby zepsuć Wam przyjemność z poznawania tej niesamowitej historii, ale dość wiedzieć, iż akcja filmu toczy się w latach 30. XX wieku w Korei, będącej wtedy pod japońską okupacją. Pewien oszust chce uwieść i okraść bogatą Japonkę - by ułatwić sobie to zadanie umieszcza w jej domu tytułową służącą, córkę słynnej złodziejki. Film został oparty na książce "Złodziejka" S. Waters.
   Po premierze "Old Boya" (na którego mam apetyt) Quentin Tarantino powiedział, że Park Chan-wook „zrobił bardziej tarantinowski film niż wszystko co do tej pory zrobiłem”. Ogromnie chciałabym usłyszeć refleksję tego reżysera po projekcji "Służącej", która według mnie czerpie równo z różnych nurtów i gatunków filmowych, w tym oczywiście również ze stylu Tarantino.
   "Służąca" jest dziełem kompletnym. Dawno nie widziałam równie starannie nakręconego filmu, w którym każda składowa została potraktowana z podobnym pietyzmem. Na pewno zachwycają zdjęcia (Chung-hoon Chung). Kadry są idealne - bajkowe, magiczne, piękne. Muzyka pojawia się zawsze w odpowiednich momentach i chwyta za serce, ale nie dominuje nad fabułą. Aktorzy grają tak znakomicie, że trudno uwierzyć w fikcyjność zdarzeń. W odtwórczyni głównej roli, młodszej ode mnie o rok Kim Tae-ri, totalnie się zauroczyłam.
    "Służąca" za pomocą misternie stworzonej fabuły porusza moc wątków - oczywiście najbardziej rzucający się w oczy jest temat feministyczny, wedle którego mężczyznom nie należy zanadto ufać, ale również inne nie tracą na ważności: miłość, seks, perwersja, ukryte pragnienia oraz skrywane miałkie i tandetne fantazje, adza, przebiegłość, pieniądze, marzenia, małżeństwo... Warstwy interpretacyjne przy każdym spojrzeniu się mnożą, a wszystko to jest polane azjatycką kulturą, pełną tajemnic i nierzadko brutalnego piękna.
    W 2016 roku nie widziałam lepszego filmu.

Te teksty również mogą Ci się spodobać:

2 komentarze

  1. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tym filmie. Chociaż może dlatego, że ostatnio z kinem jestem na bakier. Analizując szybko w głowie doszłam do wniosku, że niewiele jest filmów azjatyckich, które oglądałam. A być może oglądałam, ale nie zapadły mi one jakoś bardzo głęboko w pamięć. Koniecznie muszę wybrać się na ten film skoro oceniasz, że w 2016 lepszego filmu nie było :)
    Pozdrawiam :)
    www.miritirllo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie mi bardzo miło, jeżeli po obejrzeniu wrócisz tu, by podzielić się swoimi wrażeniami!
      Pozdrawiam!:)

      Usuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Like us on Facebook