Jak oceniam kurację sokowo-zupową SportFood?

12.2.17

   W styczniu testowałam 7-dniową dietę marki SportFood składającą się wyłącznie ze świeżo wyciskanych soków oraz zup z naturalnymi składami. W praktyce wyglądało to tak, że codziennie wypijałam 5 butelek różnych owocowo-warzywnych soków oraz jadłam 2 zupy.
   W związku z tą dietą dostałam tak wiele pytań, że postanowiłam sama ze sobą przeprowadzić wywiad i w ten sposób odpowiedzieć na najbardziej nurtujące kwestie.

   Czy w trakcie kuracji byłam głodna?
   Jadłam co 2 godziny (7 racji żywnościowych!), więc wciąż miałam coś w żołądku;). Myślę, że raczej na początku czułam się zdominowana przez swoje łakomstwo i chęć zjedzenie czegoś smażonego niż przez głód. W naszym codziennym jedzeniu jest tyle cukru i soli, że odstawienie ich sprawia, że nas umysł wariuje.
   Czy w trakcie takiej diety się chudnie?
   Na początku perspektywa zredukowania wagi była moją jedyną motywacją i chociaż faktycznie zrzuciłam prawie 3 kg w ciągu tych 7 dni, to dziś myślę, że nie należy do tej diety podchodzić jak do kuracji odchudzającej. Przede wszystkim dlatego, że na początku traci się wodę oraz pozbywa się z organizmu toksyn i innego śmiecia - złogów z jelit choćby. Po zakończeniu diety liczba na wadze znów skoczyła o oczko w górę, NATOMIAST pojawiły się inne korzyści:
   - przestałam mieć taki dziki apetyt na słodkie;
   - zmienił mi się smak - czuję teraz naturalną potrzebę picia soków z warzyw (stąd ostatnie bombardowanie Was wariacjami na temat koktajli z surowych buraków);
   - zmniejszył mi się żołądek - mogę za jednym zamachem zjeść tylko trzy pączki albo pół pizzy ;), a na poważnie - szybciej się najadam i jednocześnie częściej jem. 
      Czy te soki i zupy są smaczne?
   Bardzo! Soki bez wyjątku świetnie smakowały, a ich różnorodność nie pozwalała na nudę. Krem z kalafiora i krem ze szpinaku były wybitne, natomiast kompletnie nie podszedł mi krem indyjski oraz zupa dyniowa.

   Czy opłaca się wydać ponad 500 zł na taką dietę?
   Szczerze mówiąc zawsze przyjemnie oszczędzić pieniądze, ale w tym wypadku pochłania to bardzo dużo czasu. Oczywiście można wejść na stronę internetową SportFood i stamtąd przepisać składy wszystkich soków, pojeździć po mieście w poszukiwaniu składników, wszystko kupić i codziennie poświęcać czas na wyciśnięcie odpowiedniej ilości owoców i warzyw w sokowirówce (którą trzeba posiadać - ja np. nie mam takowej). Zajmuje to mnóstwo czasu i w sumie też trochę kosztuje (na zdjęciu niżej widzicie pięć butelek z sokami na jeden dzień), ale jeśli chcecie - super. Natomiast osoby, które dużo pracują, a mają mało czasu mogą się odnaleźć w tym systemie znakomicie, ponieważ nie tylko będą mogły oczyścić swój organizm, ale otrzymają ciekawy zestaw smaków oraz dodatkowy czas na sen, seks, lekturę czy inne przyjemności.
     Dieta jest dowożona do wskazanego przez Was miejsca dwa razy w tygodniu. W razie jakichkolwiek problemów z dostawą czy uszkodzeniem przesyłki przez kuriera (mnie to spotkało) biuro natychmiast reaguje. Wszystkie soki i zupy maja swoje krótkie i naturalne składy podane na opakowaniach. Produkty mają tylko kilka dni terminu ważności - ze względu na swoja świeżość. Generalnie oprócz soków, zup i czarnej kawy oraz wody raczej nie powinno się nic jeść, ale jeśli skręca Was z głodu, to należy skontaktować się z biurem SportFood, które doradzi Wam jakis lekkostrawny posiłek niekolidujący z dietą. Ja się przyznaję Wam oficjalnie, że dietę zaczęłam w sobotę, ale w czwartek chwycił mnie taki kryzys, że zjadłam wieczorem jakieś pięć wafli ryżowych, które na szczęście były w mieszkaniu!


   Efekty? Słuchajcie, jeśli spodziewacie się, że spadły mi co najmniej dwa rozmiary, to Was zawiodę, natomiast musicie wiedzieć, że odkąd skończyłam tę kurację widzę wyraźnie, jak:
   - poprawiła mi się cera;
   - wyostrzyły rysy twarzy (zeszła ze mnie woda)
i wciąż mam ochotę oraz smak na kolejne owocowo-warzywne wariacje, które przygotowuje teraz sama (zamiast jednego z posiłków piję np. koktajl z buraków, marchewki i jabłka).
   Jeśli macie więcej pytań - piszcie w komentarzach!
   Zaś o samej diecie możecie jeszcze doczytać w tym miejscu: http://www.sportfoodsoki.pl/sklep/pakiety/10-dieta-7-dniowa.html

   PS.: Butelki po kilku sokach umyłam i wykorzystałam ponownie, taki ze mnie ekoludek;).

Te teksty również mogą Ci się spodobać:

10 komentarze

  1. Chętnie bym przetestowała taką kurację na sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zastanawiam się czy nei lepiej by samemu zrobić sobie soki i zupy, ja przeszłabym te dietę by poczuć się lepiej, bo sama ważę o wiele za mało na mój wzrost

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym przetestować ta kuracje ale soki są naprawde drogie

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie soki uważam ,że powinniśmy pić ,ale ja bym stosowała łącznie z tradycyjnym jedzeniem ,żeby dieta nie tylko na nich była oparta ,drastyczny spadek wagi też nie jest mile widziany i zdrowy ,a stopniowo jak najbardziej jestem na tak .500 złotych na 7 dni ta dieta ???

    OdpowiedzUsuń
  5. Zastanawiam się nad taką kuracją już od jakiegoś czasu. Mam pytanie, czy zestaw soków na dany dzień był jasno określony czy sama dobierałaś co akurat dziś wypijesz?

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze nie próbowałam, ale ciekawa dieta :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie się sprawdza picie wody o odpowiednim składzie :) Mam filtr redox fitaqua i on daje mi wodę podnoszącą odporność organizmu oraz wspomagającą proces odchudzania.Skład wody pomaga też zapobiegać chorobom cywilizacyjnym.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałabym w przyszłości zastosować taką dietę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy taka kuracja jest odpowiednia dla matek karmiących?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia - zapytaj swojego lekarza, proszę.

      Usuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Like us on Facebook