Twoje odbicie w lustrze zależy tylko od Ciebie!

11.6.17

   W zeszłym tygodniu oddałam do wywołania bardzo stare klisze - spodziewałam się znaleźć na nich dokumentację mojej jedynej (ale wciąż silnej we wspomnieniach!) podróży autostopowej, a gdy dziś odebrałam zdjęcia, odkryłam zbiór przypadkowych ujęć sprzed ponad 12 lat! Przejrzałam je z mieszaniną rozczulenia i zaciekawienia, ponieważ jako nastolatka unikałam aparatu fotograficznego. Czułam się gruba i brzydka, kompletnie nieatrakcyjna. Szczerze mówiąc trochę się obawiałam tego, jak zostałam uwieczniona na kliszy. Wiecie, co się okazało? Na jednym ze zdjęć widać mnie w całości. Co prawda jako nastolatka byłam bardzo biednie ubrana i miałam koszmarną fryzurę, ale... wcale nie byłam gruba. Ba! Miałam niezłą figurę,a widziałam siebie jako skończonego spaślaka.

   Po tylu latach nie mogę uwierzyć, że zmarnowałam swoje nastoletni czas na zamartwianie się o swoją figurę, zamiast żyć tu i teraz. Zwłaszcza, że to nie były realne problemy, tylko niepodparty faktami autokrytycyzm. Uderzyło mnie, jak wiele w życiu można stracić okazji do znakomitej zabawy, rewelacyjnych relacji z ludźmi i śmiechu przez ciągły wyścig ku upodobnieniu się do ogólnie przyjętego wzorca piękna. Ostatnio dziennikarki Wysokich Obcasów wrzuciły na Social Media Gazety (link) swoje grupowe zdjęcie w kostiumach kąpielowych z komunikatami, że może ich ciała nie są doskonałe, ale gotowe: na plażę, imprezę, seks... Są gotowe na życie. Piszę o tym, ponieważ może powinniśmy dać sobie większe przyzwolenie na różnorodność. Warto pokochać swoją unikatowość, zamiast upodabniać się do nawet najpiękniejszego schematu. 
   Oczywiście można zrzucać winę na media i bombardujące nas z każdej strony wyretuszowane rozkładówki magazynów, gdzie każda kobieta jest wysoka, ma gładką cerę, błyszczące włosy i nienaganna figurę, natomiast ja sądzę, że problem jest w nas. Nie lubimy siebie, a objawia się agresją wobec własnego ciała. Ileż to razy słyszałam (i ile razy sama mówiłam!), że "jestem gruba", "muszę schudnąć", "jak będę wyglądać w kostiumie kąpielowym", kiedy wszelkie zabiegi kosmetyczno-gimnastyczne powinny wynikać z miłości do naszego ciała, a nienawiści do niego. Przekłada się to później na pasywno-agresywne zachowania wobec innych i bezproduktywne ocenianie ludzi pod kątem wyidealizowanych wzorów, do których ani my, ani większość społeczeństwa nigdy nie dorówna.
   Dziś nastoletnią Anię wysłałabym na pewno do lepszego fryzjera i kazała codziennie sobie powtarzać: "jestem piękna", aż by w to w końcu uwierzyła. Zaoszczędziłabym naprawdę wiele lat na budowę najważniejszego związku w życiu każdego człowieka - związku z samym sobą.

Te teksty również mogą Ci się spodobać:

4 komentarze

  1. Oj... każdy by coś zmienił w swoim życiu, ale to już nie wróci :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Która z nas się nie zamartwiała czymkolwiek :D Byłaś śliczną dziewczynką i nadal jesteś :) Nie wiedziałam, że jeszcze można wywoływać stare klisze, nie wiem czy nie powyrzucałam :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że mi wspomniałaś o tym tekście. Buziaki !

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mądrze napisane <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).
Jeżeli chcecie zostawić link do swojego bloga albo posta, który tematycznie jakoś pokrywa się z którymś z moim - proszę, nie mam z tym problemu, ale będzie mi miło, jeżeli przy okazji dołączycie do grona Obserwatorów;).
Pozdrawiam!!!
Spinki i Szpilki

Like us on Facebook