Łazienki w warszawskich knajpach cz.1

   Dla znakomitej większości kobiet wygląd mężczyzny nie ma większego znaczenia, ale prawie każda z nas zwraca szczególną uwagę na jeden, konkretny szczegół w fizjonomii potencjalnego kochanka, bo tak naprawdę nie szuka się idealnego ciała, tylko zależnie od upodobań: perfekcyjnego ucha, nosa czy dużego palca lewej stopy. Ja baczną uwagę przykładam właśnie do nosów.    W podobnie synekdochiczny sposób oceniam również inne rzeczy: słowniki polsko-obcojęzyczne, pomarańcze czy właśnie restauracje. W tych ostatnich oczywiście istotne jest jedzenie, ale ja lubię znać jeszcze inną perspektywę i szukam jej w łazience.

To zdjęcie z łazienki w restauracji Secado na Marszałkowskiej. Wewnątrz jest pięknie, bardzo pop-artowo, na ścianach i krzesłach nawet widać malunki inspirowane Liechtensteinem. Co zabawne w kabinach wiszą ogromne fotografie - w damskiej mężczyzny (załapał się na zdjęciu), a w męskiej - kobiety. Ja najpierw poszłam do męskiej, bo nie skojarzyłam, że powinien mnie zachęcać do wejścia mężczyzna.

   Wydaje mi się, że łazienka jest w stanie wiele powiedzieć o knajpie oraz o stosunku jej właścicieli do swoich gości. Może być spójną częścią restauracji, jej chlubą czy wręcz odwrotnie: oderwanym od koncepcji wychodkiem. W związku z tym niezależnie od potrzeb udaję się w ustronne miejsca przybytków gastronomicznych już od bardzo dawna, a teraz postanowiłam zacząć dzielić się z Wami moimi obserwacjami w tym temacie. Jeżeli cykl się Wam spodoba - będę go kontynuować.



Brakuje w tej łazience tylko kawki. To jest Orzo.
   W restauracjach stylizowanych na wyrafinowane i eleganckie człowiek spodziewa się finezyjnych, przedłużających stylistyczną linię danego miejsca świątyń dumania: powiedzmy złotych sedesów pod kolor sztućców albo chociaż  papieru toaletowego i czystej podłogi. Pamiętam, jak byłam zdziwiona, gdy weszłam do łazienki w Ale Glorii - restauracji sygnowanej nazwiskiem Magdy Gessler. Nie wiem, czy wciąż jest to miejsce tak niechlujne jak w 2016 roku, ale dość powiedzieć, że w miejscu serwującym dość drogie potrawy i pozycjonującym się na ekskluzywną kuchnię polską, w łazience luźno leżały porozrzucane najtańsze ręczniki z szarego papieru, szorstkie i nieładne. Zresztą wszystko tam zostało urządzone na wzór najtańszej, tymczasowej łazienki dla robotników na budowie, gdzie większość Śledzi Biznesu wstawia sedesy z tektury i najtańsze płyny do rąk pomieszane z wodą. W kącie smętnie porzucono starą szmatę. Brzydziłam się tam umyć ręce, ale podkreślam, że są to refleksje sprzed dwóch lat. Dajcie mi znać, czy coś się w tym temacie zmieniło.

   Są również miejsca, w których łazienki są równie przestronne jak sale jadalne, a w wielu widziałam już krzesła czy fotele. Właściciele wykazują się czasem zmysłem dyskrecji i empatii, montując w toaletach głośniki z głośną, zagłuszającą wszystko muzyką, a czasem poczuciem humoru - wstawiając wagę.


Bałam się wejść na wagę w Si. Monty Pyton by się nie powstydził takiego poczucia humoru.
   Najwygodniejsze fotele zdecydowanie można znaleźć w łazience Orzo na placu Konstytucji. Orzo to restauracja utrzymana w nowoczesnym, industrialnym stylu przełamanym ogromną ilością roślin (mających właściwości antysmogowe!). Łazienka znajduje się na piętrze, a w jej dość mrocznym wnętrzu umieszczono duży, wygodny fotel. Aż nie chce się wychodzić. Z kolei w restauracji Si w łazience stoi staroświecka waga z odważnikami. Nie wiem, czy działa, bo nigdy nie umiałam takiego sprzętu obsłużyć.
   Byłam urzeczona wizytą w Le Cedre Lounge, bo ichniejsza łazienka urzeka miłością do libańskiej kultury. Wszędzie słychać arabskie rytmy, a na ścianach wiszą zdjęcia przedstawiające piękno Libanu. Coś pięknego!

   I teraz crème de la crème: najpiękniejsza restauracyjna łazienka, w której byłam znajduje się w Bułkę przez bibułkę. Spędziłam w niej sporo czasu, ponieważ akurat tego dnia porwały mi się rajstopy i ich wymiana stanowiła czasochłonną ekwilibrystykę. Pomijam już to, że całe pomieszczenie wygląda baśniowo, ale wewnątrz śpiewa żywy kanarek. Ostatnio żywego kanarka widziałam u Baczewskiego we Lwowie!

   Dajcie znać, czy cykl się Wam podoba, jak wyglądają łazienki w restauracjach w Waszych miastach i w których knajpach w Warszawie znajdę jeszcze interesujące łazienki!

A tu macie linki wpisów, gdzie opisuję, co jadłam w omówionych wyżej restauracjach:

SPINKI I SZPILKI NA MIEŚCIE RESTAURACJA ALEGLORIA

ORZO People Music Nature na placu Konstytucji

Restauracja Si - włoska kuchnia na Śródmieściu

Gdzie o 7 rano zjeść śniadanie na Śródmieściu w Warszawie? Bułkę przez bibułkę!

Gdzie zjeść na Śródmieściu? Kuchnia libańska w Warszawie - Le Cedre Lounge

Prześlij komentarz

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).

Designed by OddThemes | Distributed by Gooyaabi Templates