Warsztaty upcyklingowe - czy można być less waste i bawić się w DIY I jak zrobić lampkę z pustej butelki po winie?

   W tym miesiącu dzieje się tak wiele, że aż nie mam czasu pisać o tym na blogu, za co Was przepraszam. Na pewno w nowym roku pojawi się więcej postów - w nieco zresztą zmienionej formie. Jestem Wam winna wiele, więc zacznę od warsztatów upcyklingowych, w których miałam przyjemność uczestniczyć na początku grudnia. Prowadziła je Julia z bloga http://www.nanowosmieci.pl/ - jednego z najciekawszych miejsc w sieci, gdzie można po polsku poczytać o bardzo racjonalnych podejściu do filozofii zero/ less waste.

   Przyznam szczerze, że nie jestem entuzjastką DIY, bo mam wrażenie, że jedynie czasami rękodziełem zajmuje się ktoś autentycznie uzdolniony, a częściej, niestety, spod niewprawnych rąk wychodzą różne potworki, które głupio wyrzucić, ale przecież też niezręcznie postawić na widoku. Poza tym doklejanie ziemniakowi uszu z guzików i raciczek ze spinaczy do papieru nie robi z niego wdzięcznego zwierzątka, a też wyklucza z kręgu produktów spożywczych, czyli... tak naprawdę produkujemy kolejne śmieci - w dodatku trudne do zutylizowania.



   Julia rozpoczęła warsztaty od tego, że absolutnie stara się zawsze pokazać, w jaki sposób można stworzyć z potencjalnych śmieci nowe, piękne przedmioty użytkowe - takie, które będą cieszyć oko, a nie zapełniać śmietnik. Poza tym pracuje na naturalnych materiałach czy organicznych klejach, co minimalizuje ryzyko stworzenia ekologicznego szkodnika. Szczególnie jednak spodobało mi się, że z krótkiego exposé Julii wybrzmiała bardzo mądra myśl o uczulaniu na problem szczególnie przedszkoli, w których mali artyści w olbrzymim skupieniu produkują kolejne dzieła sztuki. Dzieci już od samego początku powinno się uczyć mądrego DIY.
   Tyle słowem wstępu - teraz pokażę Wam moją lampkę z butelki po winku:




   Tak zupełnie szczerze - prezentuje się niezwykle godnie. Jestem w szoku, że udało mi się ją samodzielnie zrobić. Może dekoracja na podstawce nie jest przejawem moich uzdolnień manualnych, ale na szczęście postawiłam na skromne dodatki, dzięki czemu całość się broni. Jeżeli chcielibyście zrobić samodzielnie taką lampeczkę, to potrzebujecie:

   - pustej flaszki po winku;
   - lampek
   - opcjonalnie: podstawki z drewna + gwoździa;
   - dodatki do dekoracji wedle uznania.

   Gwóźdź i podstawka są opcjonalne, ponieważ butelka nie musi być odwrócona (opiera się na wbitym od spodu deseczki gwoździu), tylko leżąca czy stojąca. Jeżeli posiadacie zadaszony ogródek, to możecie po prostu włożyć lampki do pustych butelek po winie i cieszyć się ich wesołym światłem.






Julia z Na Nowo Śmieci jest przeurocza - wiecie, że zanim założyła bloga była fotoreporterką i jeździła w najbardziej niebezpieczne rejony świata robić zdjęcia?




   Jeżeli chcecie krok po kroku prawilnie wykonać lampeczkę - zajrzyjcie na Na Nowo Śmieci, gdzie Julia dokładnie opisuje, w jaki sposób i gdzie co wkręcić. Te piękne butelki (każda ma wyżłobiony rowerek) są po winie Cono Sur - sponsora warsztatów. Jeżeli ten rowerek skojarzy Wam się z nurtem eco, będziecie na dobrym tropie, bo marka w swoich winnicach wdraża liczne zielone rozwiązania, mające ograniczyć emisję CO2, a jej pracownicy przemierzają winnice na rowerach, by nie zakłócać pierwotnego rytmu natury. Lubię takie firmy.


   
   Dajcie znać, jak podoba się Wam moja lampka i czy staracie się jakkolwiek myśleć o środowisku!

1 komentarz :

  1. Śliczna jest ta lampka! Powiem Ci, że chociaż lubię projekty DIY to mam co do nich podobne odczucia jak Ty - wiele wygląda po prostu kiczowato i zamiast pomagać na wykorzystać, to, co zawadza zmusza do kupowania dziwnych rzeczy... i produkowania jeszcze większej ilości śmieci. A ja lubię dbać o środowisko i też o tym myślę, dlatego ten projekt naprawdę mi się podoba - jest nie tylko całkowicie eco, ale także stylowa. No i daje piękne światło :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).

Designed by OddThemes | Distributed by Gooyaabi Templates