Gdzie zjeść wege śniadanie w Warszawie? Shuk na Grójeckiej!

Dawno nie pisałam o śniadaniach, bo nie miałam nic ciekawego do polecenia, a Wy i tak pytaliście, gdzie zjeść śniadanie i które miejsce rekomenduję. Niestety Momu (Najlepsze śniadanie na Śródmieściu: MOMU - pieczemy dymem) już jakiś czas temu się zepsuło. Nie wiem, czy to kwestia monotonnego menu, które wraz z kolejnymi sezonami kompletnie się nie zmienia, tylko cięższą kiełbasę zastępuje się rybą i na odwrót, zależnie od pory roku - czy też może tyle razy tam byłam, że zwyczajnie znudziło mi się to miejsce. Faktem jest jednak to, że kompletnie nie mam ochoty tam zaglądać już od kilku miesięcy. Dziś istnieje dla mnie tylko jedna knajpa, w której warto zjeść śniadanie w Warszawie - wegetariański Shuk na Grójeckiej.
   
wegetariańskie śniadanie w Warszawie

   Shuk specjalizuje się w kuchni bliskowschodniej, ale w odsłonie wegetariańskiej. Wobec tego obok hummusu znajdziemy całe spektrum bezmięsnych kombinacji śniadaniowych: 


   Najlepiej myśli się po jedzeniu, zatem poniżej pokażę Wam po prostu zdjęcia śniadań z naszych talerzy (podkreślę tylko wcześniej, że to wynik w sumie trzech wizyt tam):

śniadanie tureckie w Shuk
śniadanie marokańskie w Shuk

libańskie śniadanie w Shuk
To jest chyba śniadanie z za'atarem - część wierzchnia

A tutaj możecie zobaczyć część odkrytą śniadania z za'atarem




























   
Zawsze siedzimy i modlimy się nad menu - ciężko stwierdzić, które śniadanie z tych zaprezentowanych powyżej jest najlepsze. Na pewno najdziwniejsze pod kątem połączenia smaków stanowiło dla mnie śniadanie tureckie - jajko poche pływało w niezidentyfikowanym czerwonym płynie, sery były słodkie, chlebek kukurydziany... Generalnie pomieszanie z poplątaniem, a jajko z jogurtem to duet, którego sama bym nie wymyśliła. Śniadanie z za'atarem jest ogromne, pełne pysznych dodatków - i zawiera aż trzy jajka! Do wielbicieli klasycznych śniadań na słodko prawdopodobnie przemówi marokańskie śniadanie, a najlżejszym wydaje mi się być śniadanie libańskie.





   Sam lokal jest ogromny. Składa się chyba z trzech sal oraz ogródka. Można robić rezerwacje (nawet trzeba, bo tłumy są dzikie) na śniadania, które serwuje się do godziny 13. Raz trafiłam do lokalu o 13:05 i kuchnia była już zamknięta. W takiej sytuacji łatwo się załamać, ponieważ w okolicy nie ma żadnego sensownego miejsca na śniadanie, zatem nie polecam się spóźniać.




   Ceny w Shuk na Grójeckiej są wysokie (specjalnie wkleiłam zdjęcie menu śniadaniowego) i nieobjęte żadną promocją typu "śniadanie za złotówkę". Ponadto do posiłku trzeba zamówić oddzielnie kawę czy cokolwiek innego. Można co prawda skorzystać z opcji "kawa/ herbata w dolewce" - czyli za 9 zł pijemy oba napoje bez limitu, ale kawa z ekspresu przelewowego to jakiś koszmar. Zdecydowanie w niskobudżetowej wersji lepiej zdecydować się na herbatę, jest nawet smaczna. 

   Najważniejsze jest jednak, że jedzenie w Shuk jest przepyszne, składniki są świeże i ładnie podane, a obsługa wydaje się mieć autentyczną frajdę z pracy tam. Ponadto sama knajpa jest fantastycznie urządzona: bogactwo bliskowschodniej ornamentyki oddycha wśród licznej roślinności, a stoliki są od siebie oddzielone niskimi murkami, które dają wrażenie intymności. 


   Bardzo lubię to miejsce i zdecydowanie je Wam polecam. Poza tym jest wegetariańskie, co już samo w sobie jest wielką zaletą.



Gdzie jeszcze lubię zjeść?






Prześlij komentarz

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).

Designed by OddThemes | Distributed by Gooyaabi Templates